Podeszła żwawym krokiem do młodzieńca i zmierzyła go surowym wzrokiem.
— Ulewny Szkwale, myślę, że jest to twoja sprawka — zaczęła, zaganiając młodszego w kozi róg. Nie rozmawiała z kocurem od dłuższego czasu, jednak miała dobre kontakty ze Złocistym Widlikiem, dlatego jeśli nie wie nic od źródła, tak dowiadywała się na inne różne sposoby. — Po co przytargałeś do obozu jakiegoś samotnika?
Wojownik nie spodziewał się, że podejdzie do niego Trzcinowy Szmer. Na jej pierwsze słowa milczał niezręcznie, jednak potem postanowił odpowiedzieć wojowniczce.
— Ponieważ kradł nam zwierzynę i zioła, nie mogłem mu pozwolić odejść bez kary! Dlatego przyszłem z nim do Mandarynkowej Gwiazdy, żeby zaznał konsekwencji swoich działań. Wyglądało to jakby już to robił za którym razem, dobrze że go złapałem na gorącym uczynku! Był zbyt pewny siebie, jakby mu to zwisało, aż mnie krew zalała.
Usiadła i uważnie przysłuchiwała się temu, co mówił jej Ulewny Szkwał.
— Ehh dobra, teraz i tak nie cofnie się czasu — westchnęła i przeniosła swój wzrok na tłum Nocniaków, przy wyjściu z obozu, gdzie stał nieznajomy. — Czy wiesz, że prawdopodobnie Mandarynkowa Gwiazda, obarczy cię wszystkimi nieszczęściami, jakie mogą zajść w najbliższym czasie, prawda? Ten czekoladowy połamaniec oczywiście też będzie winny w oczach wielu, jednak on sam nie został tutaj zaprowadzony.
Miała rację, on sam se tu nie poszedł.
— Mam tego świadomość, Trzcinowy Szmerze, nawet nieraz już patrzy na mnie, jakby chciał mi wyssać duszę. Jednak jeśli będzie sprawiał problemy, to jak tak samo łatwo go przyniosłem, tak samo łatwo go wyrzucę poza granicę Klanu Nocy na rozkaz przywódczyni. Wtedy nie będzie podwójnego pecha i końca klanu, jak to mówiła kiedyś w plotce, Gąbczasta Perła.
Skinęła powoli głową, nie miała po co już przytrzymywać na siłę młodego wojownika. Strzepnęła ogonem, nakazując, by ten zniknął jej z oczu. Ulewny Szkwał prędko wślizgnął się do legowiska wojowników, a ona podeszła do Nocniaków, którzy właśnie z zainteresowaniem wpatrywali się w nowego gościa.
Z obrzydzeniem zlustrowała rudego dymnego arlekina, który wyglądał dość znajomo, do opisu poprzednika Zalotnej Gwiazdy.
“Hmmm interesujące…” — zmrużyła oczy, jednak w ciszy siedziała w tłumie kotów.
* * *
Aktualne
Trzcinowy Szmer właśnie wyszła na patrol wraz z Latającą Rybą, Rezedową Łapą, Żmijowcową Wicią, którego musiała nadal mieć na oku, tak jak chciała tego ich liderka oraz Ulewnym Szkwałem. Szylkretka rozkazała swojemu uczniu upolować, coś dla starszyzny, natomiast jej przyjaciel wraz z Latającą Rybą byli zajęci rozmową, dlatego zwróciła się do młodszego.
— Jak idą ci obowiązki wojownika? Wraz ze Złocistym Widlikiem jesteśmy z ciebie dumni, jednak również się martwimy o ciebie. Zostałeś bardzo szybko mianowany. — Chciała szybko przerwać ciszę. Ich ostatnie spotkanie było dość ostre, a jak Ulewny Szkwał był jeszcze Szkwalikiem, to przecież rozmawiali i się nim zajmowała od czasu do czasu. — Szkoda, że mój uczeń nie jest tak dobry w nauce, jak ty… Jeśli byś chciał, to możesz się czasami nim zająć. Coraz częściej brak mi sił do Rezedowej Łapy, jest kotem odporynm na wiedzę. Musiałabym go chyba utopić, żeby wziął sobie do serca większość rzeczy, których staram się mu przekazać — narzekała.
< Ulewny Szkwale? Chcesz troszkę porozmawiać z cioteczką? 🌊🫧>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz