Noce Pory Nagich Drzew były niezmiernie zimne. Mimo to Gołąbek nadal decydował się na spanie na zewnątrz. Z legowiska uzdrowicieli zabrał swoje posłanie z mchu, którym przykrywał się podczas snu, przez co było mu nieco ciepło. Wiedział, że gdy spadnie śnieg, będzie musiał przenieść się z powrotem do gniazda. Jednak teraz, gdy ziemia była sucha, chciał spać pod gwiazdami gdzie czuł obecność Wszechmatki. Nigdy jeszcze nie widział śniegu, ale słyszał, że jest zimny i mokry. I podobno można było z niego robić kulki do zabawy! Uczeń ułożył się na ziemi, odkrywając się mchem. Jego życie było takie piękne! Nie dość, że żył w łasce Wszechmatki, to jeszcze spełnił swoje marzenie o zostaniu uzdrowicielem. Gołąbek zamruczał i zamknął oczy, pozwalając, by ogarnął go sen.
* * *
Bury obudził się w środku nocy. Z początku zupełnie nie wiedział, gdzie się znajduje. Było mokro, a na jego grzbiecie leżało coś bardzo ciężkiego. Gdy uczeń zupełnie się już rozbudził, spostrzegł, że cały obóz (w tym on sam) pokryty jest grubą warstwą śniegu. Gołąbek stłumił pisk ekscytacji. To był jego pierwszy śnieg! Mimo że księżyc nadal wisiał na niebie, w obozie było jaśniej niż podczas zwyczajnej nocy. Czy to właśnie przez śnieg? W obozie było teraz tak pięknie! A do tego śnieg był niezmiernie czysty, a nie brudny i ciemny, jak wcześniej go sobie wyobrażał. Gołąbek nie chciał już spać. Chciał wykorzystać ten moment, zanim inne koty zdepczą warstwę białego puchu. Uznał, że na początku spróbuje ulepić z niego kulkę. Zaczął zbierać puch na kupkę, a potem zgniótł go łapami. Nie przypomniało to w żaden sposób kulki, jednak był tu już jakiś początek. A co jeśli spróbowałby lekko poturlać stosik? Może wtedy nabierze on lepszego kształtu? Starając się być najciszej, jak to tylko możliwe, Gołąbek zaczął pchać stosik nosem. I rzeczywiście, jego kształt zaczynał się wyrównywać. Był tylko jeden mały problem. Zgnieciony śnieg zaczął też przybierać na rozmiarze i wadze. Kiedy już nabrał podobnego do kulki kształtu, był tak ogromny, że nawet najsilniejszy kot w klanie nie byłby w stanie nim rzucić. No trudno. Może uda się z tego wymyślić jakąś inną zabawę. Może będą razem z Borowikiem nadal powiększać kulę, aż będzie większa od nich? Gdy brat się obudzi, na pewno zapyta go, czy chce się tak pobawić!
Co jeszcze można było zrobić ze śniegiem? Może Gołąbek spróbowałby ulepić coś jeszcze? Może podobiznę kota lub jakiegoś ptaka? Uznał, że najlepiej byłoby zacząć właśnie od ptaka. Będzie go łatwiej ulepić, szczególnie, że mógł posłużyć się rzeczami ze śmietniska. Duszę zwierząt na pewno się nie obrazi, że użyje ich szczątków do budowy podobizn, prawda? Może nawet będą z tego bardziej zadowolone niż z leżenia na stercie śmieci? Uczeń przekradł się w stronę śmietnika. Zapach był obrzydliwy, ale mimo wszystko zdecydował się wyjąć z niego kilka rzeczy. Jego uwagę przyciągnęła sterta gołębich piór. Mimo że większość kotów nie jadła ptaków, te, które nie wierzyły we Wszechmatkę, nadal się nimi posilały. Uczeń wygrzebał ze sterty wszystkie pióra i zaniósł je na miejsce zabawy. Ze śniegu uformował kolejną kulkę, lecz tym razem zgniótł ją w taki sposób, by śnieg szedł do góry. Po obu stronach kupki wbił po trzy pióra, mające imitować skrzydła. Oczy wyżłobił pazurem, a jako dziób użył znalezionego pod śniegiem kamyka. Budowla nie przypominała żadnego prawdziwego ptaka, ale i tak wyszła dość nieźle. Patrząc na pióra, dało się odgadnąć, co przedstawiają. Uczeń zdecydował, że spróbuje raz jeszcze. Kolejny ptak na pewno wyjdzie lepiej!
* * *
Śnieg znów zaczął padać. Bury przestał budować i przysiadł z zachwytu, patrząc na tańczące na niebie płatki. Wcześniej myślał, że śnieg pada tak samo jak deszcz. W ogóle nie spodziewał się tego, że może spadać z nieba tak wolno. Gołąbek wystawił łapę, łapiąc na nią jeden z płatków. Drobinka była przepiękna. Wyglądała jak malutka, biała gwiazdka. Wszechmatka była tak wspaniałą artystką! Ciekawe, czy śnieg smakuje tak samo dobrze jak wygląda? Bury nabrał do pyszczka trochę śniegu. Smakował tak samo jak woda, ale za to przyjemnie chrupał. Gdy uczeń przełknął, zauważył, jak bardzo jest mu zimno. Nie chciał wracać do legowiska, by nie narażać się Mistral i nie budzić Poranku. Do rozgrzania się musiał postawić na ruch. Do głowy Gołąbka wpadł kolejny pomysł na zabawę. Sprawdzi, ile odcisków łap uda mu się zostawić na śniegu do nastania świtu. Zaczął chodzić po całym obozie, starannie zostawiając za sobą odciski. Może uda mu się pokryć nimi cały obóz? To na pewno wyglądałoby bardzo fajnie!
* * *
Gdy nastał świt, cały obóz pokryty był odciskami łap Gołąbka. Kocurek był bardzo dumny ze swojego dzieła. Ciekawe, jak zareagują na nie inne koty? Na pewno będzie im się podobać!
[756 słów]
[15%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz