Urodziwa Łapa leżała na swoim posłaniu i gawędziła z siostrą o mentorach. Obie kotki były zadowolone ze swoich.
— Urodziwa Łapo! Jesteś tu? — spytała Kropiatkowa Skórka. Szylkretka podniosła się i skierowała pysk w stronę wejścia.
— Tak, Kropiatkowa Skórko. Idę! — miauknęła w odpowiedzi mentorce. Przeniosła wzrok na Lawendową Łapę i posłała jej uśmiech.
— To zobaczymy się później! — wymruczała do siostry.
— Do zobaczenia Urodziwa Łapo i miłego treningu — odpowiedziała jej ciepło Lawenda.
— Dzięki! — Rzuciła jeszcze niebieskooka i czmychnęła z legowiska uczniów. Stanęła przed mentorką i posłała jej zadowolony uśmiech.
— Co dziś będziemy robić Kropiatkowa Skórko? — spytała mniejsza. Kropiatka odwzajemniła uśmiech i wskazała łebkiem w stronę, w którą miały pójść.
— Umiesz łowić ryby, więc dziś nauczymy się pływać. Skorzystamy z tego, że nie ma jeszcze śniegu. Jednak potem będzie trzeba się wysuszyć. Także pomożemy sobie nawzajem — odparła łagodnie starsza kocica.
— Pewnie — miauknęła w odpowiedzi szylkretowa uczennica. Jej ozdóbki były dobrze zawinięte w dłuższym futrze na łapkach, więc nie musiała się obawiać, że je zgubi. Ruszyła u boku ciemnej wojowniczki, podskakując co chwila przy jej boku. Po jakiś kilkunastu uderzeniach serca dotarły do celu podróży.
— Zaczniemy od płytkiego miejsca — zaczęła Kropiatkowa Skórka. Urodziwa Łapa przeniosła na nią wzrok. Obserwowała, jak mentorka wchodzi do wody nie dalej jak blisko brzegu.
— Śmiało, Urodziwa Łapo. Poradzisz sobie — wymruczała Kropiatka. Szylkretka skinęła kosmatym łebkiem.
— Dobrze — odpowiedziała ze spokojem. Niebieskooka uczennica zbliżyła się do wody.
— Powoli, bez pośpiechu. Mamy czas — miauknęła jej mentorka. Szafirka kiwnęła lekko łebkiem. Postawiła pierwszą łapę w wodzie. W ślad za nią poszła druga i kolejna, aż w końcu koteczka stała w wodzie. Czuła chłód otulający jej ciało. Nie było to z początku zbyt przyjemne, ale w końcu przywykła do temperatury wody. Stała w miejscu, aż w końcu postąpiła kilka kolejnych kroków w stronę mentorki.
— Dobrze, bardzo dobrze Urodziwa Łapo — pochwaliła ją ciemna wojowniczka.
— Dziękuję — wymruczała kotka. Kropiatka odwróciła się do niej bardziej.
— Urodziwa Łapo, posłuchaj. Nie możesz walczyć z wodą, bo nic z tego nie wyjdzie. Spójrz na moje łapy — miauknęła Kropiatkowa Skórka. Jasna uczennica spuściła niebieskie oczy i przyjrzała się ruchom łap starszej kocicy. Pokiwała leciutko łebkiem.
— Chyba łapię — wymruczała w końcu. Po czym sama spróbowała. Poruszała rytmicznie łapami. Najpierw bliżej brzegu, a potem nieco dalej i dalej. W końcu dotarła do swojej mentorki. W międzyczasie Kropiatkowa Skórka powiedziała jej o zastosowaniu ogona jako steru, a następnie jej to pokazała. Ćwiczyły tak długo, dopóki Szafirka nie opanowała tej sztuki. Kiedy wyszły na brzeg i starannie się wysuszyły, współpracując ze sobą.
— Wspaniale Urodziwa Łapo, wracajmy. Zasłużyłaś na odpoczynek i coś dobrego do zjedzenia — wymruczała kocica.
— Dziękuję za świetny pokaz tej sztuki — odparła ciepło Urodziwa Łapa. Chwilę później obie kotki wróciły do obozu. Całą drogę spędziły na rozmowie.
— Dobranoc Urodziwa Łapo — miauknęła ciemna wojowniczka.
— Dobranoc Kropiatkowa Skórko — odpowiedziała ciepło Szafirka. Wzięła coś do przekąszenia. Zjadła, a następnie czmychnęła do legowiska uczniów. Położyła się na posłaniu i zasnęła.
[471 słów + nauka pływania]
[9% + 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz