Jagnięcy Ukłon siedziała przy ziołach, sprawdzając ich stan po leczeniu tylu kotów po potyczce z mewami. Wiedziała już, po co musiała pójść. Z pewnością będzie musiała poprosić jednego z wojowników o pomoc w noszeniu ziół. Będąc już w temacie innych kotów, niedawno wysłała jednego z przyjaznych jej wojowników po namoczony mech.
— Jagnięcy Ukłonie? — rozległ się głos Gołębiego Puchu. Rudofutra podniosła się i odwróciła do ciemnej kocicy.
— Witaj Gołębi Puchu — miauknęła ze spokojem, podchodząc bliżej kotki.
— Chciałabym prosić cię o pomoc — mruknęła cicho wojowniczka. Medyczka kiwnęła łebkiem.
— Oczywiście — odpowiedziała niebieskooka. Zaprosiła machnięciem ogona na jedno z posłań. Kiedy młodsza kotka zajęła miejsce, Jagienka zamieniła z nią kilka słów. Wiedziała już, co się działo kotce. Skinęła lekko łebkiem.
— Poczekaj chwilkę, zaraz ci pomogę — wymruczała z troską w głosie. Podeszła do miejsca, gdzie trzymała zioła. Każdy medykament leżał na tym samym miejscu co zawsze. Wzięła aksamitkę, liście dębu, a także żywokost. Wróciła do Gołębiego Puchu. Wzięła do pyska liście aksamitki i przeżuła je na papkę. Nałożyła na miejsce infekcji. To samo zrobiła z liśćmi dębu. Do tego wszystkiego dodała papkę z żywokostu. Całość zabezpieczyła pajęczyną.
— Powinno niedługo przejść — wymruczała cicho.
— Dziękuję Jagnięcy Ukłonie — odpowiedziała Gołębi Puch, a następnie opuściła lecznicę. Chwilę później do legowiska wszedł wojownik z mchem i położył przed Jagienką.
— Dziękuję — miauknęła. Kocur kiwnął łebkiem i wyszedł. Rudzinka nachyliła się i wypiła wodę zebraną w mchu. Musiała być bardziej ostrożna. Posprzątała, a chwilę później przyszła Morświnowa Płetwa wraz ze swoim kociakiem Agatówką.
— Jagnięcy Ukłonie, Agatówka skarży się na ból głowy. Możesz mu jakoś pomóc? — spytała matka kociaka. Jagienka kiwnęła łebkiem. Poszła po potrzebne zioła w tym liście malin i podała malcowi. Kocurek niechętnie zjadł podane mu zioła.
— Poprawi mu się niebawem — wymruczała uspokajająco do karmicielki.
— Dziękuję, Jagnięcy Ukłonie. Agatówko podziękuj medyczce — miauknęła jasna kocica i lekko dotknęła kocurka ogonem.
— Dziękuję za pomoc — mruknął cicho Agatówka.
— Nie ma za co, zdrowia życzę — wymruczała do dwóch kotów. Karmicielka pożegnała się i wróciła do żłobka, zostawiając Jagienkę samą. Rudzinka westchnęła. Uporządkowała i wróciła do swoich rozmyślań.
Wyleczeni: Gołębi Puch, Agatówka, Jagnięcy Ukłon
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz