Pora nagich drzew powoli dobiegała końca, jednak mroźne powietrze z rana nadal było obecne, szczypiąc w uszy i nos Wilczaków, które postanowiły tak wcześnie opuścić w miarę ciepłe legowiska. Do tych kotów należała między innymi Zwęglona Łapa wraz ze swoim mentorem Swoim Zmierzchem. Poranne wyjścia wraz ze wschodem słońca stały się nieodłączną częścią dnia ich dwójki, była to ich rutyna, niezmienna, nawet kiedy warunki atmosferyczne nie były najlepsze i każdy wolałby pozostać w obozie, by mieć blisko bezpiecznych legowisk. Jednak ta opcja nie wchodziła w grę u tych Wilczaków, szczególnie u dymnej młódki, dla której te wyjścia były czymś, co pozwalało jej przygotować się psychicznie na kolejny dzień w klanie — tylko wtedy umysł uczennicy był spokojny niczym niezmącona tafla wody na jeziorze. Wtedy miała wrażenie, że wszelkie troski ciążące na barkach jej nie dotyczą i są czymś odległym, zbyt nie namacalnym, by mogła je odczuć. Spokojny wojownik również zdawał się czerpać pełną garścią z tych wspólnych wyjść. Może i panowała między nimi cisza, dla niektórych zbyt ciężka, by dłużej ją wytrzymać, lecz ich dwójce to nie przeszkadzało.
— Zwęglona Łapo. — Niski i opanowany głos Sowiego Zmierzchu rozbrzmiał między cichym świstem wiatru a dźwiękiem ich łap uderzających o ściółkę leśną. — Uważam, że nadszedł czas, byś mogła się ubiegać o rangę wojownika — kontynuował ze spokojem, czego nie można było powiedzieć o rozszalałym sercu szylkretki, które zdawało się zaraz wyskoczyć z jej piersi.
— J-ja… — mruknęła, a jej głos zaczął się łamać. — Ja sama nie wiem, czy jestem gotowa… — wyjaśniła, spuszczając wzrok na własne łapy. Nie chodziło jej o to, że nie wierzyła w zdolności liliowego do przekazywania wiedzy, lecz żółtooka nie była pewna tych swoich. Jej pewność siebie nadal nie była wystarczająca, by uwierzyć, że podoła walce.
— Jesteś, musisz tylko w siebie uwierzyć. Gdybyś nie była gotowa, to by Ci tego teraz nie mówił — odparł starszy, spoglądając na uczennice z lekkim uśmiechem na pysku.
«★»
Kiedy tylko wrócili do obozu, wojownik udał się do legowiska Zalotnej Gwiazdy, zapewne, by przekazać, iż Zwęglona Łapa jest gotowa do pojedynku przed całym klanem, by udowodnić, że zasługuje na nową rangę. Sama świadomość tego, że miałoby się odbyć przed wszystkimi Wilczakami, sprawiała, że młódkę ogarniał paraliżujący strach. Z tego też powodu stała niemal na środku obozu niczym posąg, mając wzrok utkwiony w wejściu do legowiska liderki, gdzie chwilę wcześniej zniknął jej mentor.
— Zwęglona Łapo? — Nieco zmartwiony głos rozbrzmiał tuż obok. — Coś się stało?
Szylkretka dopiero po chwili skierowała swoje przerażona spojrzenie na przybraną matkę. Brukselkowa Zadra zawsze ją wspierała, uspokajała, kiedy do głosu dochodziły jej absurdalne obawy. Kotka była tuż obok, gdy Węgiel potrzebowała jej najbardziej, niczym prawdziwa rodzicielka.
— Sowi Zmierzch powiedział, że jestem gotowa, by zawalczyć o rangę wojownika… — przyznała młódka, czując, jak puszysty ogon wojowniczki muska ją po szylkretowym boku.
— Nie masz się czym martwić kochanie. Będę tuż obok — wymruczała starsza, na co dymna przylgnęła do niej.
«★»
Głos Zalotnej Gwiazdy niósł się przez cały obóz, a każdy wojownik przebywający w nim, przerwał dotychczasowe czynności i chwilę później porzucić je na rzecz powstającego zbiorowiska przed ściętym pniem, będącym miejsce przemówień liderów. Najdłużej zbierała się do tego żółtooka znajdka, która ruszyła dopiero z miejsca, kiedy natknęła się na zielone ślepia Sowiego Zmierzchu. Wojownik zatrzymał się, w oczekiwaniu aż jego podopieczna dołączy do niego i razem udadzą się do zgromadzenia przy pniu, na którym czekała liderka. Dymna przełknęła głośno ślinę wraz z gulą, która zdążyła powstawać w jej gardle, by wykonać parę kroków w stronę pręgowanego i wraz z nim skierować się do zbiorowiska Wilczaków.
— Zwęglona Łapo, Twój mentor uważa, że jesteś gotowa, by zostać wojownikiem Klanu Wilka. By sprawdzić słuszność jego słów, odbędziesz walkę ze Sowim Zmierzchem. — Głos Zalotnej Gwiazdy był chłodny w odczuciu młódki, lecz starała się nie okazywać tego, jak bardzo zestresowały ją słowa starszej. — Jeśli wygrasz, otrzymasz nowe imię i zostaniesz pełnoprawnym wojownikiem, jednak jeśli przegrasz, będziesz kontynuować naukę jako uczeń.
Uczennica jedynie skinęła głową i po chwili stanęła naprzeciwko swojego mentora, z którym miała zawalczyć o awans w klanowej hierarchii. Nie raz miała możliwość stanąć przeciwko pręgowanemu, lecz co innego były treningi, na których dopiero się wszystkiego uczyła lub szlifowała zdobyte umiejętności, a co innego stanięcie z nim do pojedynku, mający się rozegrać na oczach całego klanu. Nie chciała zostać pośmiewiskiem Wilczaków, którzy będą się na niej wyładowywać z powodu gorszego dnia lub niepowodzenia. Determinacja powoli zaczynała dominować nad strachem i obawami — nie zamierzała zawieść Brukselkowej Zadry, Kryształowej Łapy, siebie i Sowiego Zmierzchu. Miała zamiar udowodnić każdemu, że ów wojownik był najlepszym nauczycielem, jaki mógł zostać jej przydzielony.
Walka nie trwała długo o dziwo, a każdy ruch młódki był dokładnie przemyślany wraz z uwzględnieniem marginesu błędu i możliwymi scenariuszami, jak każdy atak lub obrona mogły się zakończyć. Z racji różnicy w rozmiarach, miała niewielką przewagę nad liliowym ze względu na swoją jeszcze drobną budowę, przez co walka z jej strony opierała się głównie na unikach i silnych, jednorazowych atak w odpowiednim momencie. Dzięki treningom z kocurem nabrała tężyzny, przez którą była porównywana do rudej siostry Gwiazdnicowego Blasku. Węgiel niedane było nigdy poznać Zaćmiony Horyzont, lecz cętkowana kotka lubiła opowiadać o swoim rodzeństwie swoim przybranym siostrom.
Kiedy tylko walka dobiegła końca, głos zabrała Zalotna Gwiazda:
— Ja, Zalotna Gwiazda, przywódca Klanu Wilka, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tę uczennicę. Trenowała pilnie, by zdobyć doświadczenie niezbędne do ochrony klanu i jego członków. Polecam ją wam jako kolejnego wojownika. Zwęglona Łapo, czy przysięgasz przestrzegać praw nadanych przez twojego przywódcę i chronić swój klan nawet za cenę życia?
— Przysięgam.
— Mocą naszych potężnych przodków nadaję ci imię wojownika. Zwęglona Łapo, od tej pory będziesz znana jako Zwęglona Kukułka. Klan ceni twoje oddanie i siłę, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Wilka.
Po chwili rozległy się gromkie okrzyki Wilczaków, które powtarzały ciągle nowe imię dymnej. W końcu jednak koty zaczęły się rozchodzić, kiedy ekscytacja walki nowo mianowanej minęła, by wrócić do wcześniejszych czynności, które zostały przerwane przez głos liderki. Jedynymi kotami, które pozostały były Brukselkowa Zadra, Gwiazdnicowy Blask i Kryształowa Łapa.
<Mamo, jesteś ze mnie dumna?>
[985 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz