– Dziękuję Fląderko, zjem później – zamruczała, siląc się na uprzejmy ton. Dopiero wtedy napięcie z ciała odrzutka zeszło. Fląderka w odpowiedzi skinęła łebkiem, po czym opuściła kociarnię.
Wężynowy Kieł nie wyglądała, jak księżniczka, a mimo to została partnerką Błękitnej Laguny. Chyba partnerką. Kotka nie przypominała sobie, aby para miała zorganizowaną ceremonię zaślubin. A może mieli, tylko po prostu Fląderka nie została na nią zaproszona w związku z byciem odrzutkiem?
Jedno było pewne. Wewnątrz Wężyny, tuż pod jej serduszkiem rozwijał się mały książę lub mała księżniczka.
Fląderka zastanawiała się, czy Klekocząca Łapa jest szczęśliwy na informację o kuzynach, które lada księżyc miały się pojawić na świecie. Niestety szylkretka nie miała okazji zapytać o to ucznia medyka, jak również uznała, że nie wypadało mu zadać takiego pytania. Bo co, jeśli wcale by się nie cieszył i byłby zły na kotkę, że zamiast sama pracować, zadaje głupie pytania, a w dodatku przeszkadza mu w obowiązkach medyka?
Spojrzenie zatrzymała na Tojadowej Kryzie, siedzącego na krańcu wyspy i rozmawiającego z Korzonkową Łapą.
"Skoro Wężynowy Kieł będzie matką potomka księcia, to znaczy, że... jej wnuczki, Korzonek oraz Słodka, lada dzień powinny wrócić do pełnienia roli uczennic!"
Fląderka zamiar podzielić się tą uwagą ze zdegradowanymi kotkami, chcąc dodać im otuchy, że powrót do rangi kocięcia to przecież nie koniec świata, jak wydawało się, że sądziły i chciała zapewnić, że trwać to będzie krótko. Poza tym chciała zapytać się kotek, jak się czują na wieść, że będą miały książęcego potomka za ciocię lub wujka. Korzonek na pewno mogła się obawiać nowego członka rodziny, w związku z tym, że była brązową szylkretką, jednak Fląderka miała zamiar uspokoić koteczkę.
– Dzień dobry, Tojadowa Kryzo... Korzonek... czy m-mogę się do was dosiąść?
~~~
Fląderka zakończyła dzisiejszą pracę w obozie i zamierzała udać się do kociarni, gdy w ten do jej uszka dotarł głos Wężynowego Kła oraz Błękitnej Laguny. Przystanęła przed żłobkiem, nie chcąc przeszkodzić parze, tym samym przypadkowo podsłuchując ich część rozmowy.
– [...] Na pewno słyszałeś plotki na jej temat, Błękitna Laguno. Chyba nie chcesz, aby coś mi się stało, w szczególności książęcemu potomkowi, będącemu w dodatku twoim dziedzicem. Dlatego nie chcę, aby dostarczała mi pożywienie, a tym bardziej się do mnie nie zbliżała, nawet na lisią długość. Najlepiej byłoby, gdyby została przeniesiona do starszyzny. Nenufarowy Kielich przynajmniej miałaby zajęcie na stare lata, aby jej pilnować i upewniać się, czy się nie leni i należycie wykonuje swoje obowiązki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz