- A ty myślisz, że przepraszam bardzo jesteś jakąś świętą krową, którą każdy będzie głaskał po główce? Zabieraj się stąd i zrób coś dla klanu a nie szlajasz się całymi dniami gdzie popadnie!
Z pyskiem wykrzywionym wściekłością point wyglądał żałośnie. Wilcze Serce słuchał jego tyrady, a wściekłość po zniewadze (może odrobina wdzięczności za informację, co gnoju?) powoli ustępowała rozbawieniu. I czemuś jeszcze.
- Mój klan dał ci dom, nie będę więc tolerował ataków na jego członków, TYLKO DLATEGO, ŻE JESTEŚ NIEZRÓWNOWAŻONYM ŚWIREM!
Zdjął go pusty śmiech. Rechotał mając gdzieś, że właśnie potwierdza słowa liliowego.
To tylko rozsierdziło Iglasty Krzew. Kocur zasyczał, obnażył kły i zapewne rzuciłby się na czarnego, gdyby nie dźwięk kroków. Buck obrócił się żeby sprawdzić kto to. Uśmiechnął się sardonicznie do przybyłych z ciałem zastępcy i korzystając z powstałego zamieszania, oddalił się.
Niepotrzebnie miał wyrzuty sumienia z powodu zaatakowania Igły. Kocur był tylko żałosną kupą łajna, nie skrzywdził go bardziej, niż on jego. Ba, z tego co się orientował, nowy zastępca miał za uszami więcej nawet niż Buck. Uspokoił się gdy pojawiły się jego kocięta udając, że już wszystko w porządku.
Właśnie, kocięta… Wilcze Serce uśmiechnął się na samą myśl. Największa słabość Igły. Mógłby zabrać je na mały spacer, delektując się przerażeniem i wściekłością pointa. Mógłby. Tylko czy ten śmieć jest tego warty? Czy marnowanie choćby jednego uderzenia serca na myślenie o nim, poświęcanie energii na zemstę, ma sens? Oczywiście, że nie.
Wypełniła go zimna pogarda. Ktoś tak słaby nie zasługiwał na miano zastępcy.
Prychnął. Nie miał zamiaru schodzić kocurowi z drogi, nie planował poświęcać mu ani jednej myśli więcej. Nie zaszczycił by go nawet możliwością walki ze sobą. A jego dzieci? No cóż. Po prostu miały żałosnego ojca.
*po ponownym mianowaniu*
Traktował zastępcę jak powietrze. Owszem, po wyznaczeniu chodził na patrole, ale nigdy nie odezwał się słowem do Igły, ba nie zaszczycił go spojrzeniem. Nie marnował na niego nawet swoich złośliwości, zachowując się, jakby kocur po prostu nie istniał.
<Iglasty Krzewie? Jeśli nie chcesz, nie musisz odpisywać>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz