- N-no nie wiem - odparł niepewny kocurek - przecież mogłaś nawet umrzeć! - krzyknął w panice. Nie mógł dopuścić, by jego siostrze się coś stało.
- No i co z tego - jak gdyby nigdy nic odparła Gorzka i uniosła jeszcze wyżej swój ogonek - Ja się nie boję, a ty cykasz się? - w tym momencie spojrzała na braciszka, który wydawał się być, nie on był w pełni świadomy swojego przerażenia. Bał się, że mama albo ktoś inny ich zobaczy, a jeszcze bardziej bał się, że jego siostra sobie coś zrobi, albo... Albo nawet umrze! Gorzka przyjęła dumną pozycję i czekała na odpowiedź Zmierzcha, ale niestety ta długo nie nadchodziła.
- Co boisz się? - przekrzywiła główkę i spojrzała na czekoladowego. Ten tylko przełknął gulę w gardle i pokiwał głową, że nie, bo nie był w stanie wydusić żadnych słów. Nie mógł dopuścić do tego, żeby jego siostra uważała go za tchórza, a w szczególności, że był jedynym kocurkiem wśród samic. Musiał im pokazać, że jest silny i nadaje się na ten tytuł. Niepewnie, acz dość z gracją podszedł do stosu ze zwierzyną i już miał stawiać łapkę z powrotem na jednym ze zwierzaków, gdy zdał sobie sprawę z tego, że coś nie słyszy siostry, a ta była wręcz pierwsza do tej niebezpiecznej "zabawy". Obrócił się, ale nikogo nie zastał. Jego główkę ogarnęła panika.
- Gorzka! - krzyknął najgłośniej, jak potrafił, ale nikt mu nie odpowiedział. Gorzka zniknęła. Już miał po raz drugi wołać i rzucić się na poszukiwanie siostrzyczki, bo co on powie mamie? "Gorzka gdzieś się zgubiła"? Przecież to byłoby niewybaczalne dla kocurka, że zgubił własną siostrę. Nagle coś go szarpnęło i wzięło za kark, wtedy zdał sobie sprawę, że to jego tatuś.
- Zgubiłem Gorzką... - ze smutkiem i prawie szeptem poinformował Iglastego.
- Ona jest już w kociarni - trochę niewyraźnie odparł zastępca, gdyż miał w swoim pyszczku Zmierzcha. Zaniósł go do kociarni, gdzie czekała na nich zaniepokojona i ewidentnie wściekła mama.
- Mamo! - krzyknął kocurek, udając niewinny uśmiech, chociaż ciężko mu to wychodziło. Jednak po chwili, gdy Gęsie Piórko dalej miała srogą minę, skulił głowę. Po niekrótkiej chwili krzyczenia mamy, obydwoje musieli w miarę swoich możliwości pozbierać wszystkie martwe zwierzątka, które zrzucili.
~*~
Od feralnego stosu ze zwierzyną Zmierzch nie był chętny do opuszczania kociarni wbrew woli ich mamy, przez co Gorzka przestała się do niego zwracać z prośbą o takie rzeczy. Teraz siedział niedaleko wyjścia z kociarni i patrzył na spadający puch z nieba. Było zimno i co chwila wiał wiatr. Od mamy wie, że teraz była Pora Nagich Drzew, przez co łatwo zachorować, jak będzie się siedzieć długo na dworze. Jednak nuda zaczęła mu doskwierać już kilka wschodów słońca niewychylania noska z kociarni i teraz miał ochotę zrobić coś szalonego. Nagle do jego główki wpadł genialny pomysł wręcz. Musiał, po prostu musiał poprawić swoją reputację u siostrzyczki, więc zdecydował się podzielić złotą myślą z Gorzką. Szybko odszukał ją znudzoną na drugim końcu kociarni, bawiącą się kulką mchu. Podszedł delikatnie do siostry, a ta na niego spojrzała lekko zdziwiona.
- Gorzka, bo ja mam taki super pomysł i myślę, że ci się też spodoba - wypiął okazale pierś dumny z siebie, że to on wpadł na taki niebezpieczny pomysł.
- Jaki? - zapytała siostrzyczka, od razu podnosząc się z ziemi.
- Bo jest zimno i wyobraź sobie, że nigdy przecież nie byliśmy poza obozem, tak wiesz sami we dwoje i słuchaj może by tak ukryć się w tym śniegu i wyjść poza obóz? - spojrzał wyczekująco na kotkę - Jest zimno, więc to podwójnie niebezpieczne! - dodał po chwili, by pokazać, że jest to naprawdę szalony pomysł.
<Gorzka? Co ty na samotną wyprawę w śniegu?>
Bardzo chętnie ;)
OdpowiedzUsuń