— Jest dla mnie brat... — wyznała cicho kotka, kuląc się.
Sroczy Żar odrobinkę rozumiała reakcje Mglistej Ścieżki. Nawet lubiła Kozią Nóżkę i choć może nie łączyła ich jakaś większa przyjaźń, wydawał się równym kotem dopóki nie dopuścił się Tego. Była wtedy rozczarowana zachowaniem kocura, nie dość, że podważył opinię lidera na oczach całego klanu, to później go zabił niczym obcego kota. Cętkowana była w stanie zrozumieć, że może Lisia Gwiazda nie zawsze był idealny, ale kocur nie bez powodu został liderem i pewnie chciał jak najlepiej dla swoje klanu. Na koniec, jakby tego wszystkiego było mało, Koza uciekł wraz Śnieżnym Soplem i słuch o nich zaginął. Znaczy, Sroka rozumiała powód ucieczki Koziej Nóżki, jak i to, że ten nie pokazywał się nikomu na oczy, jednak nie miała zamiaru pokazywać nikomu, że się przejmuje tym zdrajcą. Bo nim właśnie był, co nie? Jak inaczej można nazwać kota, który zabił swojego lidera i to na oczach całego klanu?
— Brat, czy nie brat, jest zdrajcą — warknęła karmicielka, prawie budząc swoje kocięta.
Widząc złość w oczach wojowniczki, niemal pożałowała swych słów.
— Nawet nie waż się go tak nazywać!— krzyknęła zdenerwowana kotka, budząc przy okazji maleństwa.
Kocięta zaczęły miauczeć przerażone na ślepo szukając matki. Sroczy Żar jednak nie zamierzała odpuścić srebrnej.
— Bo co mi zrobisz? — podpuszczała kotkę. — Poza tym jak inaczej nazwiesz kota, który z a b i ł naszego lidera? — spytała, kładąc duży nacisk na czyn Koziej Nóżki.
— On się tylko bronił! — broniła go zawzięcie Mglista Ścieżka, podchodząc do Sroczego Żaru.
Żywica pisnął rozpaczliwie, gdy ta przez nieuwagę niechcący nadepnęła na ogon. Mgiełka jak poparzona zabrała łapę, pozbywając się automatycznie całej złość i skupiając uwagę na płaczącym kociaku. Sroka słysząc pisk syna zjeżyła się cała i odepchnęła wojowniczkę od kocurka.
— Lepiej, żebym ja zaraz nie była zmuszona bronić swoich kociąt przed tobą — warknęła na srebrną, sięgając po plączącego kociaka.
Sroczy Żar odrobinkę rozumiała reakcje Mglistej Ścieżki. Nawet lubiła Kozią Nóżkę i choć może nie łączyła ich jakaś większa przyjaźń, wydawał się równym kotem dopóki nie dopuścił się Tego. Była wtedy rozczarowana zachowaniem kocura, nie dość, że podważył opinię lidera na oczach całego klanu, to później go zabił niczym obcego kota. Cętkowana była w stanie zrozumieć, że może Lisia Gwiazda nie zawsze był idealny, ale kocur nie bez powodu został liderem i pewnie chciał jak najlepiej dla swoje klanu. Na koniec, jakby tego wszystkiego było mało, Koza uciekł wraz Śnieżnym Soplem i słuch o nich zaginął. Znaczy, Sroka rozumiała powód ucieczki Koziej Nóżki, jak i to, że ten nie pokazywał się nikomu na oczy, jednak nie miała zamiaru pokazywać nikomu, że się przejmuje tym zdrajcą. Bo nim właśnie był, co nie? Jak inaczej można nazwać kota, który zabił swojego lidera i to na oczach całego klanu?
— Brat, czy nie brat, jest zdrajcą — warknęła karmicielka, prawie budząc swoje kocięta.
Widząc złość w oczach wojowniczki, niemal pożałowała swych słów.
— Nawet nie waż się go tak nazywać!— krzyknęła zdenerwowana kotka, budząc przy okazji maleństwa.
Kocięta zaczęły miauczeć przerażone na ślepo szukając matki. Sroczy Żar jednak nie zamierzała odpuścić srebrnej.
— Bo co mi zrobisz? — podpuszczała kotkę. — Poza tym jak inaczej nazwiesz kota, który z a b i ł naszego lidera? — spytała, kładąc duży nacisk na czyn Koziej Nóżki.
— On się tylko bronił! — broniła go zawzięcie Mglista Ścieżka, podchodząc do Sroczego Żaru.
Żywica pisnął rozpaczliwie, gdy ta przez nieuwagę niechcący nadepnęła na ogon. Mgiełka jak poparzona zabrała łapę, pozbywając się automatycznie całej złość i skupiając uwagę na płaczącym kociaku. Sroka słysząc pisk syna zjeżyła się cała i odepchnęła wojowniczkę od kocurka.
— Lepiej, żebym ja zaraz nie była zmuszona bronić swoich kociąt przed tobą — warknęła na srebrną, sięgając po plączącego kociaka.
<Mglista Ścieżko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz