Wojowniczka strzepnęła uchem. Chyba nie powinna tak młodym kociętom wyjaśniać jak to działa...
— Tak, masz. Ale na razie jesteś za mała i nawet jakbyś bardzo chciała, to nie możesz zostać karmicielką. To zadanie dla dorosłych kotek. — Pstrągowy Pysk trąciła Porzeczkę nosem, a następnie podniosła się ze stękiem i poczęła opuszczać żłobek. — Czas na mnie, młoda. Kotki górą — rzuciła jeszcze na odchodnym.
— Kotki górą! — wykrzyknęła z zapałem Porzeczka.
* * *
Już jakiś czas minął, odkąd kocięta Ognistego Kroku zostały uczniami. Pstrągowy Pysk nie ukrywała, że z przyjemnością zostałaby mentorką małej Porzeczki, jednak ostatecznie został nim Deszczowe Futro. No cóż, przynajmniej wojowniczka miała więcej czasu dla siebie. Dalej potrzebowała odpoczynku po tym natrętnym utrapieńcu, jakim była Wronia Łapa. Miała wrażenie, że Żwirowa Gwiazda mianowała tą nieudacznicę z litości.
No własnie, Żwirowa Gwiazda. Pstrągowy Pysk nie znosiła swojej liderki i najchętniej w ogóle nie przebywałaby w jej towarzystwie.
Niestety, złożyło się na to, że wraz z zimnymi temperaturami rzeka zamarzła, a gdy Deszczowe Futro zgłosił to przywódczyni, ta osobiście chciała zobaczyć, jak bardzo jest źle. Wyznaczyła parę kotów, które miały iść z nią i poszła.
Toteż teraz Pstrągowy Pysk szła wraz ze Żwirową Gwiazdą, Deszczowym Futrem, Wierzbowym Brzegiem i Porzeczkową Łapą przez mroźny las. Promienie szczytującego słońca ledwo przedzierały się przez gęste chmury, z których prószyły białe płatki. Zdawało się, że pomiędzy ośnieżonymi gałęziami nagich drzew nie ma żadnej żywej istoty poza kocim patrolem.
Gdy Pstrągowemu Pyskowi zaczęło już się nudzić te przedzieranie się przez śnieg, w końcu wyłonili się z lasu. Pstrokate łapy Żwirowej Gwiazdy stanęły na twardym, zlodowaciałym brzegu.
— Nie podoba mi się to. Przecież jeszcze wschód słońca temu woda w rzece wartko płynęła... — Liderka zmarszczyła brwi, spoglądając na lód.
— Przecież bez ryb o wiele trudniej będzie przetrwać Porę Nagich Drzew — miauknęła Wierzbowy Brzeg.
Pstrągowy Pysk przewróciła oczami. Jakkolwiek martwiące to nie było, to było też oczywiste. Żwirowa Gwiazda zamiast mielić bezsensownie jęzorem mogła zacząć działać...
Nagle burą wojowniczkę olśniło. Jeszcze wschód słońca temu woda w rzece wartko płynęła. A to znaczyło, że nie mogła tak mocno zamarznąć. Pstrągowy Pysk niepostrzeżenie przemknęła do Porzeczkowej Łapy stojącej gdzieś za Deszczowym Futrem, po czym przysunęła ją do siebie i szepnęła na ucho parę słów. Uczennica słuchała uważnie. Wyglądała na nieco zaniepokojoną, ale gdy Pstrągowy Pysk skończyła, kiwnęła głową.
— Może nie jest tak źle — wystąpiła nagle na przód. — Mogłabym wejść na lód i zobaczyć, czy jest tak gruby na jaki wygląda...
— Nie — Żwirowa Gwiazda powiedziała stanowczo. — To zbyt niebezpieczne dla ciebie, jesteś tylko uczniem. Ja to zrobię.
— Żwirowa Gwiazdo! — zawołał Deszczowe Futro, najwyraźniej niezbyt zadowolony z jej planu, jednak liderka jedynie przejechała mu ogonem po pysku.
Niepewnie postawiła łapę na lodzie. Pstrągowy Pysk widziała, jak Żwirowa Gwiazda napina mięśnie. Po chwili liderka zrobiła parę dodatkowych kroków, a potem jeszcze kilka, aż ostatecznie stała na samym środku rzeki.
— Widzicie, tak jak podejrzewałam. Zamarzła... — Nie dokończyła, bo nagle lód pod nią załamał się, a ona sama wpadła do lodowatej wody z głośnym pluskiem.
— Żwirowa Gwiazdo! — wrzasnął Deszczowe Futro, rzucając się w kierunku wyrwy wraz z Wierzbowym Brzegiem. Pstrągowy Pysk została na brzegu i obserwowała sytuację w napięciu, a obok niej stała przestraszona Porzeczkowa Łapa.
Zastępca zanurkował w lodowatej wodzie, a towarzysząca mu liliowa wojowniczka stała przy dziurze wyczekująco. Deszczowe Futro dosyć długo się nie pojawiał i Pstrągowy Pysk zaczęła mieć już przeczucia, że zastępca został pochłonięty przez mrok rzeki, gdy nagle kocur wynurzył się z wody, wraz z bezwładną Żwirową Gwiazdą, którą trzymał za skórę na karku. Wierzbowy Brzeg pomogła mu w wygramoleniu się z powrotem na lód, a następnie dwójka kotów przeniosła liderkę na zmrożony brzeg rzeki, gdzie czekały Pstrągowy Pysk z Porzeczkową Łapą.
— Czy ona...? — spytała roztrzęsiona uczennica.
— Najpewniej straciła jedno życie — oznajmił Deszczowe Futro. Przez chwilę wpatrywał się w ciało liderki, jednak potem potrząsnął głową i zwrócił się do Porzeczkowej Łapy uśmiechając się delikatnie. — To nie twoja wina...
Porzeczkowa Łapa otworzyła pysk, jakby chciała coś powiedzieć, jednak przerwało jej głośne kasłania Żwirowej Gwiazdy. Oczy wszystkich kotów zwróciły się ku liderce, która podnosiła się powoli.
— Żyję — wymamrotała, szczękając zębami. Deszczowe Futro natychmiast dopadł do niej, pomagając jej wstać.
— Dzięki Gwiezdnym. Wracajmy do obozu, natychmiast.
Pstrągowy Pysk spoglądała na legowisko liderki, a w jej wzroku widniała pewna satysfakcja. Kiedy wracali do obozu, mniej więcej w połowie drogi Żwirowa Gwiazda poczuła się jakby gorzej. A właściwie to wybełkotała, że musi się zatrzymać na chwilę, bo wszystko ją boli i nie może nawet ruszać nogami. Parę minut później już nie żyła, zapewne od okropnego zimna.
Teraz słońce już zachodziło, a Pstrągowy Pysk leżała pod ścianą obozu z jakimś małym, mizernie wyglądającym stworzonkiem, które zamierzała zjeść już od jakiegoś czasu.
Kątem oka zobaczyła jasną sylwetkę wchodzącą do obozu. Obserwowała, jak Porzeczkowa Łapa bierze sobie zwierzynę ze stosu, a gdy nawiązały kontakt wzrokowy, Pstrągowy Pysk uderzyła ogonem o ziemię, zapraszając uczennicę do siebie. Co jak co, ale spisała się dzisiaj doskonale.
— Nie — Żwirowa Gwiazda powiedziała stanowczo. — To zbyt niebezpieczne dla ciebie, jesteś tylko uczniem. Ja to zrobię.
— Żwirowa Gwiazdo! — zawołał Deszczowe Futro, najwyraźniej niezbyt zadowolony z jej planu, jednak liderka jedynie przejechała mu ogonem po pysku.
Niepewnie postawiła łapę na lodzie. Pstrągowy Pysk widziała, jak Żwirowa Gwiazda napina mięśnie. Po chwili liderka zrobiła parę dodatkowych kroków, a potem jeszcze kilka, aż ostatecznie stała na samym środku rzeki.
— Widzicie, tak jak podejrzewałam. Zamarzła... — Nie dokończyła, bo nagle lód pod nią załamał się, a ona sama wpadła do lodowatej wody z głośnym pluskiem.
— Żwirowa Gwiazdo! — wrzasnął Deszczowe Futro, rzucając się w kierunku wyrwy wraz z Wierzbowym Brzegiem. Pstrągowy Pysk została na brzegu i obserwowała sytuację w napięciu, a obok niej stała przestraszona Porzeczkowa Łapa.
Zastępca zanurkował w lodowatej wodzie, a towarzysząca mu liliowa wojowniczka stała przy dziurze wyczekująco. Deszczowe Futro dosyć długo się nie pojawiał i Pstrągowy Pysk zaczęła mieć już przeczucia, że zastępca został pochłonięty przez mrok rzeki, gdy nagle kocur wynurzył się z wody, wraz z bezwładną Żwirową Gwiazdą, którą trzymał za skórę na karku. Wierzbowy Brzeg pomogła mu w wygramoleniu się z powrotem na lód, a następnie dwójka kotów przeniosła liderkę na zmrożony brzeg rzeki, gdzie czekały Pstrągowy Pysk z Porzeczkową Łapą.
— Czy ona...? — spytała roztrzęsiona uczennica.
— Najpewniej straciła jedno życie — oznajmił Deszczowe Futro. Przez chwilę wpatrywał się w ciało liderki, jednak potem potrząsnął głową i zwrócił się do Porzeczkowej Łapy uśmiechając się delikatnie. — To nie twoja wina...
Porzeczkowa Łapa otworzyła pysk, jakby chciała coś powiedzieć, jednak przerwało jej głośne kasłania Żwirowej Gwiazdy. Oczy wszystkich kotów zwróciły się ku liderce, która podnosiła się powoli.
— Żyję — wymamrotała, szczękając zębami. Deszczowe Futro natychmiast dopadł do niej, pomagając jej wstać.
— Dzięki Gwiezdnym. Wracajmy do obozu, natychmiast.
* * *
Teraz słońce już zachodziło, a Pstrągowy Pysk leżała pod ścianą obozu z jakimś małym, mizernie wyglądającym stworzonkiem, które zamierzała zjeść już od jakiegoś czasu.
Kątem oka zobaczyła jasną sylwetkę wchodzącą do obozu. Obserwowała, jak Porzeczkowa Łapa bierze sobie zwierzynę ze stosu, a gdy nawiązały kontakt wzrokowy, Pstrągowy Pysk uderzyła ogonem o ziemię, zapraszając uczennicę do siebie. Co jak co, ale spisała się dzisiaj doskonale.
<Porzeczkowa Łapo?>
Btw, Żwirowa Gwiazda straciła dwa życia - jedno z powodu utonięcia, drugie z powodu nadmiernego wyziębienia organizmu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz