- No więc… dlaczego nie wracasz do obozu? – zapytała i cicho odetchnęła. Pamięć wróciła. Przez chwilę panowała cisza podczas, której kocur postanowił usiąść. Otworzył pysk po czym zamknął go marszcząc brwi. Kilka uderzeń serca potem zdecydował się wreszcie zabrać głos.
- Mam coś ważnego do zrobienia – oznajmił zmęczonym tonem. Kocica nadstawiła uszu oczekując dokładniejszych informacji.
- Chyba jednak możesz wrócić i coś zjeść, prawda? Zamiast wlec się tutaj jak ten kościotrup – mruknęła kiedy Wilcze Serce nie zdecydował się kontynuować.
- Problem w tym, że… raczej nie zostałbym dobrze przyjęty – zauważył uśmiechając się krzywo. Nornica musiała zdziałać swoje i kocurowi powoli przychodziły jako takie siły. Buraska pokiwała mimo woli głową. Nie spodziewała się, że Wilcze Serce będzie dobrze odebrany przez klanowiczów po ataku na członków klanu.
- Radzisz sobie? – spytała po chwili ciszy.
- Jak widzisz – odpowiedział jak się okazało bez drobinki uszczypliwości w głosie. Tak, Cętkowany Liść aż za dobrze widziała jak sobie „radzi”. Żebra wyraźnie rysowały się pod futrem czarnego, a zmęczenie kocura tylko potęgowało to wrażenie.
-Widzę tu jedynie obraz nędzy i rozpaczy – powiedziała uśmiechając się lekko. Buck odwzajemnił uśmiech. Przez chwilę patrzyli na siebie nie wiedząc co jeszcze dodać.
- Tak… pozdrów ode mnie Wróblowy Śpiew – odezwał się proszącą i wstał odrywając wzrok od pyszczka cętkowanej. Kocica kiwnęła głową.
- Trzymaj się – mruknęła na odchodne. Czarny ostatni raz spojrzał na dawną pieszczoszkę po czym zniknął w zaroślach.
~Time Skip~
Rozpoczęła się Pora Nagich Drzew. Cętkowany Liść podczas tego czasu jedyne co robiła to polowała i polowała. Co jakiś czas wybierała się razem z Turkawim Skrzydłem, Świetlikowym Skrzydłem i Miedzią na poszukiwanie jakichś ziół. No właśnie, Burzowe Futro postanowiła przejść na emeryturę pozostawiając na swoim stanowisku Turkawkę razem z jej uczennicą, która niedługo potem stała się już asystentką. Z racji tego Cętka postanowiła skupić się bardziej na zapewnianiu pożywienia. Szczególnie zaś dla całej hordy kociaków powoli rozwalających kociarnię. Wszyscy już tylko czekali aż te kurduple staną się uczniami. W międzyczasie Błotnista Gwiazda mianował Północny Wiatr i Wilcze Serce. Bura siedziała oglądając całą ceremonię. To aż dziwne, że Buck został mianowany po raz drugi. Ale cóż się dziwić patrząc na jego uczynki? Kocica wstała gdy wszystko się skończyło. Gdy pogratulowała Północy skierowała się do czarnego.
- Dostałeś swoją lekcję pokory? - spytała uszczypliwie uśmiechając się przy tym. - Zgaduję jednak, że Błoto nie zdołał cię złamać - może to za sprawą mocnego i denerwującego wiatru, a także głupio zatapiającego się gruntu pod łapami, który po deszczach wciąż jeszcze przypominał błoto bura skusiła się na komplement? To znaczy, miał zostać odebrany jako komplement.
<Wilcze Serce?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz