— Co tu się wyprawia? — zapytał rozgniewany Iglasty Krzew, mierząc wzrokiem Kozią Nóżkę i swoją córkę. Gorzka usłyszawszy głos ojca, szybko wyskoczyła z pyska Kózki i odbiegła do pointa.
— Tatuś! Nic, nic, oglądałam sobie pana królową! — zapewniła młoda, tuląc mokry od śliny klifiaka pysk do łap ojca.
— Tatuś! Nic, nic, oglądałam sobie pana królową! — zapewniła młoda, tuląc mokry od śliny klifiaka pysk do łap ojca.
— Przysięgam na Klan Gwiazdy, że nie chciałem jej zjeść! — niemalże krzyknął Koza, widząc wrogie spojrzenie Igły. — S-sama mi się wepchała do pyska!
Iglasty Krzew w odpowiedzi jedynie prychnął i nastroszył futro, przez co wydawał się jeszcze groźniejszy. Kocur zaczął iść w kierunku bicolora, co przyprawiło Kozę o ciarki na grzbiecie. Przecież grzecznie leżał za linią, a to nie jego wina, że Gorzka wepchnęła mu się do paszczy! I teraz mu się oberwie, bo dziecko Igły postanowiło poszukać ogonków w jego żołądku!
— Nie, tatusiu, nie rób mu krzywdy, bo jego dzieci będą nieszczęśliwe! Ja na serio tylko oglądałam go... tak od środka! — zamiauczała Gorzka, próbując jakimś cudem zatrzymać swojego ojca.
— P-posłuchaj swojej córki! J-ja na-na-naprawdę n-nic nie robiłem! — Kozia Nóżka kulił się coraz bardziej, widząc jak Iglasty Krzew robi kroki w jego kierunku.
— Igiełko! Dosyć! — zawołała Gęsie Pióro, obserwując z drugiego końca żłobka całą sytuację.
— Ale skarbie... — zaczął kocur, obracając się do swojej partnerki.
— Nie i koniec. Zostaw Kozią Nóżkę, bo nic złego nie zrobił.
— Chciał zjeść moją córkę!
— Nie chciałem! — Koza wciąż próbował się wytłumaczyć. Ale OH, jakie Kóżka miał szczęście, że szylkretowa karmicielka wtrąciła się akurat w tym momencie.
< Gorzka? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz