– Ale tu pięknie! – powiedziała z zachwytem w głosie.
– Zgadzam się – zawtórowałem jej z uśmiechem, faktycznie było tu ładnie.
– Dobra robota, Wrono, spisałaś się na medal – zamruczał Czereśnia
– Dziękuję, Czereśnio – uczennica delikatnie pochyliła swój łeb.
– Mamy jeszcze trochę czasu. Możemy trochę popolować, a potem tu zjeść, i tak sterta jest obfita w zwierzynę, a kociaki i królowe już dostały jedzenie — zaproponował lider.
Wrona zamruczała coś, czego Iskrzyk nie usłyszał, po czym dodała trochę głośniej:
– Iskrzyku, chodźmy!
— Dobry pom… — chciał coś powiedzieć kremowy, ale nagłe ukłucie bólu przerwało mu zdanie. — Ał!...
— Coś się stało, Iskrzyku? — zapytał Czereśnia swoim przyjemnym dla ucha głosem.
Wrona nie powiedziała nic. Patrzyła się tylko na Iskrzyka swymi pomarańczowymi oczyskami. Iskrzyk bez dalszego słowa spojrzał na lewą przednią łapę… O droga Wszechmatko. W różowej poduszce znajdowała się drewniana drzazga. Mały ostry kawałek drzewa, nic niezwykłego. Kremowy po paru uderzeniach serca bez większych emocji powiedział:
— No to chyba nie zapolujemy, coś mi się w łapę wbiło — próbował nie reagować na ból, w końcu nie był zbyt ostry.
— No to wracamy — mruknął czekoladowy, po czym dodał, zwracając się do młodej kotki: — Kolejnym razem, Wrono, obiecuję.
Wrona wydała cichy dźwięk, prawdopodobnie świadczący o niezadowoleniu, po czym na znak zgodzenia się potrząsnęła głową. Grupa kotów zaczęła wracać do obozu.
***
Grupa kotów szybko dotarła do obozu w zupełnej ciszy. Czereśnia szybko pożegnał się z resztą i wrócił do swoich obowiązków. Iskrzyk miał już iść poszukać kogoś, kto wyjąłby mu drzazgę, ale postanowił się odezwać do Wrony:
— Dobrze się spisałaś z gniazdem, wyglądało na naprawdę wygodne! — po czym powiedział żartobliwie: — Chcesz może zrobić legowisko dla Lisa? Robisz za nic czy muszę ci coś za to dać?
<Co ty na to, panienko Wrono?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz