Księżyce powoli mijały, a Zszarzała Łapa jako tako przyzwyczaił się do swojego specyficznego mentora, choć ich ciągłe dogryzanie nadal było obowiązkowym elementem każdego treningu, jednakże była w tym jakaś nić porozumienia między nimi i wbrew temu, co uważali, byli bardzo do siebie podobni — jednakże ci nadal woleli uważać, że tak nie jest. Nastał kolejny sezon ich współpracy, a w głowie pointa zaczęły się pojawiać pytania związane z mianowaniem na wojownika. Głównie były to zagadnienia krążące wokół tego, kiedy w końcu ten moment nastąpi, czy może jednak nie jest wystarczająco dobry, by dostąpić tego zaszczytu. Czy to oznaczało, że słowo dawniej dane siostrze nie będzie mieć odniesienia w rzeczywistości? Świadomość tego, że mimowolnie okłamał Szron, nawet jeśli nie miał na to wpływu.
Morskooki pomimo tylu księżyców nadal zbytnio nie przywykł do bycia rannym ptaszkiem i opuszczania obozu niemal ze wschodem słońca, choć to może drobna przesada, lecz tak to widział Strzępek. Miał wrażenie, że Bukowa Korona specjalnie tak wcześnie wyciąga go z wygodnego posłania, gdzie jest otulony objęciami Morfeusza. Tak było i tym razem — kocurek ledwo przytomny, będąc nadal myślami w legowisku, wyszedł z jaskini, którą dzielił z uczniami, by śpiąc na siedząco poczekać, aż czekoladowy łaskawie się zjawi.
“Następnym razem, kiedy będę musiał na niego czekać, to rzucę go na pożarcie mewom. Może akurat trafi na jakąś, co skusi się na jego drugie oko” — pomyślał, ziewając przeciągle. Z trudem utrzymywał jakąkolwiek świadomość, nawet jeśli była ona szczątkowa i przysłonięta mgłą pozostałego snu.
— Żeby ciebie zaraz jakaś mewa nie dziobła. — Nagle usłyszał odpowiedź na swoje narzekanie. Niemal od razu oprzytomniał, zauważając, że przed nim stoi ów wojownik we własnej postaci. Czyżby niebieski jednak powiedział to na głos, a nie w myślach…? Skarcił się w duchu, próbując jakoś wybrnąć z tej sytuacji.
— Chyba jednak powinna jakaś Ci język wyrwać — rzucił, wyciągając się nieco, by w pełni rozbudzić swoje ciało oraz umysł, aby uniknąć już takich wpadek. — Nie musiałbym mchu i energii marnować — dodał, podnosząc cztery litery z chłodnawej powierzchni, która w tym miejscu nie była pokryta suchą trawą, wyścielającą znaczącą część obozu.
— Tak tak, było miło, ale koniec tego. Dzisiaj będzie intensywnie — oznajmił starszy, ruszając ku wyjściu z obozu.
— A czy kiedykolwiek nie jest? — spytał, witając się skinieniem głowy z patrolem, który właśnie wyruszał. Głównie były to koty bez uczniów, co Strzępek odebrał jako jasną oznakę, iż Buk uwielbia go męczyć na wszelakie sposoby.
— Mam zmienić plany, byś przypomniał sobie wspinaczkę na drzewa? — odpowiedział, spoglądając na pointa z uniesioną brwią.
“Będzie mi to do końca życia wypominać…”
— Ledwo wczoraj było! — zauważył oburzony, zaczynając podążać za mentorem.
— Właśnie, dawne dzieje — droczył się dalej, co spotkało się z wręcz morderczym spojrzeniem Zszarzałej Łapy.
Większość Klifiaków mogło zauważyć, że relacja Bukowej Korony i syna Źródlanej Łuny jest dość specyficzna, a zarazem dość swobodna — oboje nie mieli oporów, by rzucać kąśliwymi komentarzami w kierunku tego drugiego. Może i dla innych mogła być to oznaka braku szacunku wobec starszych, lecz Strzępek już po prostu wyrobił taką maskę przy srebrnym, dlatego też takie podejście stało się czymś naturalnym z jego strony. Choć pewnym było, że po takim czasie, jaki spędził w towarzystwie wojownika, to młodszy już nie postrzegał go jako niekompetentnego buca, a jedynie buca, który co nieco jest w stanie go nauczyć.
— Lepiej powiedz, co takiego niby zaplanowałeś, że będzie jeszcze gorzej niż zwykle — zagaił, kiedy tylko ruszyli wzdłuż klifu, by następnie po kamieniach przedostać się na drugą część terenów klanu, które były podzielone przez rzekę, końcowo zmieniającą się w wodospad, skrywający obóz Klifiaków.
— Musisz się jeszcze jednej rzeczy nauczyć, nim zacznę rozważać przygotowanie cię do testu.
— Testu…? Nigdy o tym nie mówiłeś — zauważył. — Cudna niespodzianka, naprawdę — sarknął, przewracając oczami.
— Chyba nie myślałeś, że ot tak zostaniesz mianowany na wojownika. — Cisza ze strony młodszego jedynie go utwierdziła w tym, że Zszarzała Łapa naprawdę tak myślał. — Już chyba dawno nie musiałem się załamywać z twojego powodu… Przechodząc test, musisz udowodnić, że nadajesz się na wojownika Klanu Klifu, to chyba oczywiste. Chociaż w sumie mogłem się spodziewać, że ten twój kocięcy móżdżek może nie pojmować tak prostej rzeczy.
Uczeń machnął gniewnie ogonem, zastanawiając się, kiedy nadarzy się jakaś idealna okazja, by odegrać się jakoś na Bukowej Koronie. W głowie już miał trzy pełne listy tego, za co chce się zrewanżować czekoladowemu. Jednak czy kiedykolwiek faktycznie ten moment nastąpi, to nawet nie wiedział sam point.
— Wracając do mojego pytania, czego niby muszę się jeszcze nauczyć?
— Nawigacji w tunelach, dlatego też idziemy do Sekretnego Tunelu, byś spróbował tym swoim mysim móżdżkiem ogarnąć poruszanie w ciasnych korytarzach, niemal nie widząc własnych łap — poinformował, choć oczywiście nie mogło zabraknąć złośliwej uwagi pod koniec. Na to jednak morskooki nic nie odpowiedział, pozostając przy przewracaniu oczami, póki te jeszcze mu nie wypadły od nadmiernego używania tego gestu.
«★»
— Na co czekasz? Właź.
— A ty? — spytał, przenosząc wzrok na srebrnego. Jakoś niezbyt mu się uśmiechało samotnie wchodzić do tego pomroku i to po raz pierwszy.
— Będę tuż za tobą.
— O nie, mowy nie ma. Idziesz pierwszy — zażądał, na co Buk jedynie popchnął go w stronę jednego z tuneli. Point nie miał zbytnio wyboru, tak więc wykonał parę szybkich kroków, by wojownik nie deptał mu po piętach — i nie próbował jakiejś swojej sztuczki. — Wyjaśnisz, na czym będzie to dokładnie polegać, czy mam po prostu iść na oślep z nadzieją, że się nie zgubię, a ty nie postanowisz mnie tu samego pozostawić?
— A co, boi-myszka z ciebie? — rzucił, nim poinstruował, by młodszy skręcił w jedną z odnóg tunelu, którym podążali.
— Nie, ale nie uśmiecha mi się zginąć tutaj. Obiecałem coś siostrze.
— Jak słodko — mruknął z wyczuwalną ironią w głosie. — Dobra, jeszcze parę razy skręcimy i będziemy na miejscu — dodał.
— Jakim cudem ty pamiętasz drogę?
— Treningi, w końcu mnie samego ktoś musiał wyszkolić.
— Mam nadzieję, że ten Klifiak zbytnio nie ucierpiał przy tym, plus byłeś uczniem, który słuchał, bo-
— Tak, wiem. Nie chcesz tu zginąć. A teraz wykorzystaj swoje wibrysy do czegoś więcej niż tylko ozdoby na tym pyskatym dziobie. — Strzępek już miał coś dodać, lecz ogon wojownika na jego pysku skutecznie go powstrzymał. — Wibrysy wykorzystujesz przy polowaniu, jednakże przydają się także w tunelach. Dzięki nim możesz wyczuć ruch powietrza w korytarzach oraz także ich ściany, jeśli podejdziesz zbyt blisko — wyjaśnił, zabierając srebrną kitę z mordki ucznia. — Masz za zadanie nasz wyprowadzić.
— No pięknie… Mogłem się bardziej skupić na drodze.
— Mniej gadania, więcej pracy — zganił go Buk, by ten w końcu przeszedł do działania. On także nie chciał tu całego dnia spędzić.
«★»
— Nie było tak źle. — Pochwała ze strony czekoladowego była rzadkością, dlatego też morskooki napawał się tymi słowami, póki mógł, gdyż nie wiedział, kiedy podobny moment nastąpi. — Zjedz coś, a później wyruszymy z patrolem.
Młodszy skinął głową i lekkim krokiem udał się do gniazda ze zwierzyną, by wybrać sobie sierpówkę, która była na samej górze sterty. Ktoś musiał ją niedawno upolować, a jemu należała się zwierza piszczka za ciężką pracę w tunelach. Kocur już miał się odwracać, by znaleźć miejsce na spokojny posiłek, lecz wtedy ktoś szturchnął go, wytrącając ptaka z pyska. Zszarzała Łapa od razu skierował srogie spojrzenie na Klifiaka, który odważył się na coś takiego — nawet jeśli było to przez przypadek, to powinno się uważać na innych. Widząc, jednak przed sobą Naparstnicową Łapę, na jego pysku mimowolnie pojawił się grymas, jakby obrzydzenia w kierunku starszego.
— Weź ją sobie, nie będę tego już jeść — rzucił ze słyszalną pogardą.
<No Naparstnica, myślałem, że mam spokój od ciebie>
[1212 słów + nawigacja w tunelach]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz