Przeszłość, patrol z Kurką, Borowikiem, Topolą i Żagnicą
Ku ucieszy Smugi, Żagnica z Topolą zgodzili się na dodatkowy udział Kurki w ich patrolu. Dwójka wojowników wraz z uczniem szli bardziej na przednie, podczas gdy zwiadowca wraz z bicolorem szli nieco za nimi. Czekoladowy kątem oka obserwował starszego, którego wzrok był nieco uniesiony, skupiony na zielonych koronach mijanych drzew. Smuga osobiście nie przepadał za wspinaczką za drzewa, lecz Kurka zapewne wysoko nad ziemią czuł się jak ryba w wodzie.
— Jak ci idzie szkolenie? — Pytanie zwiadowcy przerwało dotychczasową ciszę, która towarzyszyła im od momentu, kiedy wyszli z obozu.
— Chyba dobrze. — Smuga zerknął na starszego jednym okiem.
— Chyba? — Kurka uśmiechnął się pod nosem, co spotkało się jedynie z nieco zmrużonym spojrzeniem czekoladowego.
— Moja rodzina to głównie zwiadowcy, jedynym wojownikiem dotychczas była Przypływ… Nie wiem, czy dam radę ukończyć szkolenie, a nawet jeśli to czy nie będę obciążeniem dla Owocowego Lasu — przyznał nieco ściszonym głosem, jakby z obawą, że Żagnica może podłapać rozmowę pomiędzy ich dwójką.
— Na pewno dasz radę. Jak zostaniesz w końcu wojownikiem, to pójdziemy na wspólny patrol po naszych terenach — oznajmił liliowy, sprawiając wrażenie, jakby chciał młodszego podnieść na duchu.
«★»
Obecnie
Smuga był dumny ze swoją życiowego osiągnięcia, jakim było, zostanie wojownikiem, choć pomimo niedawnego wydarzenia to nadal miewał momenty, kiedy czuł się niczym dodatkowy ciężar dla reszty. Chociaż pewnym pocieszeniem było to, że on nadal żył, nie to, co Borowik, którego Żagnica określał jako idealny przykład wzorowego ucznia wojownika — silnego, większego, mocno zbudowanego. Czekoladowy przy bracie Kurki co najwyżej wypadał marnie, wyglądając co najwyżej na zwiadowcę.
— Kurko! — zawołał starszego, dostrzegając jego liliowe futro, kiedy ten wkroczył do obozu. Smuga już miał swój patrol graniczny za sobą i na obecny moment nieco nudził się, gdyż dotychczas większość czasu w ciągu dnia spędzał na intensywnych treningach. — Pamiętasz, co kiedyś mi obiecywałeś? — spytał, podchodząc do zwiadowcy.
Ten nieco zdziwiony spojrzał na ledwo mianowanego.
— No obiecywałeś wspólny patrol, kiedy tylko zostanę wojownikiem! — przypomniał, wypinając dumnie białą pierś.
<Mam nadzieję, że nie zapomniałeś o tym, Kurko>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz