* * *
— Hej Pierze! Słyszałam o tym, co zrobiłeś na zgromadzeniu, i myślę, że to bardzo odważne! Ten Króliczy Bobek na to zasłużył! Ja też go nie lubię. Myślę, że coś przed nami ukrywa.
— Tak myślisz? — zaciekawił się. — A co może ukrywać? Może… może ma super słuch?
— Nieee, chodzi mi o takie wielkie tajemnice, no wiesz, typu prawda o Klanie Gwiazdy! No bo wiesz, to, co nam mówią, nie brzmi prawdziwie — Rybkowa Łapa miała nadzieję, że kocurek się z nią zgodzi. Wtedy przynajmniej jeden kot podzielałby jej zdanie.
— No właśnie! Ja myślę, że oni wszyscy są w jednym wielkim spisku. To znaczy medycy i liderzy. Cały czas gadają o "sprawach medyków i liderów" a nigdy nie zdradzają, o co chodzi. Czyli muszą coś chować!! — Uczennica wysunęła pazury — Szkoda, że nie ma więcej kotów, które myślą tak jak ja!
Maluch słuchał jej uważnie. Gdyby nie jego dziecięca naiwność i chęć zemsty, zapewne by ją nazwał rybim móżdżkiem. Ale Paskudek na szczęście taki nie był! Spojrzał na jej łapy i z papugował to, co zrobiła.
— Ej, ale ja też tak myślę! — odezwał się malec. — Mój brat pewnie też się zgodzi! — dodał, broniąc swojego kremowego braciszka. - Powinniśmy się temu króliczemu móżdżkowi zbuntować!
— Tak!! Musimy zrobić rewolucję! Niech te stare koty dostaną to, co im się należy! Może wtedy więcej z naszych pobratymców otworzy się na prawdę!! — Rybkowa Łapa dumnie wypięła pierś. Ten kociak miał więcej rozumu niż cała reszta klanu!
— O, dokładnie! — powiedział rudy. — Powinniśmy im pokazać! O tak! — Zamachnął się łapką w powietrzu. Stracił równowagę i upadł na zadek z głuchym dźwiękiem. Zawstydzony uciekł wzrokiem. — Eee... Musimy im pokazać, kto tu powinien rządzić! — dodał.
— Wszystko w porządku? — Uczennica kucnęła przy kociaku — Hmm. Ja na pewno już nie będę się słuchać Króliczej Gwiazdy. I jak chcesz, to mogę cię zabrać na następne zgromadzenie!
— Tak! — potwierdził Pierze i kiwnął głową. Na wiadomość, którą usłyszał, rozpromienił się. — Seriooo!? Dzięki, dzięki, dzięki! — miauczał podekscytowany. — Ale jak mnie znowu zobaczą, to dostanę lanie stulecia! — powiedział przestraszony. Nie chciał znowu pachnieć mysią żółcią! — A... a może pomożesz mi się wykąpać? — miauknął. — Nie chcę dalej śmierdzieć tą mysią flegmą!
— Jasne, mogę pomóc! Przyniosę mech z wodą! A z tym laniem, to mogę wziąć winę na siebie! Mnie nie obchodzą jakieś kary! — Biała kotka wybiegła z legowiska. Po chwili wróciła z namoczonym mchem. Niestety nie dała nim rady zmyć całej mysiej żółci, więc zaczęła myć kociaka językiem. Smak był obrzydliwy, ale starała się nie krzywić.
— Z tym zgromadzeniem, to mogę powiedzieć Królikowi, że zmusiłam was do przyjścia. Wtedy cała wina będzie na mnie — Uczennica uznała, że rebelia jest warta takiego poświęcenia. Pierze popatrzył na nią zdziwiony.
— Ale po co mamy tam wyjść? Aby ten królik nam spuścił lanie stuksiężyca? — spytał malec. — Co ja mam tam zrobić? — dodał z naciskiem na słowo "ja". Zapewne chciała go użyć... do czegoś.
—Jak nie chcesz, to nie musisz iść. Myślałam po prostu, że będziesz chciał się sprzeciwiać Króliczemu Bobkowi. Jak zauważy, że koty się buntują, może sam zrezygnuje ze stanowiska.
— Ale on mnie nie szanuje! — burknął. — Jestem dla niego tylko małym, śmierdzącym smarkaczem! — dodał zirytowany. — A ty zaraz będziesz pewnie... ten no... wojowniczką! Według niego kociaki nie mają głosu…
Rybkowa Łapa nie była pewna, czy w ogóle chciała być wojowniczką. Martwił ją rytuał w jaskini. Co, jeśli miał w sobie jakieś mroczne sekrety? Może wpływał na mózg i zmuszał kota do posłuszeństwa?
— Hmm. Chyba masz rację... pomyślę o czymś innym…
— A o czym? — spytał malec. Naprawdę ciekawiły go myśli Rybkowej Łapy. Była taką interesującą kotką! I w dodatku ją szybko polubił, nie tak jak tego gbura Księżyca.
— O tym, jak inaczej się buntować. Dam ci znać, jak coś wymyślę. — Terminatorka skończyła czyścić malca — Z twoim futerkiem chyba jest lepiej! Usunęłam tyle, ile się dało.
Rudy przytaknął Rybkowej Łapie.
— No dobra! Dzięki za to! — podziękował kotce. Spojrzał na wyjście ze żłobka. — Idziesz już sobie? Chyba przysypiam... — ziewnął przeciągle — Nie chcę zasnąć, gdy ty będziesz mówić.
— Idź sobie pospać. Skrzydlata Płomykówka zapewne zaraz dla mi jakieś zadanie. Uczennica wyśliznęła się z legowiska kociąt i podreptała do legowiska medyków. Czując na sobie niezadowolony wzrok Skrzydlatej Płomykówki i dwóch innych kotów, przyspieszyła kroku.
* * *
[1050 słów]
[Przyznano 21%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz