Ognikowa Słota ostatnio doczekała się ogromnego zaszczytu – mianowicie sama Zalotna Gwiazda zrobiła z niej mistrza. Mistrzami razem z nią została także jej kochana siostrzyczka, Nadciągający Pomrok, a także Kocimiętkowy Wir, jej przyjaciółka. Zerknęła na vankę przed sobą. Szara koteczka ułożyła się wygodnie na podłożu, obserwując małe stado mrówek drpeczące tuż przed ich nosami. Ciekawe czy i z niej coś kiedyś będzie? Bardzo dużo czasu spędzała na treningach. Była dalej obiecująca. Tak naprawdę bywała na nich tyle, że szylkretce rzadko kiedy przychodziło rozmawiać z Kalinką, co nie było dobre. Chciała wierzyć, że Krucze Pióro wpaja jej właściwe wartości do głowy, nawet jeśli sama nie miała z nim aż tak wiele do czynienia. Skoro Zalotna Gwiazda wybrała jego i jego brata na zastępców, to nie mogli być tacy tragiczni, prawda? Jej matka nigdy się nie myliła.
— Oczywiście — pokiwała głową, przywracając jej uwagę z powrotem na siebie. Po chwili jej źrenice zwęziły się, a pysk przyozdobił chytry uśmiech. Końcówką ogona uderzała lekko o podłoże, podwijając ją do góry. — Już wiesz o nich bardzo dużo. Może tym razem to ty mi o nich opowiesz? Sprawdzimy, ile pamiętasz. Jak ci się uda, to ci przedstawię więcej — zamruczała, także rozkładając się wygodnie. Zajęła sporą część miejsca, końcówka jej kity wystawała poza przyjemny cień rzucany przez gęsto pokryte igłami gałęzie drzewa.
Kalinowa Łapa zamrugała parę razy, jednak prędko zgodziła się na ofertę, co bardzo ucieszyło brązowooką. Szkoda, gdyby nie pamiętała każdego tego ich spotkania, w końcu Ognikowa Słota poświęciła na nie naprawdę wiele czasu. Zależało jej na tym, żeby Kalinka wiedziała najważniejsze rzeczy. Bo w końcu była nadzieją Klanu Wilka. Jeśli nowe pokolenie nie będzie miało pojęcia o tym, co było właściwe, to co byli z nich za Wilczaki? Nie mogli przynosić wstydu swoim pobratymcom na zgromadzeniach czy ogólnie na interakcjach z innymi kotami spoza i wśród Klanu Wilka.
— Mroczni przodkowie czuwają nad nami cały czas. Nie możemy ich zobaczyć tak typowo, jak całą resztę kotów. Są oni może czymś w rodzaju duchów – nikt nie wie, gdzie dokładnie który przebywa, ja sama też nie znam ich tożsamości, aczkolwiek każdemu towarzyszy myśl i przekonanie, że oni są. Są wśród nas, obserwują każdy nasz ruch z dumą lub zawodem w zależności od tego, co robimy i jakie decyzje podejmujemy. Nie można też prosić ich o zbyt wiele, ponieważ ich cierpliwość wobec nas może kiedyś się skończyć, jeśli będziemy zbyt chciwi… — powiedziała z nutą niepewności, rozmyślając nad kontynuacją.
Ognikowa Słota uniosła jedną z brwi. — Nie brzmisz na przekonaną, Kalinowa Łapo. Dlaczego? Skąd u ciebie bierze się to zwątpienie? Nie wierzysz w to, co mówisz? A może boisz się, że błędnie pamiętasz? — zapytała, zauważając na mordce uczennicy delikatne zaniepokojenie, które próbowała maskować.
Rudaska podniosła przednią łapę, palcem nakazując ciszę, gdy szara chciała już odpowiedzieć na to wszystko. — Mroczni przodkowie chcą, żebyśmy byli najlepszą wersją siebie. Możemy od nich chcieć tyle, ile potrzebujemy. Nie będą oceniać nas negatywnie, jak te śmieszne koty z parszywego Klanu Gwiazdy. One by ci próbowały wetknąć samolubność. A bycie egoistą nie jest wcale złe. To jedyne, co pozwala ci przeżyć w takich, a nie innych warunkach. One potrafią jedynie potępiać potencjał, krytykować każdego, tylko nie siebie. Nie patrzą na nic więcej, niż na swój czubek nosa. Lisie łajna! — warknęła, uderzając łapą o podłoże raz jeszcze, ukazując kły. Nie była zła na vankę, raczej na to, że niektórzy wierzyli dalej w tych durnych gwiezdnych przodków. To były bajeczki dla kociąt! Takie, które miały je ogłupiać. Bo kto przy zdrowych zmysłach wpajałby im takie bujdy? To szkodliwe dla tak młodych, plastycznych umysłów. — Oczywiście nie wiadomo, kiedy otrzymasz to, o co prosisz i czy dostaniesz to w ogóle. Wszystko zależy od twoich decyzji. Czy dążysz do tego, żeby to otrzymać. Czy tylko na tym ci zależy? Czy trzymasz się tego kurczowo, żeby przypadkiem nic innego ci w tym nie przeszkodziło? Spójrz na Krucze Pióro czy Pustułkowy Szpon. Jestem pewna, że marzyła im się taka posada. W końcu zostać zastępcą… to zaszczyt tak ogromny, że wielu im zazdrości. Sama Zalotna Gwiazda ich wybrała! Nie wybrała byle kogo — powiedziała Słota, spoglądając na kufę młodszej. — Możesz być dumna, że masz Krucze Pióro jako mentora. Może i zachowuje się momentami nietypowo, jednak nie bez powodu taki jest. Zależy mu na twoim wyszkoleniu, dzięki niemu oraz mnie osiągniesz najlepszą wersję siebie. Musisz być silna i się nas słuchać. Nie pozwól, żeby ci ktoś wrzucał do głowy nieprawdę.
Kalinowa Łapa pokiwała głową. Ognikowa Słota strzepnęła uchem, gdy kolejny owad próbował się do niej dostać.
— Każdy z Wilczaków powinien żyć tak, żeby być dumnym ze swojego życia i żeby przynosić dumę naszym mrocznym przodkom. Jeśli umrzesz niespełniona, jeśli całe życie będziesz sobie odmawiać czegoś, co mogłoby doprowadzić do twojego polepszenia się pod każdym względem, jeśli będziesz zawodzić swoich pobratymców oraz tych, którzy nad nami czuwają, spotka cię kara i potępienie. Najszybszą drogą do tego jest wiara w Klan Gwiazdy — dopowiedziała jeszcze, drapiąc się za uchem, gdy dopadło ją niespodziewane swędzenie. To prawdopodobnie z powodu pogody. A może jakiś niechciany owad dopadł się do jej krwi?
Na niebie zaczęły zbierać się gęste, ciemne chmury, niezwiastujące niczego dobrego. Powietrze stało się jakby cięższe, bardziej gęste, duszące wręcz. Wszelkie ptaki stały się niespokojne, podrywając się przy najmniejszym ruchu. Sielankowy śpiew ucichł, a słońce zostało przykryte przez łapy prawie kruczych obłoków. Ognikowa Słota poczuła, jak nagły, chłodniejszy podmuch wiatru przeczesuje jej grzbiet nieprzyjemnie, posyłając ciarki wzdłuż kręgosłupa. Nieopodal łap dwóch kotek zaczęły skapywać pierwsze krople deszczu.
<Kalinowa Łapo, masz mi do powiedzenia coś jeszcze?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz