Bądź silny.
Jesteś liderem, ie ulegaj byle komu.
Do cholery jesteś liderem Lisia Gwiazdo!
- DOBRA, DOBRA TYLKO JUŻ SIĘ ZAMKNIJ! - wrzasnął, aż oczy niemalże wszystkich klifiaków zwróciły się na kocura. Kocica najwidoczniej uradowana z faktu, iż jej luby nareszcie wymiękł, polizała go w policzek, zaś na jej mordce rozjaśniał uroczy uśmiech. Przez łeb pręgowanego przebiegła żądza mordu ale w końcu... nie była taka zła. Bo gdyby tak zatkać jej czymś pysk, to towarzystwo córki Księżycowego Pyłu było dlań wręcz najlepszym, co mogło go spotkać.
- Ojeju dziękuję mój Lisuniu, wiedziałam, że się zgodzisz bo wiesz, ja jestem bardzo bARDZO BARDZO wdzięczna mój ty kochany liderze, a w ogóle poznałeś mojego brata Mokrego? Ja wiem, że dopiero co przyszliśmy ale Mokry jest serio czadowy! No, trochę mniej jak ja ale jest nadal czadowy! Nie wierzysz mi? W takim razie muszę ci go przedstawić! No dalej, dalej dalej! Szybko! Nie ma czasu do stracenia bo wie... - i stało się Lis zatkał jej pyszczek łapą, warcząc przy tym nieźle wkurzony.
- Czy ty się kiedykolwiek zamykasz?! - kolejny raz rozdarł pysk, jeżąc futro na grzbiecie. Kotka odsunęła łapkami jego łapsko, po czym znów zaczęła mówić.
- Oh, wiesz, że to bardzo dobre pytanie? ....
Niezapominajka nadal kontynuowała swoje wywody, nawet nie zauważając, że lider klanu klifu poszedł w diabły, mając nadzieję, że uchroni się przed jej gadulstwem, chociaż przez chwilę. Mimo jego starań wojowniczka dorwała rudzielca, ale wynagrodziła mu wszelakie cierpienia w aż nazbyt przyjemny sposób...
~*~
Szedł za młodszą kotką, wprost do klanu burzy. No tak, warto wspomnieć, że obiecał jej, że pójdzie poznać tego całego Mokrego, o ile ona sama nareszcie się zamknie. Tak więc musiał teraz znosić dzielnie całą tą podróż do klanu burzy.- Usiądź tu i czekaj, zaraz wrócę - miauknęła krótko, przekraczając granicę zapachową.
- Żaden problem - mruknął, układając się wygodnie. Czy czekał długo? Nie, bowiem chwilę później kocica wróciła w towarzystwie jakiegoś kocura.
- Lisku, to Mokry, Mokry to Lisek - przedstawiła ich nawzajem sobie, po czym rzuciła szybko, że znika na moment bo musi coś załatwić.
- Cześć - miauknął lekko znudzony, mierząc burzowicza wzrokiem od łap, po uszy - Wyglądasz na całkiem ogarniętego typa - stwierdził pochlebnie, co nie było u Lisa zbyt częste.
< Mokry? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz