Czasami nadal słyszał zapadające się kamienie. Czuł wokół siebie kurz, który osiadał na ziemi po tym, jak tunel zawalił się. Na biednym uczniu, który był niczemu winien… Cicha Łapa nie był w stanie zawołać o pomoc…
***
Jego matka z rana zarządziła trening wraz ze Strzępotkowym Kokonem oraz Cichą Łapą. Koty ruszyły w stronę tuneli, aby poćwiczyć walkę. Ciernista Łapa szedł naburmuszony obok młodszego. Nie widziało się mu zbytnio trenować z tak młodym wręcz kociakiem, ale cóż, nie miał chyba za bardzo wyboru… Może chociaż uda się z nim pogadać.
— Hej, Cicha Łapo. Skąd w sumie takie imię? Masz bardzo cichy głos? A może… Cicho się skradasz? W sumie zastanawiało mnie to od jakiegoś czasu. — Nie odbył nigdy rozmowy z kocurkiem, toteż nie miał pojęcia o jego chorobie. Młodszy nie odezwał się, nie dając odpowiedzi uczniowi, co lekko go podirytowało. — Hej? Głuchy jesteś?
Z młodszego kocurka wydał się tylko cichy wydmuch powietrza, gdy otworzył pyszczek. Czyżby nie potrafił mówić? Cóż, może chociaż nie odstraszy zwierzyny, choć Ciernistej Łapie zrobiło się trochę głupio. Skąd miał wiedzieć? Jego matka zatrzymała się przed tunelem, wraz z mentorem Cichej Łapy.
— Nauczycie się dzisiaj walki w tunelach, przy okazji pogłębimy tunele.. Macie jakieś pytania? — Na słowa kotki oboje pokręcili łbami. Pierwszy do środka wszedł Strzępotkowy Kokon, za nim Cicha Łapa, Ciernista Łapa, a na końcu Jagodowe Marzenie. Gdy weszli do środka, jego matka zaczęła tłumaczyć jeden z ważniejszych ruchów kocurom. Ciernista Łapa przysłuchiwał się jej, a Cicha Łapa jedynie potakiwał czasami. W końcu przyszedł czas na zademonstrowanie tego, czego się nauczyli. Ciernista Łapa stanął na jednym końcu, a Cicha Łapa na drugim. Gdy Jagodowe Marzenie dała znak, srebrny kocur wyskoczył na młodszego. Ciernista Łapa przybił go do ściany tunelu, a ten zaczął młócić łapami. W końcu udało się mu odepchnąć go. Ich łapy przecinały powietrze w tunelu, z każdym ciosem Ciernista Łapa męczył się coraz bardziej. W końcu Cicha Łapa miał zamiar skoczyć w jego stronę, ale kocur uniknął jego ataku. Młodszy wylądował na ścianie, jednak triumf i zadowolenie z wygranej Ciernistej Łapy nie trwało zbyt długo.
— Już wystarczy, Ciernista Łapo. Walki na dzisiaj dość, ale musimy jeszcze pogłębić tunele. To też bardzo ważne zadanie wojowników. — Wskazała na rozwidlenie, na co Ciernista Łapa westchnął. Rozdzielili się, jednak mentorzy pozostawali blisko uczniów. W pewnym momencie podczas nudnego kopania Ciernista Łapa zauważył, że Cicha Łapa idzie w stronę jednego z dalszych tuneli. Nikt inny tego nie zauważył, a mentorzy skierowali się w drugą stronę. Kocur westchnął i po jakimś czasie zdecydował się jednak podążyć śladami młodszego.
— Cicha Łapo? Hej, Cicha Łapo! Zaraz wychodzimy, gdzie jesteś? — wywoływał, jednak spotykał się z brakiem odpowiedzi. No tak, młodszy przecież był niemową… Ciernista Łapa w końcu zatrzymał się, ponieważ… Tunel zakończył się. Jednak to nie był jedyny powód jego pozostania w miejscu. Ziemia wyglądała na zawaloną, wystawała z niej jedynie małą łapka… Ciernista Łapa patrzył na ten widok jakby był on nieprawdziwy. Podszedł powoli, obwąchał łapę… To bez wątpienia Cicha Łapa. Zaczął kopać, jednak ziemia zawalała się tylko bardziej… — Jagodowe Marzenie! Strzępotkowy Kokonie! Pomocy!
Kocur krzyknął z desperacji w stronę mentorów. Ci najwyraźniej usłyszeli jego wołanie, gdyż po chwili przybiegli na miejsce, spotykając się z okrutnym widokiem… A Ciernista Łapa był tak bezradny…
W koszmarach nadal nawiedzało go to wydarzenie, toteż obudził się z nastroszonym futrem. Czy śmierć ucznia była jego winą..? Może gdyby wcześniej podążył za nim, zatrzymał go… Skulił się znów w kłębek, próbując nie myśleć o okrutnym zdarzeniu z przeszłości…
571 słowa
[11%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz