Jeszcze chwilę temu odbywał rozmowę z bratem i siostrą na temat przejęcia władzy, teraz natomiast musiał polować dla swojego klanu. Czuł, że jest za stary na chodzenie wszędzie z mentorem, przez co często wychodził na polowania sam. Szara Skóra chyba przez śmierć jego rodziny nie chciał się wtrącać w jego przetrawianie całej sytuacji, gdyż nie miał nic przeciwko jego wychodzeniu, albo po prostu nie chciał sobie z tym radzić. Po śmierci matki starał się tym bardziej, gdyż myślał, że zostanie mianowany jako jej uczeń i pokaże jej swą siłę, jednak najwyraźniej nie mogło być tak kolorowo. Skradał się teraz w stronę zająca, który chował się w wyższej trawie. Cóż, chyba nieskutecznie, gdyż chwilę potem był już w kłach kocura, który mocno wgryzł się w jego szyję po tym, jak na niego naskoczył. W jego oczach widział przerażenie, a teraz czarny zając zwisał mu z pyska. Zastrzygł uchem, chwilę myśląc. Zabicie lidera nie może być tak łatwe jak zabicie tego zająca, pomimo jego wieku. Strzepnął ogonem zwracając się w stronę obozu. Niosąc zdobycz w jego myślach kotliło się wiele emocji. Wiele pytań… „Czy Królicza Gwiazda uważa cię za takiego, jak twój ojciec?” Ciernista Łapa zatrzymał się na tę myśl, a może i głos w jego głowie. Potrząsnął głową.
— Nie, on… Po prostu… Jest mysim móżdżkiem. Dlatego mnie nie mianował… — odpowiedział swoim myślom pod nosem, jednak zatrzymał się patrząc na zająca zwisającego mu z pyska. „A co jeśli jednak to dlatego? Co jeśli boi się, że również kogoś zabijesz? Może masz coś w sobie z niego? Może sam w pewnym momencie szkolenia skrzywdziłbyś kogoś innego?” — Nie! Nigdy bym tego nie zrobił, przecież… Przecież nie jestem mordercą! — wypalił, wypuszczając zająca na trawę. Dźwięk zwierzyny uderzającej w ziemię od razu zwrócił na nią jego wzrok. Wysunął pazury chwytając zająca za gardło. Nie jest morcercą. Ale czy zabiłby kogoś, na kim mu nie zależy? Czy jego ojcu zależało na jego matce? Co, jeśli to dlatego ją zabił? Kocur wbił pazury głebiej w gardło zająca, rozrywając je szybkimi ruchami, podczas gdy głosy w jego głowie męczyły go dalej. „Będziesz mordercą jak on.” „Na twoich łapach również spocznie krew.” „Jesteś nikim, Ciernista Łapo. Nie zostałeś nawet mianowany, a twoje rodzeństwo już tak.” Kocur wbił mocno łapę w miejsce, gdzie przed chwilą było gardło królika, rozbryzgując jego krew, po czym położył się na ziemi, zakrywając uszy łapami, które drżały od emocji.
— Nie jestem taki jak on, nigdy nie będę! Chcę tylko sprawiedliwości, nie zemsty, sprawiedliwości! — Podniósł się z ziemi dysząc ciężko. W jego oczach można pewnie było dostrzec szaleństwo. Patrzył na zmasakrowaną ofiarę. Po chwili gdy jego oddech uregulował się, oraz przestał słyszeć szum krwi w uszach, jak i okrutne głosy, odwrócił się i odszedł od zająca. Tak zmasakrowany i tak nie mógł zostać posiłkiem dla klanu. Zanim dotarł do obozu zauważył w sadzawce zebranej deszczówki, jak szkarłatna krew zdobi jego pysk i łapy, a raczej oszpeca. Czy tak… Wyglądał jego ojciec gdy… Od razu zanurzył głowę w wodzie, praktycznie się nią zakrztuszając gdy już ją wyciągnął, kaszląc. Wszedł w nią jeszcze łapami, teraz otrząsając sie. Powoli stawiając kroki wrócił do obozu, gdzie przy stercie zwierzyny siedział Szara Skóra. Ten patrzył na niego zdziwiony, zapewne jego stanem, gdyż był w połowie mokry.
— Nieudane polowanie? — zapytał ucznia.
— Niestety. Najwyraźniej. — odpowiedział jedynie Ciernista Łapa, po czym odszedł od kocura.
550 słów
[11%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz