— Byliście na plaży do późna? — spytał zaniepokojony. Jednym z dużych minusów osobnych treningów było to, iż kocur przez ten czas nie wiedział, co się dzieje z jego jedyną siostrą. Może i był nieco nadopiekuńczy w tej kwestii, jednakże Szron była dla niego wszystkim, a możliwa strata kotki była czymś, czego nie potrafił sobie wyobrazić.— Potem poszlijmy na patrol poszukiwawczy… znowu. — Drugie słowo dodała ciszej, aby nie usłyszała go Jagnięcy Ukłon. — Myszleliszmy, że mamy jakisz trop, ale to znowu tylko te paszkudne mewy. Panoszą szie tutaj tak, że już niemal pachną, jak koty.
— Prawda... W końcu będzie trzeba coś z tym zrobić... — przyznał, zastanawiając się, kiedy kolejny kot ucierpi z powodu tego ptactwa.
— A ty? Co robiłesz dzisziaj i wczoraj? — spytała, aby po chwili wziąć kęs wróbla, który w większości został już pozbawiony brązowego upierzenia.
— Raczej nic szczególnego… Chociaż Bukowa Korona katuje mnie ostatnio treningami ze wspinaczki, jakby chcąc mnie pogrążyć jeszcze bardziej lub… Może pomóc z moim lękiem wysokości? — Pozwoli sobie na insynuacje, co mogło kierować wojownikiem, że ten w ostatnich dniach tak mocno kładł nacisk na coś, co dotychczas niemal przerastało pointa. — Poza tym natknęliśmy się ostatnio na Dwunożnych na plaży! Jeden omal mnie nie porwał — przyznał Strzępek, pilnując się z natężeniem głosu, by nie przeszkadzać medyczce. Srebrna nie chcąc przeszkadzać w rozmowie pomiędzy rodzeństwem, udała się zapewne do składziku, gdzie trzymano wszystkie zapasy medykamentów. Jednakże to nie mogło spowodować, że mimo wszystko ich słowa w jakimś stopniu będą się nieść między skalnymi ścianami legowiska.
«★»
— Jeszcze raz — zarządził czekoladowy, kiedy morskooki wylądował w miejscu, gdzie jeszcze chwilę wcześniej stał wojownik.
— To bez sensu! — fuknął, prostując się. Od rana Bukowa Korona ćwiczył z nim walkę, nie mając w planach podzielić się informacją, kiedy to zakończą.
— To samo powiesz przeciwnikowi na polu walki? “Bez sensu”? Myślisz, że jakiś Wilczak podzieli twoje zdanie, odpuści ci, daruje życie? Nie! Więc rusz ten zapchlony ogon i próbuj do skutku.
Trzeba było przyznać, że srebrny dość w specyficzny sposób motywował swojego ucznia, lecz najważniejsze było, że działa.
«★»
— Ja, Judaszowcowa Gwiazda, przywódca Klanu Klifu, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam go wam jako kolejnego wojownika. Zszarzała Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
— Przysięgam.
— Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Zszarzała Łapo, od tej pory będziesz znany jako Wzburzony Kormoran. Klan Gwiazdy ceni twój intelekt i siłę, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Klifu.
Starszy powtórzył jeszcze raz całą formułkę, mianując Oszronioną Łapę na wojowniczkę. Dopiero po tym Judaszowcowa Gwiazda zeskoczył z miejsca przemówień i po kolei dotknął pyskiem ich głów, a oni jego barku. Później nastąpiło czuwanie rodzeństwa, podczas którego nie mogli ani słowa zamienić.
<Szron, końcu nadszedł ten dzień>
[451 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz