Do uszu Trzcinowego Szmeru doszły plotki, które rozprzestrzeniały się po Klanie Nocy, niczym burza. Dotyczyły one tym razem nie jej, ale kota, którego trenowała, czyli Rezedową Łapę. Koty miauczały, że to przez czekoladowe koty na klan spadła wielka fala nieszczęść oraz morderstw. Miała być to sprawka Fląderki oraz Korzennej Łapy, która zresztą jest również rodziną dla Trzcinowego Szmeru.Wężynowy Kieł oraz Gąbczasta Perła ciągle tylko o tym miauczały, że następnym kotem, który trafi do Klanu Gwiazdy, będzie jej własny uczeń, ze względu na pokrewieństwo z Fląderką oraz już zmarłą Centuriową Łapą.
Trzcinowy Szmer widziała, jak ostatnio jej uczeń zmarkotniał, akurat, kiedy na światło dzienne wyszły nowe plotki. Pewnie musiał usłyszeć, jak inni przepowiadają mu koniec.
“Czemu te wszystkie plotki oraz nieszczęścia dotyczą kotów, z którymi się zadaję oraz są mi bliscy?” — zastanawiała się.
Nie mogła ulec swojemu strachu lub smutkowi, który tylko się nasilał od ostatniego czasu. Musiała być silna dla Rezedowej Łapy. Była jego ostoją oraz kotem, na którego powinien liczyć.
Właśnie jej uczeń wyskoczył z wody niczym syrena, a w pysku trzymał upolowanego okonia. Jego oczy nadal błyszczały smutkiem, jednak wyszkoliła go na skutecznego myśliwego.
— Dobra zdobycz, jeszcze kilka księżyców, a niedługo powiem Mandarynkowej Gwieździe, że jesteś gotów na mianowanie — pochwaliła go, jednak wyraz pyska kocura złagodniał na krótką chwilę tylko po to, by zaraz znów być markotnym. — Nie przejmuj się plotkami. Nad kotami mojej krwi ostatnio wisi jakaś klątwa… Pewnie udziela się to na kotach, które się ze mną zadają…
To, co mówiła, wydawało się czymś głupim, jednak mówiła to z powagą. Po ostatnich wydarzeniach naprawdę zaczęła wierzyć, że Baśniowa Stokrotka ich przeklęła albo rzeczywiście to wina czekoladowego kota. Jednak, czy Korzenna Łapa miała tyle złej energii w sobie, żeby przekląć jej rodzinę?
— Jak mam nie przejmować się plotkami, jak one dotyczą mnie? — Wypluł pełen żalu okonia, który rzucał się po trawie. — Nie chcę umierać! To… to wszystko wina mojej siostry! Fląderka sprowadziła gniew przodków na nasz klan! Ona zabiła naszą matkę oraz Centuriową Łapę! Jej sprawką musiała być zdrada wojowników! To wszystko jej wina, a Wężynowy Kieł i Gąbczasta Perła mają rację!
Mina Trzcinowego Szmeru spoważniała, stała się chłodna i niewzruszona. Łapą z wysuniętymi pazurami złapała kocura za jego krótką sierść z jednej strony pyska i szarpnęła, tak by ten przestał jazgotać i się na niej skupił.
— Straciłam wszystkie siostry oraz brata, który został stracony przez Szałwiowe Serce, który też został okrzyknięty zdrajcą. Moi rodzice uciekli i również są okrzyknięci kotami, których jakbym teraz zobaczyła na horyzoncie, musiałabym zabić własnymi pazurami, by udowodnić lojalność Klanu Nocy oraz Mandarynkowej Gwieździe. Umiałbyś zabić kota z własnej rodziny? Wątpię.
Na pysku Rezedowej Łapy pojawiło się przerażenie, jednak nadal się nie odezwał. Wpatrywał się w nią swoimi oczami wypełnionymi strachem.
— Ja również nie miałam łatwo, nie mam i wątpię, by Klan Gwiazdy się nade mną zlitował w przyszłości. Przeciwności losu i trudne czasy, tworzą silnych wojowników, których Klan Nocy doceni. — Puściła swojego ucznia, który zaczął masować łapką swój pyszczek. — Jeśli będziesz szedł wytrwale drogą, którą naszykował ci Klan Gwiazdy, to staniesz się wielkim wojownikiem. Bądź silny.
Rezedowa Łapa pokiwał jej głową zamyślony, jakby głębiej rozpatrywał jej krótką przemowę.
— A teraz wracaj do polowania. Klan Nocy nie wykarmi się sam!
***
Kolejny dzień i kolejne przykrości, które dopadły koty spokrewnione z Trzcinowym Szmerem. Rysi Bór, Rozpromieniony Skowronek, Borówkowa Słodycz i Konwaliowa Mielizna zostali uznani za zdrajców i uwięzieni na jednej z wysepek niedaleko obozu. Wszystkie te koty miały w sobie krew Baśniowej Stokrotki oraz Dryfującej Bulwy. Wiedziała, że nie był to przypadek. Wszystko sprowadzało się do jednego wniosku, że Mandarynkowa Gwiazda chciała wyeliminować koty, które mogły być potencjalnym zagrożeniem. Przerwanie treningu Słodkiej Łapy oraz Korzennej Łapy i sprowadzając ich do rangi kociąt, żeby zajmowały się drobnymi niewolniczymi robótkami, takimi, jakie wykonuje Fląderka, też o czymś świadczyło. Trzcinowy Szmer czuła, że kotki zostały zdegradowane do tej roli, by były pod stałą obserwacją i w zależności od ich zachowania lub koloru sierści, później mogą znów wrócić do obowiązków uczniów. Korzenna Łapa mogła zostać w roli kociaka, ze względu na to, że była czekoladowym szylkretem.
Siedziała na polanie i wylizywała swoją sierść. Już dawno odcięła się od rodziny, chociaż każdy cios w te koty, ciągle odbijały się na niej. Czuła, że konsekwencje czynów jej rodziców nie dopadły jej osobiście z powodu dobrych kontaktów z Mandarynkową Gwiazdą. Wiele razy udowodniła swoją lojalność dla rodu i Klanu Nocy. Liderka po prostu jej ufała, a ona nie zamierzała tego nadwyrężyć. Skoro srebrna przywódczyni uważała, że jej rodzina była w większości zdrajcami, tak musiało być. Nikt normalny nie postanowiłby bronić kota, takiego jak Pluskający Potok. Morderca męża oraz własnego dziecka.
Jej gorzkie przemyślenia przerwał ruch w legowisku przywódczyni. Właśnie na polanę wychodził jej przyjaciel, Żmijowcowa Wić.
“No proszę proszę… Ktoś z powrotem wkupił się w łaski Mandarynkowej Gwiazdy.”
Oblizała swoje wąsy, uważnie obserwując kocura.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz