Przeszłość
Ruda… Przeceniła swoją siłę i umiejętności. Wzorek wyrwał się z jej szczęki i odbiegł z krzykiem, a wojowniczka nie mogła zrobić z tym zbyt wiele, bo nie chciała bardziej męczyć kotki.
Teraźniejszość
Od ich małej sprzeczki Płomykówka starała się kilka razy zagadywać do szylkretki, dosiadała się do posiłków czy starała gdzieś złapać, ale młodsza zawsze odchodziła. Ruda starała się nie brać tego do siebie, bo po stracie brata też było jej ciężko, ale jednak nagłe odsunięcie się Wzorek i fakt, że ta ją obwiniała, troszkę zakuł w serce kotki. Wojowniczka martwiła się o dawną zgubę, ale wreszcie stwierdziła, że da jej czas i zajęła się swoimi sprawami. Polowała, zajmowała się kociakami, rozmawiała z braćmi albo innymi wojownikami. Nawet troszkę zaczęła rozmyślać o własnej przyszłości, tym bardziej po tym, jak Drzemlik oświadczył jej, że ma zostać ojcem.
Czas mijał nieubłaganie, a kotka mogła tylko obserwować jak dawne małe kuleczki, które poznała w żłobku, teraz biegają obok niej na patrolach. Jak dawne kociaki znajdują swoich pierwszych przyjaciół, a może i niedługo pierwsze miłości. A Płomienne Serce dalej żyła swoim życiem, po prostu pomagając innym, gdy akurat nadarzyła się taka okazja.
***
Pewnego dnia zauważyła, jak Wzorek siedzi strapiona przy zwierzynie. Tak jak już próbowała kilka razy, dosiadła się do młodszej.
— Co cię tak trapi, Wzorek? — zagadała, chociaż spodziewała się ucieczki ze strony szylkretki.
— Chodzi o to, że… Ja nigdy nie znajdę sobie partnera.
Płomykówka nie spodziewała się, że problem młodszej będzie tak podobny do jej problemów, ale też nie spodziewała się, że ta zostanie, a nie ucieknie, jakby nigdy się nie znali.
— Bzdura! Przecież jesteś ładna. Czemu nikt miałby cię nie polubić? — zapytała jednak, starając się przy tym pocieszyć kotkę.
— Nie o to chodzi. Ja po prostu nie widzę w nich nic ciekawego. Są nudni. A kiedy idę na spacer z taką Psotny Nietoperz, to czuję się wyjątkowo… Co jest ze mną nie tak?
Ruda zaśmiała się cicho, a zaraz rozejrzała po innych. Samej jej nigdy chyba nie podobał się ani szczególny kocur, ani kotka. Lubiła z nimi rozmawiać, lubiła z nimi spędzać czas, ale… Myślenie o rodzinie było bardziej rozwiązaniem problemów, przedłużeniem dziedzictwa, niż konkretnym zainteresowaniem tym tematem. Ale sama kiedyś rozważała, czy może po prostu nie podobają się jej kotki, więc jakby była to oczywistość, stwierdziła:
— Wiesz Wzorek, nie każdemu podobają się kocury.
— Co?
— Niektórym kotkom podobają się tylko kocury. No wiesz, wielcy, silni i w ogóle — zaśmiała się. — Niektóre koty tak mają! Że tylko inne kocury się im podobają. Ale też niektórym kotkom podobają się tylko kotki. I wolą z nimi spędzać czas, i to z nimi czują się wyjątkowo i… Może właśnie o to chodzi? — Uśmiechnęła się, trochę zaczepnie, trochę pocieszająco. — Może po prostu wolisz kotki?
— Ale, że jak? — Wzorek spojrzała na nią, nie rozumiejąc.
Płomykówka zastanowiła się chwilę, jak to sensownie wytłumaczyć. Przez moment szukała dobrych słów, nawet kilka razy otwarła usta, ale zaraz je zamykała.
— Nie czujesz nic przy kocurach, prawda? — Młodsza skinęła głową. — Ale przy Psotce nagle serce bije mocniej? — Znów kiwnęła. — Więc może po prostu to ona ci się podoba. Nie żaden kocur, po prostu kotka, i to jeszcze ta, ta konkretna? —Uśmiechnęła się przyjaźnie.
Wydawało jej się, że w oczach Wzorka zauważyła strach, więc objęła ją ogonem i zamruczała.
— I to w porządku. Ale to ty musisz zrozumieć co dokładnie się tam dzieje. — Mówiąc to, położyła delikatnie łapę na klatkę piersiową młodszej.
<Wzorku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz