— Stróż też jest bardzo ważną rolą. — zapewnił Fruczak, gdy ponownie wracali do obozowiska ze wspinania się na drzewa.
— A jeśli i z nią nie podołam? — westchnął uczeń.
— Ty nie podołasz? — Mentor się zaśmiał. — Niemożliwe!
Kotka nie odezwała się, bo naprawdę wierzyła w swoje słowa. Może i jej rola wcale nie była wymagająca, to Kropla bała się, że i tego nie będzie umieć. Do obozu wrócili już w ciszy, chociaż uczennica po prostu rozmyślała co gdyby.
— Uważam, że powinnaś spróbować — rzucił mentor, nim się rozeszli.
Więc Kropla chodziła z tą myślą przez kolejne kilka dni. Rozważała swoje za i przeciw chociaż tych pierwszych prawie nie miała. Wiedziała jednak, że ostatecznie i tak zostanie mianowana, a gdyby zrobili to przeciw jej woli, to byłaby jeszcze gorsza. Ostatecznie więc pewnego dnia kotka cierpliwie czekała przy legowisku stróży, dopóki nie zobaczyła Fruczaka. Jak raz poderwała się na łapy praktycznie od razu i podeszła do niego szybkim krokiem.
— Jestem gotowa — rzuciła, zaskakująco pewnie siebie.
Czarno biały przez kolejne kilka dni powtarzał kotce podstawowe informacje — jak zbudować dobre legowisko, jak wspinać się dobrze na drzewa i jakie zioła są na co. Wreszcie jednak, wraz z Wysokim Słońcem, kocur wprowadził Kroplę na środek obozu. Wszyscy, którzy mogli stali w kole, szepcząc coś między sobą, a na mównicy stała Pieczarka, z ciepłym uśmiechem
— Słyszałam, że chcesz się mianować. — Zeskoczyła, aby stanąć naprzeciwko kotki.
— T…Tak.
— Dobrze więc. Najwyższy czas, abyś dołączyła do grona stróży! — Ktoś za wiwatował, ale uczennica nie była w stanie stwierdzić kto dokładnie. — Wykazałaś się swoją spostrzegawczością i pomocą. Czy przysięgasz więc pozostać lojalnym naszej społeczności i troszczyć się o jej serce?
— Przysięgam — mruknęła cicho.
Liderka jednak usłyszała, bo uśmiechnęła się i odwróciła w stronę innych.
— Powitajmy więc Kroplę jako nowego stróża Owocowego Lasu!
Koty zaczęły radośnie wiwatować jej imię, rodzice i rodzeństwo zamruczało, ocierając się o kotkę. Kropla tylko przez moment cieszyła się byciem w centrum uwagi, lecz gdy zaczęło być to dla niej za dużo, uciekła gdzieś w swój kąt. Wraz ze zmierzchem przyszedł do niej Fruczak, uśmiechając się dumnie.
— Pora na rytuał.
Kotka niepewnie poszła za dawnym już, mentorem, przeczekała rytuał i dzielnie pozwoliła sobie naciąć ucho, tak jak nakazywała jej wiara.
— A jeśli i z nią nie podołam? — westchnął uczeń.
— Ty nie podołasz? — Mentor się zaśmiał. — Niemożliwe!
Kotka nie odezwała się, bo naprawdę wierzyła w swoje słowa. Może i jej rola wcale nie była wymagająca, to Kropla bała się, że i tego nie będzie umieć. Do obozu wrócili już w ciszy, chociaż uczennica po prostu rozmyślała co gdyby.
— Uważam, że powinnaś spróbować — rzucił mentor, nim się rozeszli.
Więc Kropla chodziła z tą myślą przez kolejne kilka dni. Rozważała swoje za i przeciw chociaż tych pierwszych prawie nie miała. Wiedziała jednak, że ostatecznie i tak zostanie mianowana, a gdyby zrobili to przeciw jej woli, to byłaby jeszcze gorsza. Ostatecznie więc pewnego dnia kotka cierpliwie czekała przy legowisku stróży, dopóki nie zobaczyła Fruczaka. Jak raz poderwała się na łapy praktycznie od razu i podeszła do niego szybkim krokiem.
— Jestem gotowa — rzuciła, zaskakująco pewnie siebie.
Czarno biały przez kolejne kilka dni powtarzał kotce podstawowe informacje — jak zbudować dobre legowisko, jak wspinać się dobrze na drzewa i jakie zioła są na co. Wreszcie jednak, wraz z Wysokim Słońcem, kocur wprowadził Kroplę na środek obozu. Wszyscy, którzy mogli stali w kole, szepcząc coś między sobą, a na mównicy stała Pieczarka, z ciepłym uśmiechem
— Słyszałam, że chcesz się mianować. — Zeskoczyła, aby stanąć naprzeciwko kotki.
— T…Tak.
— Dobrze więc. Najwyższy czas, abyś dołączyła do grona stróży! — Ktoś za wiwatował, ale uczennica nie była w stanie stwierdzić kto dokładnie. — Wykazałaś się swoją spostrzegawczością i pomocą. Czy przysięgasz więc pozostać lojalnym naszej społeczności i troszczyć się o jej serce?
— Przysięgam — mruknęła cicho.
Liderka jednak usłyszała, bo uśmiechnęła się i odwróciła w stronę innych.
— Powitajmy więc Kroplę jako nowego stróża Owocowego Lasu!
Koty zaczęły radośnie wiwatować jej imię, rodzice i rodzeństwo zamruczało, ocierając się o kotkę. Kropla tylko przez moment cieszyła się byciem w centrum uwagi, lecz gdy zaczęło być to dla niej za dużo, uciekła gdzieś w swój kąt. Wraz ze zmierzchem przyszedł do niej Fruczak, uśmiechając się dumnie.
— Pora na rytuał.
Kotka niepewnie poszła za dawnym już, mentorem, przeczekała rytuał i dzielnie pozwoliła sobie naciąć ucho, tak jak nakazywała jej wiara.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz