— Mglisty Śnie, czy możemy kontynuować resztę jutro? Jarzębinowy Żar może być na mnie zła, jeśli będę za długo poza lecznicą — mruknął, robiąc duże oczka.— Oczywiście. Jutro wezmę cię do pomocy z samego rana. — Przytaknął uczniowi medyczki. — W takim razie na dzisiaj, to koniec pracy przy lecznicy. Chodźmy, wracajmy do reszty Świetlików.
Otrząsnął się z grudek ziemi, w których byli cali oblepieni i wyszli z lecznicy.
***
Mianowanie Stroczkowej Nadziei
Mglisty Sen stał tym razem w tłumie innych Świetlików, przyglądając się ceremonii, jaką przechodził właśnie ich pierwszy uczeń medyka. Nawet jakby był przywódcą, tak też nie miałby prawa mianować Stroczkowej Łapy, kodeksy wojownika oraz medyka różniły się od siebie. Oni nie mogli ingerować w sprawy kotów, które miały kontakt z przodkami, inaczej Klan Gwiazdy mógłby się gniewać.
Kiedy ceremonia mianowania się skończyła, podszedł do kocura i skinął mu głową.
— Niech Klan Gwiazdy cię błogosławi, Stroczkowa Nadziejo. Cieszę się, że zostałeś w końcu mianowany. Jesteś pierwszym mianowanym medykiem naszej grupy — zamruczał, na co tamten lekko się spieszył.
— Też się cieszę niezmiernie Mglisty Śnie. Cieszę się, że zapisałem się w historii Świetlików tak pozytywnie. Będę leczył i pomagał wszystkim, gdyż taka jest wola Klanu Gwiazdy.
Jarzębinowy Żar, która stała niedaleko nich, zamruczała dumnie.
***
Po śmierci Jarzębinowego Żaru
Ciało medyczki leżało na polanie, a zszokowane koty zbierały się wokół szylkretki, by przyjrzeć się, co dokładnie przydarzyło się kotce. Nikt nie mógł uwierzyć, w jakiej teraz sytuacji się znaleźli.
Mglisty Sen stał naprzeciw Stroczkowej Nadziei z opuchniętymi oczami od płaczu oraz zmarkotniałą miną.
— Nie udało mi się jej uratować… — mruknął swoim zachrypniętym głosem. — Przykro mi… Nie zdołałem dobiec…
Młodszy kocur patrzył się w przestrzeń za jego plecami z widocznym przerażeniem. Cały się trząsł aż niektóre liście i inne medykamenty wyplątały się z jego futra i opadły na ziemię.
— Pożegnaj ją oraz przyszykuj zioła, aby zakryć nieprzyjemny zapach śmierci, krwi oraz pyłu z Drogi Grzmotu, Stroczkowa Nadziejo. Pozwólmy jej na godny pochówek i spoczynek.
Medyk przytaknął mu głową. Widział, że tamten nie umiał wydusić z siebie żadnego słowa. Był przerażony, z resztą tak samo, jak inni. Nikt nie spodziewał się przecież, że Jarzębinowy Żar wróci do obozu martwa.
Mglisty Sen ciężko westchnął, kiedy Stroczkowa Nadzieja z trudem podniósł się i zniknął na chwilę w lecznicy.
“Oby nie było ze Świetlikami coraz gorzej…” — pomyślał, obserwując płaczące koty, nad ciałem ich pierwszej medyczki.
<Stroczkowa Nadziejo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz