— Już jestem! — krzyknęła kotka, przebierając z łapy na łapę z zniecierpliwości.
— Cieszę się niezmiernie — zamruczała kotka. — Dziś nauczysz się, jak przebiegają granice naszego terytorium. Znanie położenia jest niezbędne do nauki polowania, aby się nie zgubić.
Liliowa Łapa spojrzała na nią błagalnymi oczami.— A możemy to przełożyć na później i nauczyć się pływać ze Szkwałem? Proszęęęę — spytała.
Kotka zamyśliła się przez chwilę
— No dobrze, myślałem, że nauczymy się w trakcie lub będę cię trzymała, ale wspólny trening dobrze wam zrobi.
Mrugnęła z wdzięczności i zaczęła szukać wzrokiem Szkwalnej Łapy. Na szczęście, kocur nie wyszedł jeszcze z jego mentorem i o czymś rozmawiali.
— Dzień dobry, Mewi Puchu! Cześć, Szkwalna Łapo! Czosnkowa Krewetka zgodziła się na wspólne pływanie i chciałam się zapytać, czy ty też wyrażasz na to zgodę. — Na szczęście słuchanie różnych historii za kociaka poprawiło jej słownictwo.
— Hmm... HMMM… — zastanawiał się głośno kot — No dobrze.
Koty wyszły z obozu, kierując się w stronę wschodzącego słońca, idąc blisko brzegu rzeki.
— W tych drzewach najlepiej polować na ptaki. Rzadko na nie polujemy, ale nauczę cię kiedyś, jak na nie polować.
Kiedy drzewa się skończyły, zatrzymali się w miejscu.— A teraz nauczę cię pływać. Wchodzisz do wody i… — zaczął Szkwalna Łapa, lecz urwała mu Czosnkowa Krewetka.
— Najpierw trzeba się oswoić z rzeką.
Tak naprawdę Liliowa Łapa nie musiała się z nią oswajać; miała już ją we krwi. Jeszcze jako mała kuleczka futra matka wkładała ją do rzeki z jej bratem, aby byli przyzwyczjeni do ważnej części ich domu, już byłego domu. Najpierw delikatnie spuszczała ich do wody, a przez jej zimno wierzgali się i piszczeli, sygnalizując, że nie chcą w niej być, ale kroczek po kroczku przyzwyczaiła się do siedzenia w niej, brodząc — nawet po sam podbrudek!
— Nie potrzebuję się z nią oswajać, Czosnkowa Krewetko! — rzekła grzecznie do mentora — Już w niej stałam jako 3-księżycowy kociak!
Weszła odrazu do wody pod sam brzuch, czując kojące orzeźwienie, przypominające Sójkę. Tak strasznie za nią tęskniła... Szkoda, że nie może się pochwalić umiejętnościami i postępami.
— A teraz machaj łapkami! Jakbyś chciała ją złapać. Jestem tuż za tobą.
Liliowa Łapa machała z całej siły i poczuła, że wisi w wodzie.
— Wspaniale! Spróbuj bardziej odchylić głowę i połóż uszy, aby woda ci do nich nie wpadała!
Koteczka zrobiła to, co mentorka jej kazała.
— Dokładnie tak! A teraz przed siebie!
Odepchnęła się jak najmocniej, aby nie spadać w dół — ona naprawdę pływa! Kierowała się do najbliższej wyspy, aż nagle jej łapy zdrętwiały. Nie miała już siły! Na szczęście mentorka - i w jakimś stopniu Szkwalna Łapa - podnieśli ją i położyli na wyspę.
— Nie musisz wkładać w to aż tyle siły; spraw, aby odepchnięcia były słabsze i dłuższe.
Koteczka kiwnęła głową, a gdy szok minął, ponownie weszła do wody. Po kilku chwilach czuła się jak ryba w wodzie – i to dosłownie.
— Jestem z ciebie dumna, Liliowa Łapo! Szybko się uczysz.
Uczennica zawstydziła się z tej pochwały i dotknęła jej nosa. Zastanawiała się, czy też tak będzie z resztą rzeczy, ale z zamyślenia wyrwał ją plusk Szkwalnej Łapy, mocząc jej cały pyszczek.
— O ty wydro! — krzyknęła z udawanym gniewem i też uderzyła o taflę wody, rozbryzkując kropelki wody.
— Nie utopcie się tylko! — krzyknęło Mewi Puch.
— Dobrze! — odmiauknęli i dalej pływali, chlapiąc się nawzajem. Kochała spędzać z nim czas, a wspólna zabawa umilała jej pierwszy trening.
[602 słówa + umiejętność pływania]
[Przyznano 12% + 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz