- Jak to się stało? - zapytał się czarny van, spoglądając na Orlikowy Szept. - Byłeś tam. Mniszkowy Kwiat nic mi nie powiedziała, więc wytłumacz mi, co się stało – dodał z dziwnym spokojem w głosie. Zazwyczaj otwarty na każdego członka klanu kot wydawał się chłodniejszy, niż zwykle.
Orlikowy Szept na chwilę zamilkł.
Musiał przemyśleć sytuację. Początkowo planował, że nie
zdradzi nikomu całej sytuacji, która zaszła między nim a
siostrami. Wiedział, iż prędzej czy później będzie musiał
powiedzieć prawdę, ale wolał poczekać, aż pierwsze emocje
opadną. Dlatego poprosił Jeżową Ścieżkę o niemówienie nikomu
o zaistniałej sytuacji. Klan Gwiazd widocznie miał inne plany
wobec białego, jak zawsze.
- T-to... moja wina – powiedziała
cichym głosem Bluszczowa Łapa. - M-mogłam... n-nigdzie nie i-iść
– wyjąkała. Próbowała wstać, nogi cynamonki drżały.
Wkładała duży wysiłek w tak normalną czynność.
- Nie, nie wstawaj. Leż, musisz
odpocząć. Inaczej rana może ponownie się otworzyć i stracisz
dużo krwi, co dodatkowo cię osłabi – miauknął ze spokojem
godnym klanu gwiazd Jeżowa Ścieżka. Położył ogon na karku
uczennicy. Bluszczowa Łapa posłusznie położyła się na
posłaniu, jęcząc cicho.
- Nie... nie jestem w stanie w to
uwierzyć. To nieprawda – pokręcił stanowczo głową Lamparci
Skok. - Zbyt dobrze cię znam, Bluszczyku. No dobrze... to tłumacz
się, Orliczku – zwrócił się ponownie do białego mentor
cynamonki.
- No to... - zaczął Orlikowy
Szept. Czas powiedzieć prawdę, Mniszkowy Kwiat już od kilku
tygodni zachowywała się źle wobec rodziny, członków klanu, a
nawet samego lidera. Jakieś konsekwencje powinna ponieść. - …
zaczęło się od tego...
- Moja kochana córeczka żyje? Jak
dobrze! Przeraziłam się, gdy usłyszałam o tym, w jakim stanie
wróciła – przerwała Orlikowemu Szeptowi Koniczynka, wchodząc
do legowiska medyków. Podeszła do córki i dotknęła nosem jej
ucha. - Kochanie... mamusia przyszła. Już nic ci się nie stanie,
obiecuję. Mamunia cię ochroni – szeptała cicho kotka.
Bluszczowa Łapa zamruczała cicho, słysząc głos matki. Uczennica
machnęła ogonem, potwierdzając Koniczynce, że żyje i słyszy
każde jej słowo.
- Robi się tutaj nieco tłoczno –
skomentował lakonicznie Jeżowa Ścieżka, podnosząc kącik ust i
szurając łapami o ziemię.
- Orlikowy Szept miał mi powiedzieć
coś na temat ran mojej uczennicy, już drugi raz mu przerwano –
zirytował się Lamparci Skok, poruszając niespokojnie ogonem. -
Dobrze, zrobiło się ciszej, kontynuuj, Orlikowy Szepcie.
- … poszedłem na patrol z
Mniszkowym Kwiatem i Bluszczową Łapą i wszystko grało, dopóki...
- mówił biały.
- Orliczku! Wszędzie cię szukałem!
- Do legowiska wparował Narcyzowy Pył. - Ale tu dużo kotów!
Przynajmniej będę miał widownię, która zobaczy moją piękność
– cieszył się samym sobą były mentor potomka Ostrzenia
wojownika. - Tak, Narcyzku, jesteś prze-prze-przecudowny. Powiedz
mi, kochana biała kulko rozkoszności, jak wyglądam? Wymyśliłem
nowe ułożenie futra. Widzisz je? Znajduje się na ogonie, jeśli
nie potrafisz dojrzeć drobnych szczegółów mojego wyglądu
Orlikowy Szept westchnął. Spojrzał
ukradkiem na Jeżową Ścieżkę, który nie wydawał się być
zachwycony taką ilością klanowiczów w ciasnej przestrzeni
legowiska. Bluszczowa Łapa miała odpocząć, a do medyków zaczęły
przybywać rzesze kolejnych kotów.
- Ehm... Narcyzowy Pyle, powinieneś
zapytać się swojej mamy. Wiesz... ona bardziej się zna na twoim
wyglądzie – powiedział Orlikowy Szept, chcąc pozbyć się
natrętnego kocura.
- Hmmm – zamyślił się
teatralnie niebieski – Masz rację! Jak mogłem najpierw nie
zapytać mamy. Głupi, głupi, głupi ja... Mamusiu! Nadchodzi twój
piękny synalek! - Na całe szczęście żółtooki wyszedł z
legowiska. W międzyczasie asystent medyka wyprosił Koniczynkę z
legowiska, tłumacząc jej konieczność odpoczynku rannej córki.
Pozwolił zostać tylko Lamarciemu Skokowi.
- Niech to klan gwiazdy... masz
gdzieś kocmiętkę? - zapytał się mentor Bluszczowej Łapy
czekoladowego kocura. - Lepiej będzie mi się słuchało tłumaczeń
Orlikowego Szeptu.
Biały wojownik westchnął z ulgą,
teraz nikt nie przeszkodzi im w rozmowie.
<Jeżowa Ścieżko?>
Matka Narcyza nie żyje:c rip Błękitna
OdpowiedzUsuń