(dzień po wcześniejszym opowiadaniu)
Wreszcie nadszedł ten czas. Jałowcowa Łapa postanowił poznać nowe koty w klanie. Podszedł do Pójdźkowa Łapy.- Cześć, ee... Podobno jesteś krewną Mokrej Gwiazdy- zaczął nieśmiało kotek.
- Tak... - odpowiedziała skrępowanie kotka.
- A gdzie mieszkałaś przed przyjściem tutaj?
- E... W Klanie Nocy. Miałam tam rodziców
- Aha... A jak tam było? - znów zadał pytanie.
- Fajnie - odpowiedziała krótko.
- A... - zaczął ale kotka mu przerwała.
- To jest jakiś wywiad, czy co? - rzekła rozzłoszczona kotka. Jałowcowa Łapa miał już zaprotestować, lecz Pójdźkowa Łapa mu przerwała.
- Jestem w dzień i w nocy kontrolowana przez inne koty, a ty chcesz mnie zamęczyć na śmierć pytaniami? - powiedziała i odwróciła się napięcie.
Nieco się zdziwił zachowaniem kotki, z początku wydawała się taka... Nie wiedział jak to określić. Chwilę zrobił sobie przerwę. Wziął ze stosu królika, i poszedł do swoich ulubionych paproci obok. Przełknął pyszne mięso i zaczął mruczeć mimo woli. Rozmarzył się, jak to często u niego bywa i położył się.
- Ej, przesuniesz się?- usłyszał głos jakiegoś kota. Podniósł głowę i zobaczył Rutę. Wstał powoli i przeniósł się obok.
- Hej, kim byłaś kiedyś?- zapytał zaciekawiony. Wiedział, że to pewnie głupio zabrzmiało. Gdy zobaczył zdenerwowaną twarz kotki trochę się skulił.
- A co cię to ma obchodzić?- odrzekła arogancko i odeszła. Ten dzień niezbyt mi się udał- pomyślał i poszedł na samodzielne polowanie.
* * *
- No wracaj tu!- krzyknął pędząc za królikiem. Czuł się, jakby jego łapy latały w powietrzu. Biegał tak za nim już chwilę, korzystając z tego, że wokół nie było wielu miejsc, gdzie zwierzę mogło się ukryć. W końcu dopadł stworzenie i chwycił go za kark. Szarpał się z nim trochę, aż w końcu zwierzątko przestało się ruszać. Z triumfem w oczach wziął je za sobą i przeniósł na stertę zdobyczy, na której było już trochę zwierzyny. Chwycił kilka i zaniósł do obozu. Po chwili wrócił po resztę.- Brawo - powiedziała Krowia Łata za plecami kotka. Wystraszony Jałowcowa Łapa odwrócił się, i zobaczył mentorkę stojącą przed nim.
- Dziękuję- podziękował.
- Teraz idź do spania, codziennie ciężko pracujesz- zauważyła. Kotek przytaknął i zrobił to co kazała mu wojowniczka. Po prostu rzucił się na mech i zasnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz