— Pójdziemy na polowanie?
Zastrzygła uszami na głos swojego ucznia.
— Możliwe. Jeśli nie będzie zagrożeń. W sumie już znasz poprawną pozycję, może złapiesz coś więcej niż myszy. — miauknęła mentorka.
Liczyła, że patrol przeminie bezproblemowo. Ostatnim czego było jej trzeba, to wdawanie się w konflikty, lub atak drapieżnika. Wbiła pazury w ziemię. Dlaczego w Klanie Wilka nie mogło być tak spokojnie jak kiedyś? I dlaczego ona dalej musiała pozostać przy życiu?
— Gotowi? - miauknął przyjaźnie Nagietkowa Pręga.
Kotka spojrzała na niego pośpiesznie, wyrwana z posępnych myśli. Wkrótce wróci do legowiska i znowu zwinie się w kulkę płaczu. Na razie ważniejszy był klan. Z resztą uważała, że nigdy nie była dość ważna i Klan Wilka powinna traktować ponad sobą. Zwłaszcza teraz.
Wstała na równe łapy, dając znać ogonem Ciężkiej Łapie, by zrobił to samo.
— Jak widać. — westchnęła. — Prowadź, Nagietkowa Pręgo.
Arlekinka bez ociągania, ruszyła za rudym kocurem. Dreptała niepewnie za Nagietkową Pręgą, w przeciwieństwie do Ciężkiej Łapy, który z zainteresowaniem rozglądał się wokół, pewnie nie mogąc się doczekać, co tym razem może się przytrafić. Poruszyła wąsami. Była zadowolona, że jej uczeń ma tyle energii. Wiedziała, że bardzo się starał, żeby tak jak brat, stać się wojownikiem. Już niedługo.
— Co słychać, Żabi Skoku?
Otworzyła pyszczek, smakując przez chwilę powietrza, zanim przeniosła śliczne ślepia na wojownika Klanu Wilka.
— Bez zmian. — mruknęła, niezbyt chętna, by wdawać się w szczegóły swojego nieszczęścia. — A co u ciebie słychać, Nagietkowa Pręgo?
<Nagietku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz