Tego południa Jesionka zdecydowała się, że musi wreszcie znaleźć dogodne pióra dla swoich dzieci, więc, z bólem nogi, musiała wyjść.
Gdy kocięta jeszcze drzemały, kotka podsunęła swoją córkę do Miodki i szepnęła jej na ucho, że musi wyjść znaleźć prezenty.
— Tylko uważaj na siebie — miauknęła z troską.
— Będę — odparła i kuśtykając, wyszła z legowiska
Po wyjściu, od razu skierowała się w miejsce, gdzie było najwięcej owocujących roślin. Szczególnie głóg ją zainteresował.
Na miejscu znalazła sporą ilość śladów pozostawionych przez ptaki: odchody, upierzenie, puste gałązki. Przejrzała wszystkie pióra i znalazła dwa piękne okazy; lotkę szpaka i sroki. Zachwyciła się nimi i chwyciła w pysk, po czym wbiła sobie je między kłosy i ruszyła dalej. Teraz zwróciła się w stronę jeziora.
Gdy stanęła na brzegu, zobaczyła w oddali wypoczywające na spokojnej tafli wodnej gęsi. Usiadła na moment, by dać swojej nodze odpocząć i upewnić się, że już zdobyte pióra wciąż były razem z nią.
Po niedługim wypoczynku wstała i rozejrzała się za zgubami, które może zostały pozostawione przez gęsi. Znalazła parę odpadków, których jakość nie sprostała oczekiwaniom Jesionowej Szadzi. Gdy już miała poddać się ze znalezieniem ładnej lotki lub sterówki, nagle znalazła utknięte między kłosy pałki wodnej porządne pióro. Uśmiechnęła się do siebie z dumą i zebrała znalezisko, po czym wetknęła w swoją sierść i ruszyła dalej.
Kotka chciała, by każdy kociak miał swoje własne pióro pochodzące z innego ptaka. Każde z nich powinno być idealnie zachowane, wystarczająco duże oraz by wyglądały wciąż na dosyć bliskie sobie, wskazując na pokrewieństwo kociąt. Te ciemne pióra były więc idealnymi kandydatami, bo były jednocześnie różne, jak i podobne. Z tyłu głowy miała pomysł, by teraz znaleźć jakieś krucze lub kawcze pióro.
Wędrowała po lesie, powoli już opadając z sił. Nie chciała wracać bez czwartego pióra, ale niestety już zbliżał się zmrok. Usiadła na moment pod sosną i rozejrzała się wokół znużona. W pewnym momencie usłyszała nad głową głębokie gderanie. Zastrzygła uszami i zauważyła między gałęziami ruchliwy ciemny kształt. Zawęszyła i miauknęła, a ptak odpowiedział. Usłyszała trzepot skrzydeł i ptak wylądował niedaleko kotki. Otworzyła szerzej oczy i ułożyła się w pozycji łowieckiej, lecz niestety ból nogi nie pomagał jej w wykonaniu tego. Poddała się i położyła zmęczona. Kruk przyglądał się jej z jakby zaciekawieniem, po czym odleciał. Gdy obserwowała, jak znikał w oddali, na jej głowę coś wylądowało. Gdy nią wstrząsnęła, między jej łapy spadła krucza lotka. Jesionka się ucieszyła niezmiernie. Zwierzę się pojawiło przy najlepszej możliwej okazji i zostawiło dla niej prezent! Jak cudownie.
***
Kotka wróciła do obozu kulejąc. Była znużona oraz zadowolona jednocześnie. Słońce już się schowało za horyzontem, lecz zachmurzone niebo wciąż pozostawało w miarę jasne. Gdy wreszcie weszła do żłobka, natychmiast obległy ją kocięta. Zaśmiała się, gdy zastała ciepłe uśmiechy swoich pociech.
— Hejka, moje kochane — wymruczała zadowolona, otulając przednią łapą wesołą gromadkę, po czym doszła do niej Miodowy Ul i zetknęły się nosami na powitanie.
— Długo cię nie było, udało się? — spytała się, a liliowa pokiwała głową zdecydowanie.
Wszyscy wrócili do swojego posłania, po czym Jesionka rozłożyła wszystkie cztery piórka jedno przy drugim: szpak, sroka, bernikla i kruk. Cała czwórka otworzyła szeroko oczy i z rozdziawionymi pyszczkami przyjrzała się nowym obiektom.
— Dziś chcę wam coś podarować — zaczęła. — Pewnie zauważyliście, że wasza mama nosi to piękne białe piórko. — Kocięta spojrzały na Miodkę i pokiwały główkami. — Jest ono ode mnie. Było ze mną odkąd byłam mniej więcej w waszym wieku i miałam oddać komuś, z kim chciałabym spędzić całe życie. Tak więc teraz i ja zamierzam podarować wam nowe piórka, które, kto wie, może i oddacie komuś, kto byłby dla was kimś, jak dla mnie jest wasza mama. Możecie sobie wybrać.
<Synku? Które ci się podoba najbardziej?>
