– Widzisz go, Kryształowa Łapo? – miauknął, a uczennica przytaknęła. – Musiał się opić słonej wody. Żeby ci nigdy do głowy nie przyszło napić się wody z morza podczas zgromadzenia, bo skończysz jak ten biedak i nie będziesz w stanie wrócić o własnych siłach do obozu.
Znudzeni obserwacją kręcącego się w kółko Klifiaka, wrócili na szlak, aby się spotkać z drugą grupą, która patrolowała tereny z Klanem Burzy. Spotkali się z nimi przy Potwornej Przełęczy. Wśród nich był jego syn, Cętkowana Łapa wraz z mentorką. Zamierzał później porozmawiać z Tropiącą Łaską na temat postępów w treningu jego syna. Mimo że kocica nie była tą, którą chciał jako pierwszy wybór na mentorkę swego syna, widział, że jako kultystka zadba o odpowiednią naukę kocura i jego szkolenie.
~~~
Do Klanu Wilka zawitała kolejna mała rudzinka, licząca na oko dwa księżyce. Cienista Zjawa lustrował spojrzeniem kociaka, który stroszył nieznacznie swoje futerko i wyginał grzbiet, gdy któryś z Wilczaków odwiedził go w kociarni i spoglądał na niego z góry. Przypominał mu Tęgosza, gdy ten był w jego wieku, nie tyle, co z wyglądu, ale i z charakteru. Cienista Zjawa od niechcenia szturchnął kociaka, przewracając go na plecy. Zamiast się skulić, jak miał to w zwyczaju robić Garbatek jako kociak, gdy Cienista Zjawa starał się dokuczyć słabszemu z kociąt Wrotyczowej Szramy, rudy złapał Cienistą Zjawę za łapę, próbując wygrać z góry spisane na przegraną starcie.
Cisowe Tchnienie spisała się, przyprowadzając ze sobą silnego kocurka. Tego właśnie potrzebował Klan Wilka. Silnych kotów, które wierzyły w Mroczną Puszczę i nie znały strachu.
– No już, koniec zabawy, Szaleju...
– Wojownik Klanu Wilka się nie poddaje – mruknął, próbując ugryźć Cienistą Zjawę w łapę. Czyżby młodzik uznał, że dzięki temu uda mu się na dobre powalić starszego? – W-walcz!
– Gdybym chciał, mógłbym cię zgnieść, jak robaka. A tego nie chcę – odtrącił go. – W przyszłości z przyjemnością się z tobą zmierzę, gdy skończysz swój trening, a twoje lewe ucho będzie wyglądać jak moje. Na razie po prostu słuchaj się Cisowego Tchnienia, a przede wszystkim Zalotnej Gwiazdy. I ich nie zawiedź. Tym bardziej szansy, jaką ci dały – mówiąc to, przeniósł spojrzenie na liderkę, która właśnie w tym momencie weszła do kociarni. Pozdrowił matkę, pozwalając jej na rozmowę z nowym nabytkiem.
Opuścił kociarnie, pozostawiając kociaka samego sobie na łasce Zalotnej Gwiazdy. Otrzepał się, lustrując spojrzeniem wojowników w sercu obozu. Spojrzenie zatrzymał na Gwiazdnicowym Blasku. Kocica dzieliła języki z Brukselkową Zadrą, która z troską pielęgnowała futro swojej przybranej córki. Liliowa pochwyciła spojrzenie Cienistej Zjawy na chwilę. Kocur zrozumiał ostrzeżenie kryjące się za nim, a mimo to zdecydował się zbliżyć do obu kocic. Zajął miejsce u boku szylkretki.
– Nie ma lepszego klanu niż Klan Wilka – zagaił, głośno zaciągając się rześkim powietrzem. Oparł się grzbietem o bok Gwiazdnicowego Blasku. – Prawda, Brukselkowa Zadro? – uśmiechnął się do liliowej. – Dzięki tobie Klan Wilka zyskał tyle wspaniałych kotów, co prawda poniektórzy okazali się końcowo parszywymi zdrajcami, jednak na całe szczęście Gwiazdnicowy Blask, Zwęglona Kukułka oraz Kryształowa Łapa do nich nie należą – zamruczał. – Kryształowa Łapa jest taka pojęta, ale zauważyłem, że różni się od pozostałych wojowników... chyba cierpi na jakąś dziwną przypadłość... dłuższe biegi jej nie służą... – wydawał się zatroskany. – Mogłaby w inny sposób przysłużyć się klanowi, jednak zgodnie z wolą matki zamierzam doprowadzić jej trening do końca. Miejmy nadzieję, że uda jej się za pierwszym razem wygrać bitwę i nie zostanie za bardzo pokiereszowana... Gwiazdnicowy Blasku – zwrócił się do szylkretki. – Chciałabyś towarzyszyć nam na jutrzejszym treningu Kryształowej Łapy? Jestem pewien, że twoja obecność na treningu będzie miała na nią dobry wpływ! I sądzę, że lepiej, aby pierwszy sparing przeprowadziła razem z tobą, a nie ze mną. Mam większe i silniejsze łapy niż ty... nie mówiąc o ostrzejszych pazurach... To jak? Zechcesz nam towarzyszyć?

