Aktualne
Westchnął głośno, przeciągając się, by rozciągnąć swoje zastane mięśnie.
“Po śmierci Jarzębinowego Żaru wszystko zaczęło się psuć… Nie mamy żadnego medyka…”
Gdy zabrakło mu medyków, poczuł się naprawdę samotny. Może i miał Zapomnianą Koniczynę, z którym i tak spędzał czas, jednak to nie było to samo uczucie wsparcia, jak od Jarzębinowego Żaru oraz Stroczkowej Nadziei. Z kim dawno jeszcze nie rozmawiał? Z Brukselkową Zadrą, Gwiezdnicowym Blaskiem i jego mentorką, Wrotyczową Szramą. Tęsknił też za Zaćmionym Horyzontem. Czy jego ruda siostra nadal żyła?
Zamknął mocno powieki. Tak bardzo chciał się komuś pożalić i opowiedzieć, jak trudno mu jest w tych czasach bez pomocy szylkretowej medyczki oraz ze wszystkimi przeciwnościami losu. Komu mógłby się zwierzyć?
Czerń przed oczami zniknęła, a umysł podsunął mu bardzo znajomy obraz kotki o fioletowych oczach. To była Wełnista Mszyca! Czy powinien pójść porozmawiać z medyczką Klanu Burzy? Również nie widział dawno owej kotki. Czy powinien narażać siebie oraz pozostałych na ujawnienie? Pozostali dadzą sobie radę. Nie miał kogo bronić. Nie byli już wielką grupą, tylko resztkami, niczym prawie rozłożona wronia karma na ciemnej Drodze Grzmotu.
“Porozmawiam z nią” — postanowił w myślach.
Otworzył swoje żółte ślepia i ciężkim krokiem ruszył do wyjścia z legowiska przywódcy.
* * *
Czekał już dość długo. Nie wiedział, czy kotka przez tak długi czas, jaki się nie widzieli, chodziła na nocne spacery w to samo miejsce, na wszelki wypadek, jeśli on chciałby z nią porozmawiać.
Miał już wracać, kiedy na horyzoncie pojawiła się biała sylwetka. Kot szedł w jego kierunku powoli, do momentu, kiedy oboje byli w stanie rozpoznać pyski. Wełnista Mszyca popędziła w jego kierunku i zatrzymała się przed nim z ucieszoną miną.
— Mglisty Śnie! Jak ja dawno ciebie nie widziałam! Co słychać, czy wasza grupa dobrze sobie radzi tej zimy? — Przytuliła go mocno, a swoimi fioletowymi stęsknionymi oczyma, wpatrywała mu się w głęboko w duszę.
— Ja też się za tobą bardzo stęskniłem — przyznał, wahając się, czy powinien od razu mówić, że mało ich zostało, a Świetliki się rozpadły po utracie kolejnego medyka.
Kotka zauważyła, że coś jest na rzeczy i zmartwiona poruszyła wąsami.
— Co się u was dzieje? Coś się stało.
Nie zamierzał jej okłamywać, z resztą specjalnie po tutaj przyszedł. Skinął smutno głową.
— Jest tragicznie… Jarzębinowy Żar zmarła, a większa część Świetlików rozpłynęła się w powietrzu. Nie wiem, gdzie oni się aktualnie znajdują, jednak wiem, że pewnie jest im lepiej niż z nami. Bez pomocy medycznej z więźniem na barkach…
— Bardzo przykro mi to słyszeć, Mglisty Śnie. Nie mogłeś wcześniej do mnie przyjść? Chętnie bym wam pomogła. — Położyła łapę na jego łapie w formie wsparcia.
— Teraz nie naprawię swoich błędów z przeszłości oraz wypadkowych, które sprawiły, że jestem w takim miejscu, jakim jestem teraz… Jestem wraz z Zapomnianą Koniczyną, Poziomkową Polaną, Kosaćcową Grzywą, no i jeszcze Rysim Tropem, jednak ona powinna być pod stałym nadzorem.
— Jak to pod stałym nadzorem? Jest więźniem? — Przekrzywiła lekko głowę.
Czarny przytaknął jej głową i po chwili opowiedział Wełnistej Mszycy wszystko, co dokonała Rysi Trop. Albinoska słysząc o rzezi, jakiej dokonała była kultyska, zjeżyła się cała. On natomiast pokiwał smutno głową.
— Nie możemy jej wypuścić z izolatki, bo jest wielka szansa na to, że zrobi również i nam krzywdę, a do tego nie możemy dopuścić. Nie możemy wykonać na niej egzekucji, gdyż jest to niezgodne z naukami Klanu Gwiazdy, a wypuszczenie jej wolno, jest ryzykowne. Wtedy wszyscy w lesie byliby zagrożeni.
— Teraz już rozumiem… W Klanie Burzy, również nie jest kolorowo. Nadeszły dość ponure czasy, szczególnie po ostatnich zbrodniach. — Kotka otwierała już pyszczek, by opowiedzieć mu o zajściach, jednak ten pokręcił głową.
— Nie musisz mi nic mówić. To, co dzieje się w Klanie Burzy, może tam zostać. Koty spoza klanów nie powinny wiedzieć o waszych rozterkach.
— To dlaczego, ty pozwalasz, na to by klanowe koty wiedziały, co się dzieje u ciebie?
Poruszył się niespokojnie i swoimi żółtymi oczyma, spojrzał na daleki, ciemny las, który wcześniej był jego domem.
— Chciałem, żebyś przekazała Brukselkowej Zadrze, że przepraszam, że z nimi nie zostałem. Chciałbym, żeby wiedziała, że żyję i mimo przeciwności losu staram się nie poddać. Możesz również powiedzieć, że Rysi Trop okazała się zdrajczynią i morderczynią oraz o śmierci Jarzębinowego Żaru.
< Wełnista Mszyco? Czy zostaniesz moją posłanką? ✉️🦋>