Miała nadzieję, że już za niedługo uda jej się zyskać nowe miano. W taki sposób nie będzie musiała już uczyć się walczyć. Wydawało jej się, że wojownicy niezbyt często mieli okazję z kimś się pobić, co dodawało jej otuchy. Chciała mieć to wszystko już za sobą i móc żyć własnym rytmem, według własnych zasad. Wciąż niby będzie musiała polować, by wykarmić klan, ale chyba jakoś to zniesie. Nie musiała w końcu od razu wybijać całej populacji myszy na terenach Klanu Wilka. Jedna piszczka na dwa dni… może wystarczy. Nie jest to wprawdzie zbyt dużo i większość klanu pewnie oczekiwałaby, by polowała na więcej, ale Kryształce po prostu ciężko było odebrać życie niewinnej istocie! Przecież wszystkie wiewiórki, sikorki i króliki także oddychały. Odczuwały ból i stres. Czemu ich życia miałyby być mniej warte niż te kocie?
Może Cienista Zjawa dostrzegał w uczennicy ten żal wobec zwierzyny łownej? Może dlatego jeszcze nie powiedział Zalotnej Gwieździe, że jest gotowa na to, by zostać wojownikiem? W końcu co to za Wilczak, który brzydzi się polowaniem, by wyżywić klan! Ach, gdyby bury kocur naprawdę był taki spostrzegawczy, Kryształka musiałaby się o wiele bardziej przyłożyć, by sprawić wrażenie, że jest już gotowa na pełnienie nowej funkcji w klanie. Ale jeśli tego wymagała ta sytuacja, to będzie w stanie to zrobić.
Teraz gdy o tym wszystkim rozmyślała, był ranek. Kryształowa Łapa nie odbyła jeszcze treningu, ale obudziła się dziś wyjątkowo wcześnie. Wcześniej nawet niż jej mentor! Dlatego, gdy w końcu buras zjawił się w wejściu do legowiska, na jego mordce przez ułamek uderzenia serca pojawiło się zdziwienie. Jednak zaraz potem kocur przybrał kamienny wyraz pyska.
— Wstawaj, Kryształowa Łapo — mruknął krótko, po czym zniknął w wejściu do legowiska.
Biało-niebieska kotka bez wahania podniosła się z miejsca i tylko kilkoma liźnięciami poprawiła sobie futerko na klatce piersiowej, po czym pospiesznym krokiem podążyła za Cienistą Zjawą na zewnątrz.
— Co dziś będziemy robić? — zapytała, gdy tylko podeszła do kocura. — Obiecuję, że się postaram! Tak bardzo już bym chciała być wojowniczką… tak jak moja siostrzyczka — dodała, uśmiechając się ciepło. Może nawet zbyt ciepło jak na Wilczaka.
— Nauczę cię wspinaczki na drzewa. To u nas kluczowa umiejętność — wyjaśnił buras, po czym ruszył w stronę wyjścia z azylu.
Niebieskooka od razu poczęła dreptać jego śladami, zastanawiając się nad tym, jak będzie wyglądał trening wspinaczki. Czy przebiegnie pomyślnie? A może łapa niechcący jej się omsknie i runie na ziemię? Auć! Wolałaby raczej uniknąć bezpośredniego kontaktu z podłożem podczas wspinaczki; a to był tylko kolejny powód, by jeszcze bardziej się przykładać.
Rozglądała się po lesie, obserwując wszystkie te sosny i inne drzewa iglaste, zastanawiając się, przy którym z nich zatrzyma się Cienista Zjawa. Cieszyła się na ten trening, bo oznaczał, że nie będzie musiała używać wobec kogokolwiek przemocy. No, może prócz drzew, ale one akurat nie odczuwały bólu ani skomplikowanych emocji, więc nie było jej ich żal. Nieważne, jak bardzo przeora pazurami ich korę — i tak nawet nie drgną!
W końcu buras zatrzymał się przy całkiem sporym pniu, który wyglądał, jakby bez problemu był w stanie utrzymać ciężar Kryształki. Nie każde drzewo było przecież zdatne do wspinaczki. Niektóre były za niskie, inne zbyt chude. To jednak wyglądało porządnie.
— Wiesz, w większości przypadków wspinaczka nie powinna sprawiać żadnemu kotu problemów. Ta umiejętność jest w nas zakorzeniona. Powinna być instynktowna. Już nawet bez żadnego szkolenia powinnaś być w stanie wspiąć się po tym pniu choćby na najniższą gałąź. Sztuką jest jednak potem bezpiecznie zejść na dół — mruknął Cienista Zjawa.
Kryształka skinęła głową, przenosząc wzrok na drzewo. Następnie wysunęła pazury, gotowa do wspinaczki.
— Spróbuj wspiąć się bez moich instrukcji — polecił buras, strzygąc uchem.
Na jego słowa uczennica rozpędziła się, wyskoczyła od ziemi i przyczepiła się do pnia, po czym zaczęła wspinać się coraz wyżej. Nie dotarła jednak do ani jednej gałęzi, gdyż po pewnym czasie zamarła w bezruchu i nie wiedziała już, w jaki sposób piąć się dalej.
— C-Cienista Zjawo… co teraz? — zapytała, nie wiedząc, czy powinna zejść, czy spróbować wspiąć się wyżej.
— Cóż, jak na pierwszy raz, to nie jest najgorzej. Jednak liczyłem na to, że wespniesz się nieco wyżej — mruknął spokojnie.
W sercu Kryształki pojawił się smutek. Położyła po sobie uszy i zmrużyła ślepia, w których zaczęły zbierać się łzy. Nie mogła go zawieść. Napięła wszystkie mięśnie i odczepiła jedną z przednich łap, przesuwając ją po korze coraz wyżej. Po kolei odczepiała każdą łapę i w taki sposób pięła się dalej, chcąc przedostać się na jakąkolwiek gałąź. Tego oczekiwał Cienista Zjawa. Ona musiała spełnić jego oczekiwania.
W końcu w zasięgu jej wzroku pojawiła się upragniona gałąź, a już po chwili udało jej się na niej przysiąść. Miała wrażenie, że delikatnie drży pod jej ciężarem, ale starała się to ignorować. Nawet jeśli żołądek miała cały ściśnięty z nerwów.
“Och, mamo! Gdzie ja wlazłam?” — pomyślała, spoglądając w dół. Nie sądziła, że aż tak zlęknie się wysokości.
— Dobrze, dobrze! — zawołał buras, obserwując ją z ziemi. — Teraz musisz zejść powoli, tyłem. Twój ogon powinien być skierowany ku dołowi, a pysk w stronę korony drzewa. Tym razem ruch zaczynasz od tylnej łapy zamiast przedniej — wyjaśnił, na co Kryształka przełknęła ślinę.
Mogła za pierwszym razem nie zapędzać się aż tak wysoko…
Wróciła do obozu cała obolała i podrapana przez szorstką korę drzewa. Miała ochotę tylko położyć się na swoim legowisku i usnąć. Opuszki łap piekły ją niemiłosiernie, a oczy same się zamykały ze zmęczenia. Przynajmniej już mniej więcej potrafiła się wspinać na drzewa! To znaczyło, że była coraz bliżej zostania wojowniczką, tak samo, jak Zwęglona Kukułka!
A skoro już o niej mowa, to Kryształowa Łapa, wlokąc się w stronę legowiska uczniów, przypadkiem wpadła na swoją siostrę. Może nie dosłownie, bo nie doszło między nimi do kontaktu fizycznego, ale biało-niebieska ledwo wyhamowała, gdy szylkretka przemknęła jej przed nosem.
— Hej, siostrzyczko! — mruknęła Kryształka, oglądając się za Kukułką.
Ta rozpoznała głos siostry i od razu się zatrzymała, zwracając głowę w jej stronę.
— Mam nadzieję, że nigdzie się nie spieszysz — dodała uczennica, podchodząc do wojowniczki. — Nie miałyśmy okazji dzisiaj porozmawiać, a ja jestem tak padnięta, że jak zmrużę oczy, to pewnie obudzę się dopiero następnego ranka! Tak więc pomyślałam, że może porozmawiamy teraz — kontynuowała, posyłając kotce ciepły uśmiech.
Szylkretowa skinęła głową, więc obie udały się na ubocze obozu i przysiadły w miejscu, gdzie nikt nie powinien im przeszkadzać.
— I... tak sobie myślałam, że chciałabym cię o coś spytać — miauknęła Kryształka, owijając ogon wokół łap.
— Tak? A o co? — odparła Zwęglona Kukułka, lekko przechylając łeb.
— O to, jak zostałaś tak szybko wojowniczką! Bo widzisz, ja wciąż jeszcze jestem Kryształową Łapą, a ty już Zwęgloną Kukułką, choć jesteśmy w tym samym wieku, z tego samego miotu, od tej samej matki i ojca! Ja naprawdę się staram i przykładam do treningów, ale na razie nic nie wskazuje na to, żeby Cienista Zjawa chciał polecić mnie liderce. Zdradź mi, proszę, co takiego zrobiłaś, że mianowano cię tak szybko! — westchnęła, patrząc na siostrę błagalnym wzrokiem.
Może Cienista Zjawa dostrzegał w uczennicy ten żal wobec zwierzyny łownej? Może dlatego jeszcze nie powiedział Zalotnej Gwieździe, że jest gotowa na to, by zostać wojownikiem? W końcu co to za Wilczak, który brzydzi się polowaniem, by wyżywić klan! Ach, gdyby bury kocur naprawdę był taki spostrzegawczy, Kryształka musiałaby się o wiele bardziej przyłożyć, by sprawić wrażenie, że jest już gotowa na pełnienie nowej funkcji w klanie. Ale jeśli tego wymagała ta sytuacja, to będzie w stanie to zrobić.
Teraz gdy o tym wszystkim rozmyślała, był ranek. Kryształowa Łapa nie odbyła jeszcze treningu, ale obudziła się dziś wyjątkowo wcześnie. Wcześniej nawet niż jej mentor! Dlatego, gdy w końcu buras zjawił się w wejściu do legowiska, na jego mordce przez ułamek uderzenia serca pojawiło się zdziwienie. Jednak zaraz potem kocur przybrał kamienny wyraz pyska.
— Wstawaj, Kryształowa Łapo — mruknął krótko, po czym zniknął w wejściu do legowiska.
Biało-niebieska kotka bez wahania podniosła się z miejsca i tylko kilkoma liźnięciami poprawiła sobie futerko na klatce piersiowej, po czym pospiesznym krokiem podążyła za Cienistą Zjawą na zewnątrz.
— Co dziś będziemy robić? — zapytała, gdy tylko podeszła do kocura. — Obiecuję, że się postaram! Tak bardzo już bym chciała być wojowniczką… tak jak moja siostrzyczka — dodała, uśmiechając się ciepło. Może nawet zbyt ciepło jak na Wilczaka.
— Nauczę cię wspinaczki na drzewa. To u nas kluczowa umiejętność — wyjaśnił buras, po czym ruszył w stronę wyjścia z azylu.
Niebieskooka od razu poczęła dreptać jego śladami, zastanawiając się nad tym, jak będzie wyglądał trening wspinaczki. Czy przebiegnie pomyślnie? A może łapa niechcący jej się omsknie i runie na ziemię? Auć! Wolałaby raczej uniknąć bezpośredniego kontaktu z podłożem podczas wspinaczki; a to był tylko kolejny powód, by jeszcze bardziej się przykładać.
Rozglądała się po lesie, obserwując wszystkie te sosny i inne drzewa iglaste, zastanawiając się, przy którym z nich zatrzyma się Cienista Zjawa. Cieszyła się na ten trening, bo oznaczał, że nie będzie musiała używać wobec kogokolwiek przemocy. No, może prócz drzew, ale one akurat nie odczuwały bólu ani skomplikowanych emocji, więc nie było jej ich żal. Nieważne, jak bardzo przeora pazurami ich korę — i tak nawet nie drgną!
W końcu buras zatrzymał się przy całkiem sporym pniu, który wyglądał, jakby bez problemu był w stanie utrzymać ciężar Kryształki. Nie każde drzewo było przecież zdatne do wspinaczki. Niektóre były za niskie, inne zbyt chude. To jednak wyglądało porządnie.
— Wiesz, w większości przypadków wspinaczka nie powinna sprawiać żadnemu kotu problemów. Ta umiejętność jest w nas zakorzeniona. Powinna być instynktowna. Już nawet bez żadnego szkolenia powinnaś być w stanie wspiąć się po tym pniu choćby na najniższą gałąź. Sztuką jest jednak potem bezpiecznie zejść na dół — mruknął Cienista Zjawa.
Kryształka skinęła głową, przenosząc wzrok na drzewo. Następnie wysunęła pazury, gotowa do wspinaczki.
— Spróbuj wspiąć się bez moich instrukcji — polecił buras, strzygąc uchem.
Na jego słowa uczennica rozpędziła się, wyskoczyła od ziemi i przyczepiła się do pnia, po czym zaczęła wspinać się coraz wyżej. Nie dotarła jednak do ani jednej gałęzi, gdyż po pewnym czasie zamarła w bezruchu i nie wiedziała już, w jaki sposób piąć się dalej.
— C-Cienista Zjawo… co teraz? — zapytała, nie wiedząc, czy powinna zejść, czy spróbować wspiąć się wyżej.
— Cóż, jak na pierwszy raz, to nie jest najgorzej. Jednak liczyłem na to, że wespniesz się nieco wyżej — mruknął spokojnie.
W sercu Kryształki pojawił się smutek. Położyła po sobie uszy i zmrużyła ślepia, w których zaczęły zbierać się łzy. Nie mogła go zawieść. Napięła wszystkie mięśnie i odczepiła jedną z przednich łap, przesuwając ją po korze coraz wyżej. Po kolei odczepiała każdą łapę i w taki sposób pięła się dalej, chcąc przedostać się na jakąkolwiek gałąź. Tego oczekiwał Cienista Zjawa. Ona musiała spełnić jego oczekiwania.
W końcu w zasięgu jej wzroku pojawiła się upragniona gałąź, a już po chwili udało jej się na niej przysiąść. Miała wrażenie, że delikatnie drży pod jej ciężarem, ale starała się to ignorować. Nawet jeśli żołądek miała cały ściśnięty z nerwów.
“Och, mamo! Gdzie ja wlazłam?” — pomyślała, spoglądając w dół. Nie sądziła, że aż tak zlęknie się wysokości.
— Dobrze, dobrze! — zawołał buras, obserwując ją z ziemi. — Teraz musisz zejść powoli, tyłem. Twój ogon powinien być skierowany ku dołowi, a pysk w stronę korony drzewa. Tym razem ruch zaczynasz od tylnej łapy zamiast przedniej — wyjaśnił, na co Kryształka przełknęła ślinę.
Mogła za pierwszym razem nie zapędzać się aż tak wysoko…
* * *
A skoro już o niej mowa, to Kryształowa Łapa, wlokąc się w stronę legowiska uczniów, przypadkiem wpadła na swoją siostrę. Może nie dosłownie, bo nie doszło między nimi do kontaktu fizycznego, ale biało-niebieska ledwo wyhamowała, gdy szylkretka przemknęła jej przed nosem.
— Hej, siostrzyczko! — mruknęła Kryształka, oglądając się za Kukułką.
Ta rozpoznała głos siostry i od razu się zatrzymała, zwracając głowę w jej stronę.
— Mam nadzieję, że nigdzie się nie spieszysz — dodała uczennica, podchodząc do wojowniczki. — Nie miałyśmy okazji dzisiaj porozmawiać, a ja jestem tak padnięta, że jak zmrużę oczy, to pewnie obudzę się dopiero następnego ranka! Tak więc pomyślałam, że może porozmawiamy teraz — kontynuowała, posyłając kotce ciepły uśmiech.
Szylkretowa skinęła głową, więc obie udały się na ubocze obozu i przysiadły w miejscu, gdzie nikt nie powinien im przeszkadzać.
— I... tak sobie myślałam, że chciałabym cię o coś spytać — miauknęła Kryształka, owijając ogon wokół łap.
— Tak? A o co? — odparła Zwęglona Kukułka, lekko przechylając łeb.
— O to, jak zostałaś tak szybko wojowniczką! Bo widzisz, ja wciąż jeszcze jestem Kryształową Łapą, a ty już Zwęgloną Kukułką, choć jesteśmy w tym samym wieku, z tego samego miotu, od tej samej matki i ojca! Ja naprawdę się staram i przykładam do treningów, ale na razie nic nie wskazuje na to, żeby Cienista Zjawa chciał polecić mnie liderce. Zdradź mi, proszę, co takiego zrobiłaś, że mianowano cię tak szybko! — westchnęła, patrząc na siostrę błagalnym wzrokiem.
<Siostrzyczko?>
[1290 słów + wspinaczka na drzewa]


