Potężny skip, bo czemu nie
To od niej będzie zależało, kogo przyjmie, a komu odmówi podjęcia szkolenia na medyka. To od niej będzie zależało przekazanie wiedzy kolejnemu pokoleniu. To na jej barki spadnie odpowiedzialność za chorych.
Ta wizja ją przerażała. Tak bardzo, że zaczęła prosić przed snem Klan Gwiazdy, aby nim zdecydują się wezwać do siebie Wdzięczną Firletke, zabrali ją, a nie starszą i doświadczoną medyczkę.
Wełnista Mszyca przeniosła spojrzenie na szylkretkę, która zajmowała się właśnie jej bratem, Lotosowym Pąkiem. Kronikarz nadwyrężył swoje struny głosowe w trakcie opowieści historii klanu, a oprócz tego najprawdopodobniej przewiał się podczas polowania.
– Wdzięczna Firletko... możemy później porozmawiać? W cztery oczy? – zaczęła nieśmiało, obawiając się reakcji medyczki. Wolała się z nią podzielić tym, co ją trapiło.
I nieważne, co jej odpowie szylkretowa kocica, koniecznie musiała później porozmawiać z Księżycem.
~ ~ ~
– Księżycowy Odłamku... – miauknęła, zauważając, że kocur przyspieszył kroku. Odwróciła się, decydując się z nim skonfrontować. Nie chciała, aby przez nieodwzajemnione uczucia ich relacja podupadła. Kochała go, był dla niej cennym towarzyszem i nie mogła pozwolić, aby sytuacja się powtórzyła, jak po śmierci jego matki, gdy zaszył się w samotni i nie dopuszczał do siebie nikogo.
Albinoska długo myślała. Bardzo długo. I doszła do wniosku, że Księżycowy Odłamek naprawdę ją kocha. Prawdziwą ją, a nie wersję, którą starał się wykreować jej ojciec, przypisując jej powiązania z Białym Pawiem. Nie kochał ani nie pogardzał nią z powodu wyglądu. Pokochał ją za to, kim była. Za jej charakter i najprawdopodobniej fakt, że zawsze przy nim była.
Kronikarz próbował się wymknąć, próbując zbyć asystentkę, jednak Wełna zastawiła Księżycowi drogę. Nieśmiało poruszyła temat ich ostatniej rozmowy, dostrzegając, że kocur nie był skory do udzielania odpowiedzi. Kręcił się nerwowo, starając się ją wyminąć, a nawet przypadkowo uderzył ją końcówką ogona w pysk.
Była oszustką, a oszustwo zapoczątkował jej ojciec chwilę po narodzinach trójki kociąt. Na ile mogła, ciągnęła szopkę, jednak z upływem księżyców przestawała wierzyć, że wraz z braćmi była ukochaną przez Gwiazdy. Biały Paw i narodziny kociąt po jego śmierci, które zdobiła biała sierść, były czystym przypadkiem. Szczerze, była pewna, że Gwiezdni Przodkowie gardzili nimi, całą trójkę, rzucając co rusz pod ich łapy kolejne wyzwania, rozczarowania i straty bliskich kotów. W dodatku, fakt, że ignorowali jej prośby o kontakt i jedynie zsyłali te same sny na zgromadzeniu.
Więc skoro została już skazana przez nich na potępienie, to może mogłaby im dać po prostu kolejny powód do nienawidzenia jej?
– Chodzi o to... – urwała. Wzięła haust powietrza, nim kontynuowała. – Księżycowy Odłamku, czy od naszej ostatniej rozmowy twoje uczucia względem mojej osoby uległy zmianie? – zaczęła, nie mając pojęcia, czy kocur dalej skrycie ją kocha. Nie rozmawiała z nim, jednak jego ruch głowy w stronę podłoża dał jej odpowiedź. Nadal coś do niej czuł. Być może mniej niż dotychczas, jednak ciągle żywił do niej jakieś pozytywne uczucie. – Jeśli twoja odpowiedź brzmi tak... to... gdybyś dał mi trochę czasu, myślę, że mogłabym odwzajemnić twoje uczucia. M-myślę, że byłabym w stanie spojrzeć na ciebie w taki sam sposób, w jaki ty na mnie patrzysz czy też właściwie odbierasz. – Nerwowo poruszyła pyszczkiem. – Jesteś dla mnie jednym z ważnych, jak nie najważniejszych, kotów w moim życiu, Księżycu.
Poczuła jakąś ulgę, gdy skończyła mówić, jednak zaraz pojawiły się kolejne niepewności. Naprawdę nie chciała rezygnować z funkcji medyka, w dodatku nie chciała porzucać Wdzięcznej Firletki. Jednak, gdyby miała zostać partnerką Księżyca, to musiałaby porzucić kolejny raz dotychczasowe życie. Na razie wciąż była asystentką, a podczas rozmowy z Firletką jedynie podzieliła się swoimi rozterkami. W końcu skoro Księżyc wyznał jej swoje uczucia, czy raczej naokoło je wyjawił, to myślał o niej jako swojej potencjalnej partnerce?
Nerwowo poruszyła nosem. Nawet nie chciała myśleć o tym, jak zareagowałaby jej ojciec, gdyby się dowiedział. Byłby wściekły i na pewno uznałby, że została opętana przez Duchy Mrocznej Puszczy, skoro w jej głowie zaległy się takie myśli. Dodatkowo Królicza Gwiazda oraz Zawodzące Echo byliby rozczarowani jej decyzją, w końcu zastępca dał jej szansę, a ona ją mogła zaprzepaścić. Dodatkowo mogła przyczynić się do porzucenia wiary w Klan Gwiazdy przez koty, które wierzyły w Srebrzystą Skórę i czciły Białego Pawia, jak i doszukiwały się go w trójce białych kociąt.
Z oczu kotki zaczęły spływać łzy. Z całych sił starała się nie pociągać nosem, aby nie dać po sobie poznać, że płacze.
< lmao Księżyc, daj kosza wełnie, będzie śmiesznie. nonchalant księżyc time, a wełna clown time albo kg uzna, że approved i dam im błogosławieństwo i zmiana w kodeksie będzie hehe >
Wyleczeni: Lotosowy Pąk


