Tw: myśli samobójcze
Liliowa Pieśń została więźniem. Po ogłoszeniu wyroku została przyprowadzona na wyspę więźniów i zmieniono jej imię na Bagno. Kotka była zdruzgotana. W nocy było słyszeć jej przeszywające serce (lub uszy) krzyki i płacze. Płacze, które miały upamiętnić śmierć jej brata. Nie powinna go tu przyprowadzać. Gdyby nie ona, żyłby! Żył! A teraz umarł zakopany, może i nawet wrzucony do rzeki. Jako brudny, czekoladowy, nieproszony gość. Pamiętała słowa Mandarynkowej Gwiazdy dokładnie:
“Czyhająca Mureno, zajmij się samotnikiem, nie potrzebujemy już go”. Został potraktowany jak przedmiot, jak kamień który stracił swój blask i został wyrzucony do rzeki! Czy tak się postępuje z kocim życiem? Nienawidziła przywódczyni i Czyhającej Mureny, przynajmniej przez te dni, gdyż potem leżała w kącie legowiska i nie mówiła ani jednego słowa. Odmawiała racji żywnościowych, nie piła, tylko leżała. Doszła do wniosku, że to tylko wyłącznie jej wina. Gdyby się z nim nie spotykała i gdyby go tu nie zaprosiła, żyłby dalej. To przez nią zginął, to przez nią zabił swego ojca, zniszczyła też tym życie Ulewnemu Szkwałowi, Szafirce, piastunowi i wszystkim dookoła. Może nawet jakby ona się nie pojawiła tego dnia, gdy się urodziła, jej matki nie zabiłby lis! Wszyscy by żyli szczęśliwi! Szczęśliwi! Taki ktoś jak Ulewny Szkwał nie zasługiwał na kogoś takiego, to była prawda. Była żmiją, okropnym padalcem, zadkiem borsuka! A więc po co żyć, gdy wszystko tylko komplikowała? Ona cierpi, inni cierpią, więc czemu tego nie zakończyć?
Jednakże po kilku dniach głodówki postanowiła w końcu coś zjeść. Nikt jej nie odwiedzał, nikt nie myślał, ale jakoś się trzymała. Okazało się, że ten klan, który tak wcześniej mocno kochała, ją skrzywdził tak jak ona jego.
Pewnego dnia jednak z wizytacją przyszła Mandarynkowa Gwiazda.
– Liliowa Pieśnio, teraz Bagno, kilka wschodów słońca temu twoja przyjaciółka Urodziwy Szafirek oraz jej partner Przypalony Kasztan odeszli z klanu, najprawdopodobniej do Klanu Klifu. Czy ona z jej kochasiem nie pomogła Tobie, jej najlepszej przyjaciółce?
Kotka nie mogła nabrać powietrza.
– Jak to… uciekła? Nie… czemu… szafir… NIE! – próbowała kurczowo złapać oddech, jej oczy zmieniły się w szparki. Szafir ją zostawiła! Opuściła! Jak ona mogła! Jej myśli przebiegały przez jej umysł, aż w końcu upadła na ziemię tracąc przytomność.
“Czyhająca Mureno, zajmij się samotnikiem, nie potrzebujemy już go”. Został potraktowany jak przedmiot, jak kamień który stracił swój blask i został wyrzucony do rzeki! Czy tak się postępuje z kocim życiem? Nienawidziła przywódczyni i Czyhającej Mureny, przynajmniej przez te dni, gdyż potem leżała w kącie legowiska i nie mówiła ani jednego słowa. Odmawiała racji żywnościowych, nie piła, tylko leżała. Doszła do wniosku, że to tylko wyłącznie jej wina. Gdyby się z nim nie spotykała i gdyby go tu nie zaprosiła, żyłby dalej. To przez nią zginął, to przez nią zabił swego ojca, zniszczyła też tym życie Ulewnemu Szkwałowi, Szafirce, piastunowi i wszystkim dookoła. Może nawet jakby ona się nie pojawiła tego dnia, gdy się urodziła, jej matki nie zabiłby lis! Wszyscy by żyli szczęśliwi! Szczęśliwi! Taki ktoś jak Ulewny Szkwał nie zasługiwał na kogoś takiego, to była prawda. Była żmiją, okropnym padalcem, zadkiem borsuka! A więc po co żyć, gdy wszystko tylko komplikowała? Ona cierpi, inni cierpią, więc czemu tego nie zakończyć?
Jednakże po kilku dniach głodówki postanowiła w końcu coś zjeść. Nikt jej nie odwiedzał, nikt nie myślał, ale jakoś się trzymała. Okazało się, że ten klan, który tak wcześniej mocno kochała, ją skrzywdził tak jak ona jego.
Pewnego dnia jednak z wizytacją przyszła Mandarynkowa Gwiazda.
– Liliowa Pieśnio, teraz Bagno, kilka wschodów słońca temu twoja przyjaciółka Urodziwy Szafirek oraz jej partner Przypalony Kasztan odeszli z klanu, najprawdopodobniej do Klanu Klifu. Czy ona z jej kochasiem nie pomogła Tobie, jej najlepszej przyjaciółce?
Kotka nie mogła nabrać powietrza.
– Jak to… uciekła? Nie… czemu… szafir… NIE! – próbowała kurczowo złapać oddech, jej oczy zmieniły się w szparki. Szafir ją zostawiła! Opuściła! Jak ona mogła! Jej myśli przebiegały przez jej umysł, aż w końcu upadła na ziemię tracąc przytomność.
***
– Dzień dobry, księżniczko Gąbczasta Perło, co się stało?
– Zemdlałaś. – odpowiedziała z pogardą – twój oddech był nierówny, trochę świszczałaś, teraz powinno być lepiej.
– Dziękuję droga medyczko. – podziękowała, a medyczka wyszła bez słowa.
***
– Witaj Li- to znaczy Bagno, oto twoje jedzenie.
<Słodyczo? Chcesz chwilę poplotkować?>
Wyleczeni: Bagno




.png)
