— Żabko, Ropuszko, Rzekotko, wystąpcie. Rzekotko, jesteś z nami już od sześciu księżyców. Dziś zaczniesz swój trening. Od dzisiaj aż do czasu, gdy zdobędziesz imię wojownika, będziesz nazywać się Wesoła Łapa. Twoim mentorem zostanie Rogaty Flaming.
— Wesoła Łapa! Wesoła Łapa!
Rzekotka wybałuszyła oczyska. Oczywiście mamusia i tatuś wszystko jej powiedzieli, co ma robić podczas tej chwili. Nawet urządzali w żłobku trening z mianowania! Tatuś był mentorem, a mamusia wygłaszała przemówienia.
Teraz więc świeżo upieczona uczennica, spojrzała hardo i z determinacją na swojego mentora. Był nim najpiękniejszy kot, jakiego widziała w życiu. Wielkie, niebieskie oczy, sierść tak ułożona, jakby nigdy nie tarzał się w piachu, wybarwiona w niespotykany sposób. Rzekotce zaparło dech w piersiach, jaki on był przystojny! Ale z tatusiem nie mógł się równać!
— Musimy tyknąć się noskami! — miauknęła.
— Wiem — odparł ten prześliczny kot.
Rogaty Flaming podszedł do Rzekotki, patrząc na nią lekko oceniająco, stykając się po chwili nosami z młódką. — Wyruszymy na trening jeszcze dzisiaj, muszę oprowadzić cię po naszym obozie. Czy Złocisty Widlik uczył cię już pływać, w żłobku? Albo rodzice? — zaczął dopytywać, kiedy oddalili się lekko od tłumu, gdy zakończyły się mianowania.
Kotka przekręciła głowę w bok. Trening? Dzisiaj? Czy to nie jest zaraz pora na spanko? Może teraz Rzekotka będzie musiała rezygnować z drzemek... ojoj. Nie podobała jej się ta wizja! Brak miękkiego maminego futerka... chociaż...
Zerknęła na swojego mentora. On też miał miękkie futro, na pewno było jedwabiste i idealne, by uciąć sobie drzemkę. Ciekawe, czy by jej pozwolił, by użyła go jako poduszki? Może któregoś dnia po cichaczu wślizgnie mu się do posłania rano?
Na pytanie o pływanie rozbudziła się nieco. Uniosła wąsy do góry.
— Raz nawet tatuś mnie gonił, bo odpłynęłam na kawałku kory! — pochwaliła się. — Ale było fajnie! Widl...? Złoszisty? Ah, Ładny Pan! Trochę było pływania! Kocham wodę, jest taaaka mokra!!!
Rogaty Flaming kiwnął jednokrotnie głową, wyglądając na wielce poważnego i opanowanego. — Czy dasz radę przepłynąć dłużej niż dwa uderzenia serca? Pokażę ci w takim razie od razu nasze tereny, zacznijmy więc — powiedział i podniósłszy się, ruszył w stronę jednego z pierwszych legowisk. — Tutaj sypia Mandarynkowa Gwiazda, moja babcia. Najlepiej, gdybyś nie przychodziła do niej za często, chyba że z bardzo baaaardzo ważnymi sprawami, ponieważ nie lubi, gdy jej się przeszkadza — poinstruował starannie, zamiatając spokojnie jedwabistym ogonem. — Ma na głowie cały klan i dokładanie jej zmartwień nie byłoby korzystne... — kontynuował.
— Miandajinkowa Gwiaszta? — spróbowała powtórzyć. — TO TWOJA BABCIA? Aleeee superowo!
Kotka zastanawiała się chwilę, próbując zajrzeć do środka legowiska. Szybko została przed tym powstrzymana, na co naburmuszyła minkę. Chciała popatrzeć…
— A jakie problemy to ważne problemy? — przypytała jeszcze, wbijając w niego oczyska.
Flaming zauważywszy, ile niebieska wpatrywała się w jego osobę, poprawił futro na swojej piersi, pusząc je dumnie.
— Piękne, prawda? — poruszył łapą, parokrotnie przejeżdżając językiem po długich kłosach. — Jeśli dobrze się spiszesz, to może Ci zdradzę, jak utrzymuję je w tak wspaniałej kondycji. Swoją drogą... zwracaj się do mnie per Książę Rogaty Flamingu, dodaj z przodu też "Panie" i lekki, staranny ukłon. Okazywanie szacunku członkom rodu to jedna z pierwszych rzeczy, jakich uczy się kocięta. To niezwykle istotne.
Rzekotka nadstawiła okrągłe uszyska.
Gdy Mentor nakazał jej zwracać się do siebie konkretnym tytułem, otworzyła ze zdumienia szeroko buzię.
— Jesteś Księciem!? Ale epicko! — miauknęła pozytywnie zaskoczona. — Mamusia mi opowiadała o rodzie! Więc ja wiem, ale nie wiedziałam, że Ty do niego należysz też! Ale zaszczyt, wooooaaaa! Szkoli mnie Książę! Czy to znaczy, że jestem Księżniczką? Jej Panie Książę Rogaty Flamingu, czy ja jestem teraz Księżniczką, skoro mnie uczysz? Powiedz, że tak! Powiedz, powiedz!
Podskakiwała podczas mówienia, a jej ogon drżał z ekscytacji. Futerko napuszyło się bardziej, robiąc z niej prawdziwą owieczkę, gdy czekała na odpowiedź.
<Flaming?>
[616 słów]