Zamroczona Łapa wykonała jeszcze raz zadanie, co przyszło jej z jeszcze większą łatwością niż wcześniej. Na szczęście Cętkowany Tęgosz uznał, że tym razem wspinaczka poszła jej nieźle, więc zakończyli trening, ale czekoladowa kotka widziała, że kuzyn wyglądał, tak jakby wciąż coś mu nie pasowało. W każdym razie nie powiedział tego na głos.
Albo być może się po prostu pomyliłam, przecież nie jestem mistrzynią w czytaniu emocji – pomyślała.
Słońce zachodziło, a ciemność rozprzestrzeniała się w miarę upływu czasu. Zamroczona Łapa zaczęła zastanawiać się nad ucieczką Wilgowej Goryczy i Cykoriowego Cykoru z klanu. Czy kuzyn mógł coś o tym wiedzieć? Postanowiła go o to zapytać.
Cętkowany Tęgosz odwrócił się i oschle mruknął coś na pożegnanie.
— Poczekaj! — zatrzymała go Zamroczona Łapa i usiadła. — Cętkowany Tęgoszu, słyszałam, że Wilgowa Gorycz i Cykoriowy Cykor uciekli z klanu, ale większości kotów to w ogóle nie zasmuciło. Czy wiesz... wiesz dlaczego?
Uznała, iż powinien znać odpowiedź, skoro jest wojownikiem, ponieważ wojownicy są zwykle świetnie zapoznani z wieloma klanowymi wydarzeniami, jak i stosunkami.
— Myślę, że tak, choć nie znam wszystkich szczegółów. To chyba dlatego, że oboje nie lubią walczyć, a w bezpośrednich konfrontacjach jest to największa możliwa słabość. I ze względu na ich wiarę, co też jest bardzo ważne. Ujmując jednym słowem, byli słabi. — Zamroczona Łapa nie potrafiła zrozumieć, czemu odmienne wierzenia miałaby być powodem do natychmiastowego skreślania dwójki kotów.
— Ale wiara nie jest aż tak istotna, prawda? — zapytała.
—Oczywiście, że jest, kuzynko! — zaprotestował Cętkowany Tęgosz. — Nie mam nic przeciwko tolerowaniu braku wierzenia w Mroczną Puszczę, jednak nie można tego szanować. Tak naprawdę, to... — Po chwili zamilkł. Zamroczona Łapa czekała długo, zanim dokończył:
— Kiedyś zrozumiesz.
Na te dwa słowa pręgowana kotka westchnęła z frustracją. Teraz wiedziała, dlaczego Wilgowa Gorycz i Cykoriowy Cykor nie cieszyli się w klanie przychylną opinią.
Po chwili zapytała, co następnego dnia będą trenować.
— Pokażę ci sposoby polowania — odparł jej kuzyn, uśmiechając się ciepło.
***
— Cześć! – przywitała kuzyna Zamroczona Łapa, spotykając go przy stercie zdobyczy.
— Nareszcie się obudziłaś. — Cętkowany Tęgosz uniósł głowę lekko wyżej.
— Kiedy pójdziemy na polowanie? — zapytała koteczka, wysuwając i chowając na zmianę pazury od zniecierpliwienia.
Kuzyn pokiwał głową i wymamrotał:
— Zalotna Gwiazda już wyznaczyła patrole i ponieważ ją poprosiłem, przydzieliła mnie, i ciebie też, do patrolu porannego.
Mam nadzieję, że dobrze mi pójdzie — pomyślała.
— Zaraz wyruszamy, więc pośpiesz się, jeśli nie chcesz sprzątać posłań jako karę za spóźnienie się — zażartował po chwili kocur.
Uczennica spojrzała na niego z niedowierzaniem; z całą pewnością nie miała ochoty na czyszczenie posłań, niezależnie od tego, czy wojowników, czy starszyzny.
Wzięła głęboki oddech i szybko pokonując drogę, udała się przed siebie.
Gdy byli już na patrolu, w którym brali udział również Ośnieżony Kryształ, Nocny Śpiewak i Tygrysia Noc, Zamroczona Łapa ze spokojem obserwowała las. Gdy maszerowali między drzewami, czekała niecierpliwie, aż upoluje swoją pierwszą zdobycz, wtedy zwrócił się do niej Cętkowany Tęgosz.
— Spróbuj wyczuć zwierzynę.
Zawęszyła i w końcu wyłapała, przedzierający się przez pozostałe wonie, zapach jakiegoś zwierzęcia.
— Czuję — miauknęła, starając się nie zgubić zapachu.
— Dobrze — burknął kocur i odnalazł w powietrzu ten sam zapach, po czym powiedział, że to najprawdopodobniej ptak.
Zamroczona Łapa, według cichych instrukcji kuzyna, zakradła się do krzaków, w których odpoczywał ptak. Zniżyła łapy, po czym postarała się nagromadzić jak najwięcej siły. Skoczyła w stronę ptaka, ale niestety boleśnie wylądowała, przez co rozproszyła się jej uwaga, a zwierzątku jedynie drasnęła skrzydło.
Przestraszony ptak poderwał się w górę i odleciał niezgrabnie odrobinę dalej, do miejsca, które oddzielała od czekoladowej kotki przepaść. Była na tyle wąska, że dorosły kot by w nią nie wpadł, za to uczeń w jej wieku już tak.
Z rezygnacją cofnęła się, na co Cętkowany Tęgosz poruszył ogonem.
— Przejdź nad urwiskiem. Żeby go złapać — nakazał. — Nic ci się nie stanie, tylko nie przeskakuj, bo dzięki temu wylądujesz pod bezpieczniejszym kątem.
Czy mógłby przestać być taki ostry? — pomyślała.
Zamroczona Łapa przełknęła ślinę.
— Ale...
Nagle zamknęła pyszczek, nie zamierzała stchórzyć. Rozciągając mocno łapy, sprawnie przełożyła je na drugą stronę.
Tam chwyciła ptaka, który już gwałtownie odlatywał, a następnie go zagryzła.
Gdy Zamroczona Łapa z dumą dogoniła Cętkowanego Tęgosza, z powrotem przyłączyli się do patrolu.
Nocny Śpiewak pochwalił jej zdobycz, a potem upolowała mysz oraz niestety przepuściła dosyć wolno biegającą wiewiórkę, na co Cętkowany Tęgosz natychmiast na nią nakrzyczał.
Później, po powrocie do obozu kuzyn podszedł do niej jeszcze i powiedział poważnie:
— Musisz wiedzieć, że czyjś wiek lub ranga nie ma ogromnego znaczenia, ważniejsze są jego teraźniejsze czyny. Na przykład osobiście przeżyłbym większą stratę, jakbyś zaginęła ty lub jeden z twoich braci niż po ucieczce, załóżmy, Garbatej Łapy. Nie dlatego, że jesteśmy w jednej rodzinie, tylko dlatego, że macie większy potencjał od Garbatej Łapy. Mimo że jest starszy i teoretycznie ważniejszy rangowo, wcale tak nie jest.
— Rozumiem — przytaknęła Zamroczona Łapa, po czym usłyszała głos kuzyna.
— Idź coś zrób, obiecuję, że jeszcze zabiorę cię na trening. — Posłuchała i wstała, zastanawiając się nad wydarzeniami dzisiejszego poranka. Bardzo cieszyła się z udanego polowania, a już zwłaszcza z tego, że udało jej się polować w ryzykowny sposób, bo przechodzenie nad urwiskiem było bardzo niebezpiecznym czynem. Dobrze, że nie spadła!
Naprawdę fajne to życie ucznia — pomyślała.
Poza tym zrozumiała, że dowiedziała się czegoś ważnego, tak samo, jak wczoraj. Wierzyła, że dzięki cennym radom mentora zostanie kiedyś jeszcze wspanialszą wojowniczką, aczkolwiek chciała brać sobie do serca tylko wybrane z nich.
Nie pozostało jej nic innego, jak iść znaleźć sobie ciekawe zajęcie, zatem poszła się porozglądać. Na kilka sekund zatrzymała się. Spojrzała w dal, nadstawiając uszy.
<Cętkowany Tęgoszu?>
[894 słowa]
[18%]