Kryształowa Łapa westchnęła ciężko, siedząc przed legowiskiem uczniów i obserwując przewijające się przez obóz koty. Czy one czasem też miały takie życiowe rozterki? Czy też czasem wpatrywały się w jeden punkt przed sobą i zastanawiały się, jak poradzić sobie z jakimś problemem? Zapewne tak. W końcu biało-niebieska już nieraz słyszała, że każdy w życiu miał własne przeszkody i musiał się z nimi zmierzać na co dzień. Brzmiało to całkiem pięknie; a przynajmniej dla Kryształki. Może i nie podobała jej się wizja, że każdy z jej pobratymców miał jakieś udręki, ale niezwykle interesował ją fakt, że każdy kot był od siebie inny i nikt nie znał go lepiej, niż on sam.
Zwróciła wzrok w stronę rudej wojowniczki z blizną na grzbiecie i zielonymi oczami. Jak mogło wyglądać jej życie? Co takiego robiła, gdy Kryształowej Łapy nie było jeszcze na tym świecie? Czy urodziła się w Klanie Wilka i spędziła tu całe życie? Może tak samo, jak Kryształka, urodziła się jako samotnik i została do klanu przygarnięta? Kto był ojcem jej dwójki rudych córek, które były do niej niezwykle podobne i często z nią rozmawiały? Może tak naprawdę ten kocur już nie żył, może był samotnikiem, a może nawet pochodził z innego klanu?
Następnie spojrzała na czekoladową, pręgowaną klasycznie kocicę o naburmuszonym wyrazie pyska. Słyszała o niej już całkiem sporo. Miała na imię Cykoriowy Cykor i była przybraną córką brata Brukselkowej Zadry. Została przyniesiona do Klanu Wilka jako kocię i szybko okazało się, że sprawia więcej problemów, niż przeciętny kot w jej wieku. Słyszała, że nie starała się na treningach i ledwo uniknęła wygnania! Potem dostała ucznia, Garbatą Łapę, i teraz w ogóle nie wychodzi z nim na treningi. Kryształka nie winiła jej jednak za to, a zamiast tego zastanawiała się, co takiego mogło stać się w życiu Cykorii, o czym nikt nie wiedział, co sprawiło, że tak się zachowuje. Może po prostu nikt nie spróbował jej nigdy zrozumieć? Może inaczej zachowałaby się w stosunku do kogoś, kto jest jej… przyjacielem?
Gdy czekoladowa zwróciła wzrok w stronę Kryształki i przez ułamek uderzenia serca nawiązały ze sobą kontakt wzrokowy, biało-niebieska natychmiast spuściła spojrzenie na łapy. Faktycznie, to trochę dziwne, że wpatruje się bezmyślnie w losowe koty w obozie… Na szczęście Cykoriowy Cykor nie postanowiła do niej podejść i robić o to problemu. Zamiast tego prychnęła i wślizgnęła się do legowiska wojowników.
Kryształowa Łapa odetchnęła z ulgą. Nie, żeby nie lubiła Cykorii, ale zdawała sobie sprawę z tego, że kotka niekiedy może wydawać się… agresywna. Sama nie chciała wdawać się teraz, ani nigdy, w żadne sprzeczki. Zależało jej na tym, by ze wszystkimi mieć pozytywną lub neutralną relację, nawet jeśli niektóre koty już od razu określiły ją mianem zagrożenia przez to, kto ją wychowywał. Wierzyła, że z czasem inni zrozumieją, że nie jest ona zła!
Zanim jednak miałaby postarać się o zmianę reputacji w klanie, musiałaby się mianować. Właśnie dlatego oprócz tego, że obserwowała życie swoich pobratymców, wyczekiwała również przybycia Cienistej Zjawy. I nie musiała nawet czekać zbyt długo, bo wkrótce w jej polu widzenia znalazł się buras! Przy jego boku szła jednak liliowa szylkretka, siostra Kryształki — Gwiazdnicowy Blask. Dlaczego ta dwójka znajdowała się akurat razem? Czyżby się zaprzyjaźnili?
— Cześć, Cienista Zjawo! — mruknęła Kryształowa Łapa, gdy jej mentor znalazł się wystarczająco blisko. Potem wstała i podeszła do siostry, ocierając się pyskiem o jej policzek. — A ty, Gwiazdnico, dlaczego tu przyszłaś? — zapytała, w końcu robiąc krok w tył od szylkretki.
Wojowniczka łypnęła wpierw wzrokiem na burasa, a potem spojrzała na uczennicę i uśmiechnęła się ciepło.
— Twój mentor zaproponował, byśmy wspólnie poćwiczyły walkę. W końcu jestem twoją siostrą i uznaliśmy, że może tak będzie ci wygodniej — wyjaśniła spokojnie, na co niebieskooka przytaknęła głową. Mimo tego miała sporo wątpliwości.
Brzydziła się przemocą. Nawet taką w formie zabawy. Nie potrafiłaby skrzywdzić obcego kota, a co dopiero takiego, który należy do jej rodziny! Nie widziała jej się walka z Gwiazdnicowym Blaskiem, ale nie, żeby miała jakieś zdanie w tej sprawie. Szanowała rozkazy Cienistej Zjawy i wiedziała, że nie może wyrażać wobec niego sprzeciwu. Właśnie dlatego posłusznie ruszyła za dwójką starszych kotów, gdy już zaczęli zmierzać w stronę wyjścia z azylu. Nawet jeśli w jej głowie narastały obawy.
Podążając za liliową i burym, przypomniała sobie o istnieniu pewnej kotki — Kalinowego Powiewu. Wciąż jeszcze zdarzało jej się rozmyślać o miłej, eleganckiej wojowniczce, a także czasem do niej zagadywać. Starała się jednak nie myśleć o niej podczas treningów, by znów się nie zagapić i nie uderzyć w jakieś drzewo! To było takie upokarzające, że aż Kryształka za każdym razem, gdy sobie o tym przypominała, czuła pieczenie na skórze. Dobrze, że Cienista Zjawa nie potrafił czytać w myślach, bo gdyby dowiedział się, że rozkojarzyła się przez jakąś kotkę, nie byłby zbyt szczęśliwy! Powiedziałby pewnie coś w stylu, że prawdziwy wojownik Klanu Wilka nie pozwala, by inny kot wpływał negatywnie na jego czujność i umiejętności. Kryształka nie twierdziła, że nie było w tym prawdy. Faktycznie nie powinna pozwalać na to, by Kalinowy Powiew zajmowała tyle miejsca w jej głowie. Ale była tak… idealna, że aż ciężko było nie myśleć o niej wcale!
W końcu cała ekipa dotarła na polanę, a Kryształce żołądek wywinął fikołka. Przełknęła gulę, która utknęła jej w gardle, i zatrzymała się obok swojej siostry. Czy naprawdę będzie musiała z nią walczyć…?
— Ja będę was obserwował z boku — oznajmił Cienista Zjawa, siadając gdzieś z dala od środka polany. — Kryształowa Łapo, postaraj się tylko. Masz już całkiem sporo księżyców na karku jak na ucznia, więc chciałbym, byś nie lekceważyła treningów.
Biało-niebieska przytaknęła łbem, uśmiechając się nerwowo w stronę mentora.
— Po-postaram się, oczywiście! — odparła, a zaraz potem Gwiazdnica odeszła od niej i stanęła naprzeciwko. — Ale… nie będziemy walczyć na pazury, prawda? — chciała się upewnić.
— Na ten moment raczej nie, bo jeszcze Gwiazdnicowy Blask przerobiłaby cię na papkę — zaśmiał się, na co Kryształka spojrzała na szylkretkę. Nie… ona na pewno by jej nie skrzywdziła.
W końcu obie kotki ustawiły się przodem do siebie i czekały, aż buras wyda rozkaz do walki. Uczennica czuła bicie własnego serca, które zachowywało się tak, jakby chciało wyrwać się z jej klatki piersiowej. Nie wiedziała nawet, dlaczego aż tak bardzo się stresuje!
— Niech zacznie się walka! — krzyknął Cienista Zjawa.
Na te słowa Kryształka spięła mięśnie, chcąc wyskoczyć do przodu. Zawahała się jednak i nim zdążyła to zrobić, jej siostra już szarżowała w jej stronę. Jasnofutra przeraziła się i odskoczyła na bok, unikając ciosu ze strony Gwiazdnicy. Liliowa odwróciła się ku młodszej siostrze i zamachnęła łapą, na co Kryształka ponownie zrobiła unik i oddaliła się od niej o kilka lisich ogonów.
— Kryształowa Łapo, walcz! — warknął buras, obserwując ciągłe ucieczki i uniki uczennicy.
Biało-niebieska spojrzała na swojego mentora przepraszającym wzrokiem, a w międzyczasie dobiegła do niej Gwiazdnica i skoczyła na nią, przez co obie kotki zaczęły koziołkować po ziemi. W końcu wojowniczce udało się przygwoździć młodszą do podłoża.
Oddech łaciatej przyspieszył, a jej uszy położyły się po głowie. Wyglądała na tak przerażoną, że liliowa zeszła z niej i spytała zatroskana:
— Wszystko w porządku?
Kryształowa Łapa na moment zmrużyła oczy i rozluźniła mięśnie, kładąc się na boku. Po chwili westchnęła ciężko i chwiejnie podniosła się na wszystkie cztery łapy.
— Ach, przepraszam, Cienista Zjawo! Tak okropnie mi poszło… w ogóle nie udało mi się zaatakować Gwiazdnicy! — stęknęła, gdy podszedł do niej mentor. — To się nie powtórzy, przysięgam! — dodała, podnosząc na niego wzrok.
— Daruj sobie te przeprosiny — mruknął, po czym pokręcił głową. — Jutro spróbujesz zawalczyć z Cętkowaną Łapą. Tylko przyłóż się do tego bardziej albo będę zmuszony powiedzieć Zalotnej Gwieździe, że nie robisz postępów! — zagroził Kryształce, na co ta o mało nie zatrzęsła się ze strachu.
— Postaram się najbardziej, jak umiem! — pisnęła od razu.
Bury na moment zamilkł, dopóki nie odwrócił się od uczennicy i nie szepnął:
— Ale to wciąż za mało...
W nocy nie zmrużyła prawie oka, zastanawiając się nad tym, jak niby ma pokonać Cętkowaną Łapę. Kocur co prawda był młodszy, ale z całą pewnością silniejszy! Widziała jego zapał do treningów, widziała, jaki był zaangażowany i wytrenowany. Właściwie już teraz mógłby nosić miano wojownika! W przeciwieństwie do Kryształowej Łapy, której jeszcze trochę brakowało do awansu. Nie ma szans, że uda jej się z nim wygrać! A może jednak wcale nie musiała? Może Cienistej Zjawie wystarczy to, że będzie się starała i nie da się tak łatwo znokautować? Miała taką nadzieję, bo w przeciwnym wypadku chyba skończy jako wygnaniec…
Rankiem co chwilę spoglądała na rudego ucznia, zastanawiając się, kiedy otworzy ślepia. Tak bardzo chciałaby w tym momencie zatrzymać czas… Tak bardzo chciałaby odwlekać tę walkę tak długo, jak tylko mogła. Lecz niestety życie nie było bajką, a ona nie miała żadnych nadprzyrodzonych umiejętności. Wiedziała, że już niedługo przyjdzie jej zmierzyć się z Cętkowaną Łapą na treningu.
Gdy w końcu rudofutry otworzył oczy, jej serce na moment stanęło. Po chwili odwróciła od niego wzrok, wpatrując się teraz w wejście do legowiska uczniów. Teraz to już tylko kwestia czasu, nim w progu zawita Cienista Zjawa wraz z Tropiącą Łaską…
— Ej, Kryształowa Łapo! — mruknął nagle Tęgosz, na co uczennica o mało nie zakrztusiła się własną śliną. Powoli, nieśmiało odwróciła głowę w jego stronę.
— Tak…? — zapytała niepewnie. Czyżby rudy chciał ją wyśmiać?
— O ile zakład, że z tobą wygram? — dodał, uśmiechając się złośliwie do kotki.
Och, no tak. Czyli on też zdawał sobie sprawę z tego, że był od niej lepszy. Należał w końcu do rodziny Zalotnej Gwiazdy i był jej bardzo lojalny, a co za tym szło, tak samo nie cierpiał Brukselkowej Zadry, Zwęglonej Kukułki i niej samej — Kryształowej Łapy.
— Nie wiem… — westchnęła uczennica.
Teraz nie chciała już odwlekać treningu, tylko mieć go za sobą! W końcu, gdy już się odbędzie, będzie mogła rozpocząć proces wypierania go z pamięci.
Niedługo później do legowiska uczniów zawitał Cienista Zjawa z czekoladową szylkretką u boku i przywołał do siebie dwójkę uczniów, by następnie wyjść z nimi z obozu i ruszyć w stronę polany, na której wczoraj Kryształowa Łapa zmierzyła się z siostrą.
Gdy znaleźli się na miejscu, bury wojownik jak zwykle kazał ustawić się uczniom naprzeciw siebie. Gdy wydał rozkaz do walki, Cętkowana Łapa rzucił się pierwszy do ataku. Uderzył Kryształkę łapą w pysk, ale kotka szybko się zrewanżowała, rzucając się na niego i przewracając go na ziemię. Oboje przetoczyli się po glebie, aż w końcu rudofutry odepchnął od siebie starszą kotkę i wstał na cztery łapy. Niebieskookiej również udało się podnieść i ponownie przyjąć pozycję bojową.
W taki sposób minęło trochę czasu. Uczniowie nawzajem się przewracali i uderzali łapami bez wysuniętych pazurów. Cętkowanej Łapie walka szła nieco lepiej, ale Kryształka nie poddawała się podczas sparingu i nie podkulała ogona.
W końcu przerwał im Cienista Zjawa.
— Możecie już skończyć walkę. Wraz z Tropiącą Łaską widzieliśmy wystarczająco waszych ruchów bitewnych — stwierdził, spoglądając na czekoladową szylkretkę.
— Cienista Zjawa ma rację. Możemy już się zbierać — mruknęła, mierząc uczniów chłodnym wzrokiem.
Kryształowa Łapa uśmiechnęła się nieznacznie do mentora, czując się dumna ze swojego osiągnięcia. Po chwili cała czwórka wyruszyła z powrotem do obozu, a biało-niebieska postanowiła zagadać do swojego dzisiejszego przeciwnika.
— Cześć, Cętkowana Łapo! Widzę, że nikt nie wygrał zakładu — miauknęła, nawiązując do ich porannej rozmowy. — Ale muszę przyznać, że naprawdę świetnie walczysz! Zalotna Gwiazda na pewno już niedługo będzie chciała cię mianować. Ja na jej miejscu zrobiłabym to od razu! — dodała z ciepłym uśmiechem.
Zwróciła wzrok w stronę rudej wojowniczki z blizną na grzbiecie i zielonymi oczami. Jak mogło wyglądać jej życie? Co takiego robiła, gdy Kryształowej Łapy nie było jeszcze na tym świecie? Czy urodziła się w Klanie Wilka i spędziła tu całe życie? Może tak samo, jak Kryształka, urodziła się jako samotnik i została do klanu przygarnięta? Kto był ojcem jej dwójki rudych córek, które były do niej niezwykle podobne i często z nią rozmawiały? Może tak naprawdę ten kocur już nie żył, może był samotnikiem, a może nawet pochodził z innego klanu?
Następnie spojrzała na czekoladową, pręgowaną klasycznie kocicę o naburmuszonym wyrazie pyska. Słyszała o niej już całkiem sporo. Miała na imię Cykoriowy Cykor i była przybraną córką brata Brukselkowej Zadry. Została przyniesiona do Klanu Wilka jako kocię i szybko okazało się, że sprawia więcej problemów, niż przeciętny kot w jej wieku. Słyszała, że nie starała się na treningach i ledwo uniknęła wygnania! Potem dostała ucznia, Garbatą Łapę, i teraz w ogóle nie wychodzi z nim na treningi. Kryształka nie winiła jej jednak za to, a zamiast tego zastanawiała się, co takiego mogło stać się w życiu Cykorii, o czym nikt nie wiedział, co sprawiło, że tak się zachowuje. Może po prostu nikt nie spróbował jej nigdy zrozumieć? Może inaczej zachowałaby się w stosunku do kogoś, kto jest jej… przyjacielem?
Gdy czekoladowa zwróciła wzrok w stronę Kryształki i przez ułamek uderzenia serca nawiązały ze sobą kontakt wzrokowy, biało-niebieska natychmiast spuściła spojrzenie na łapy. Faktycznie, to trochę dziwne, że wpatruje się bezmyślnie w losowe koty w obozie… Na szczęście Cykoriowy Cykor nie postanowiła do niej podejść i robić o to problemu. Zamiast tego prychnęła i wślizgnęła się do legowiska wojowników.
Kryształowa Łapa odetchnęła z ulgą. Nie, żeby nie lubiła Cykorii, ale zdawała sobie sprawę z tego, że kotka niekiedy może wydawać się… agresywna. Sama nie chciała wdawać się teraz, ani nigdy, w żadne sprzeczki. Zależało jej na tym, by ze wszystkimi mieć pozytywną lub neutralną relację, nawet jeśli niektóre koty już od razu określiły ją mianem zagrożenia przez to, kto ją wychowywał. Wierzyła, że z czasem inni zrozumieją, że nie jest ona zła!
Zanim jednak miałaby postarać się o zmianę reputacji w klanie, musiałaby się mianować. Właśnie dlatego oprócz tego, że obserwowała życie swoich pobratymców, wyczekiwała również przybycia Cienistej Zjawy. I nie musiała nawet czekać zbyt długo, bo wkrótce w jej polu widzenia znalazł się buras! Przy jego boku szła jednak liliowa szylkretka, siostra Kryształki — Gwiazdnicowy Blask. Dlaczego ta dwójka znajdowała się akurat razem? Czyżby się zaprzyjaźnili?
— Cześć, Cienista Zjawo! — mruknęła Kryształowa Łapa, gdy jej mentor znalazł się wystarczająco blisko. Potem wstała i podeszła do siostry, ocierając się pyskiem o jej policzek. — A ty, Gwiazdnico, dlaczego tu przyszłaś? — zapytała, w końcu robiąc krok w tył od szylkretki.
Wojowniczka łypnęła wpierw wzrokiem na burasa, a potem spojrzała na uczennicę i uśmiechnęła się ciepło.
— Twój mentor zaproponował, byśmy wspólnie poćwiczyły walkę. W końcu jestem twoją siostrą i uznaliśmy, że może tak będzie ci wygodniej — wyjaśniła spokojnie, na co niebieskooka przytaknęła głową. Mimo tego miała sporo wątpliwości.
Brzydziła się przemocą. Nawet taką w formie zabawy. Nie potrafiłaby skrzywdzić obcego kota, a co dopiero takiego, który należy do jej rodziny! Nie widziała jej się walka z Gwiazdnicowym Blaskiem, ale nie, żeby miała jakieś zdanie w tej sprawie. Szanowała rozkazy Cienistej Zjawy i wiedziała, że nie może wyrażać wobec niego sprzeciwu. Właśnie dlatego posłusznie ruszyła za dwójką starszych kotów, gdy już zaczęli zmierzać w stronę wyjścia z azylu. Nawet jeśli w jej głowie narastały obawy.
* * *
W końcu cała ekipa dotarła na polanę, a Kryształce żołądek wywinął fikołka. Przełknęła gulę, która utknęła jej w gardle, i zatrzymała się obok swojej siostry. Czy naprawdę będzie musiała z nią walczyć…?
— Ja będę was obserwował z boku — oznajmił Cienista Zjawa, siadając gdzieś z dala od środka polany. — Kryształowa Łapo, postaraj się tylko. Masz już całkiem sporo księżyców na karku jak na ucznia, więc chciałbym, byś nie lekceważyła treningów.
Biało-niebieska przytaknęła łbem, uśmiechając się nerwowo w stronę mentora.
— Po-postaram się, oczywiście! — odparła, a zaraz potem Gwiazdnica odeszła od niej i stanęła naprzeciwko. — Ale… nie będziemy walczyć na pazury, prawda? — chciała się upewnić.
— Na ten moment raczej nie, bo jeszcze Gwiazdnicowy Blask przerobiłaby cię na papkę — zaśmiał się, na co Kryształka spojrzała na szylkretkę. Nie… ona na pewno by jej nie skrzywdziła.
W końcu obie kotki ustawiły się przodem do siebie i czekały, aż buras wyda rozkaz do walki. Uczennica czuła bicie własnego serca, które zachowywało się tak, jakby chciało wyrwać się z jej klatki piersiowej. Nie wiedziała nawet, dlaczego aż tak bardzo się stresuje!
— Niech zacznie się walka! — krzyknął Cienista Zjawa.
Na te słowa Kryształka spięła mięśnie, chcąc wyskoczyć do przodu. Zawahała się jednak i nim zdążyła to zrobić, jej siostra już szarżowała w jej stronę. Jasnofutra przeraziła się i odskoczyła na bok, unikając ciosu ze strony Gwiazdnicy. Liliowa odwróciła się ku młodszej siostrze i zamachnęła łapą, na co Kryształka ponownie zrobiła unik i oddaliła się od niej o kilka lisich ogonów.
— Kryształowa Łapo, walcz! — warknął buras, obserwując ciągłe ucieczki i uniki uczennicy.
Biało-niebieska spojrzała na swojego mentora przepraszającym wzrokiem, a w międzyczasie dobiegła do niej Gwiazdnica i skoczyła na nią, przez co obie kotki zaczęły koziołkować po ziemi. W końcu wojowniczce udało się przygwoździć młodszą do podłoża.
Oddech łaciatej przyspieszył, a jej uszy położyły się po głowie. Wyglądała na tak przerażoną, że liliowa zeszła z niej i spytała zatroskana:
— Wszystko w porządku?
Kryształowa Łapa na moment zmrużyła oczy i rozluźniła mięśnie, kładąc się na boku. Po chwili westchnęła ciężko i chwiejnie podniosła się na wszystkie cztery łapy.
— Ach, przepraszam, Cienista Zjawo! Tak okropnie mi poszło… w ogóle nie udało mi się zaatakować Gwiazdnicy! — stęknęła, gdy podszedł do niej mentor. — To się nie powtórzy, przysięgam! — dodała, podnosząc na niego wzrok.
— Daruj sobie te przeprosiny — mruknął, po czym pokręcił głową. — Jutro spróbujesz zawalczyć z Cętkowaną Łapą. Tylko przyłóż się do tego bardziej albo będę zmuszony powiedzieć Zalotnej Gwieździe, że nie robisz postępów! — zagroził Kryształce, na co ta o mało nie zatrzęsła się ze strachu.
— Postaram się najbardziej, jak umiem! — pisnęła od razu.
Bury na moment zamilkł, dopóki nie odwrócił się od uczennicy i nie szepnął:
— Ale to wciąż za mało...
* * *
Rankiem co chwilę spoglądała na rudego ucznia, zastanawiając się, kiedy otworzy ślepia. Tak bardzo chciałaby w tym momencie zatrzymać czas… Tak bardzo chciałaby odwlekać tę walkę tak długo, jak tylko mogła. Lecz niestety życie nie było bajką, a ona nie miała żadnych nadprzyrodzonych umiejętności. Wiedziała, że już niedługo przyjdzie jej zmierzyć się z Cętkowaną Łapą na treningu.
Gdy w końcu rudofutry otworzył oczy, jej serce na moment stanęło. Po chwili odwróciła od niego wzrok, wpatrując się teraz w wejście do legowiska uczniów. Teraz to już tylko kwestia czasu, nim w progu zawita Cienista Zjawa wraz z Tropiącą Łaską…
— Ej, Kryształowa Łapo! — mruknął nagle Tęgosz, na co uczennica o mało nie zakrztusiła się własną śliną. Powoli, nieśmiało odwróciła głowę w jego stronę.
— Tak…? — zapytała niepewnie. Czyżby rudy chciał ją wyśmiać?
— O ile zakład, że z tobą wygram? — dodał, uśmiechając się złośliwie do kotki.
Och, no tak. Czyli on też zdawał sobie sprawę z tego, że był od niej lepszy. Należał w końcu do rodziny Zalotnej Gwiazdy i był jej bardzo lojalny, a co za tym szło, tak samo nie cierpiał Brukselkowej Zadry, Zwęglonej Kukułki i niej samej — Kryształowej Łapy.
— Nie wiem… — westchnęła uczennica.
Teraz nie chciała już odwlekać treningu, tylko mieć go za sobą! W końcu, gdy już się odbędzie, będzie mogła rozpocząć proces wypierania go z pamięci.
Niedługo później do legowiska uczniów zawitał Cienista Zjawa z czekoladową szylkretką u boku i przywołał do siebie dwójkę uczniów, by następnie wyjść z nimi z obozu i ruszyć w stronę polany, na której wczoraj Kryształowa Łapa zmierzyła się z siostrą.
Gdy znaleźli się na miejscu, bury wojownik jak zwykle kazał ustawić się uczniom naprzeciw siebie. Gdy wydał rozkaz do walki, Cętkowana Łapa rzucił się pierwszy do ataku. Uderzył Kryształkę łapą w pysk, ale kotka szybko się zrewanżowała, rzucając się na niego i przewracając go na ziemię. Oboje przetoczyli się po glebie, aż w końcu rudofutry odepchnął od siebie starszą kotkę i wstał na cztery łapy. Niebieskookiej również udało się podnieść i ponownie przyjąć pozycję bojową.
W taki sposób minęło trochę czasu. Uczniowie nawzajem się przewracali i uderzali łapami bez wysuniętych pazurów. Cętkowanej Łapie walka szła nieco lepiej, ale Kryształka nie poddawała się podczas sparingu i nie podkulała ogona.
W końcu przerwał im Cienista Zjawa.
— Możecie już skończyć walkę. Wraz z Tropiącą Łaską widzieliśmy wystarczająco waszych ruchów bitewnych — stwierdził, spoglądając na czekoladową szylkretkę.
— Cienista Zjawa ma rację. Możemy już się zbierać — mruknęła, mierząc uczniów chłodnym wzrokiem.
Kryształowa Łapa uśmiechnęła się nieznacznie do mentora, czując się dumna ze swojego osiągnięcia. Po chwili cała czwórka wyruszyła z powrotem do obozu, a biało-niebieska postanowiła zagadać do swojego dzisiejszego przeciwnika.
— Cześć, Cętkowana Łapo! Widzę, że nikt nie wygrał zakładu — miauknęła, nawiązując do ich porannej rozmowy. — Ale muszę przyznać, że naprawdę świetnie walczysz! Zalotna Gwiazda na pewno już niedługo będzie chciała cię mianować. Ja na jej miejscu zrobiłabym to od razu! — dodała z ciepłym uśmiechem.
<Cętkowana Łapo?>
[2030 słów + udział w pojedynkach uczniów]
