*przeszłość odległa, niedługo po narodzinach Żywicy i Bursztynu*
Gdy do jej uszu dotarła informacja, że starsza ruda kocica spodziewa się kociąt, była pewna, że się przesłyszała. W końcu w jej wieku kotki zazwyczaj zostawały babciami, a nawet prababciami, a nie mamami. Była pewna, że jakiś z kotów przekręcił informacje i ciążę przypisał nie tej członkini klanu, co trzeba. Jednak brzuch Pożarowej Łapy faktycznie się zaokrąglił w przeciągu księżyca, a kocica przeniosła się do kociarni w oczekiwaniu na pojawienie się młodych.
I stało się. Pożarowa Łapa urodziła synka oraz córeczkę. Krokusowa Kruchość idąc za przykładem pozostałych wojowników, zdecydowała się odwiedzić już nie tak młodą matkę i jej nowonarodzone pociechy.
– Są piękne, Pożarowa Łapo – Ojciec kociąt nie mógł wyjść z zachwytu. Krokus spostrzegła, że kocur uronił łzę radości.
Krokus trzymała się nieco z tyłu, nie chcąc zbytnio przeszkadzać rodzinie i narzucać się jak co poniektóre starsze kocicę, które gdyby mogły, wycałowałyby każdego kociaka i zafundowały mu kąpiel. Przeniosła spojrzenie na Ognistą Piękność, która zbliżyła się do córki, aby móc powitać wnuczęta. Kilka pozostałych wojowników starało się dowiedzieć, jak para nazwała kociaki.
Krokus ostrożnie pochwyciła mysz, którą udało jej się upolować zaledwie chwilę temu. Początkowo miała zamiar zanieść ją jednej ze starszych, jednak, gdy usłyszała o narodzinach młodych zdecydowała się ofiarować ją Pożarowej Łapie i jej kociętom. A przynajmniej chciała im ją sprezentować, jednak nie wiedziała, czy uda jej się dostać do królowej otoczonej przez członków rodziny i starsze kocice.
– P-przepraszam... p-przepraszam... – miauczała, nieudolnie starając się przepchnąć na przód. Została popchnięta, ktoś nadepnął jej na łapę, aż w końcu zrezygnowała z próby dostania się do królowej. Wycofała się i nieco przygnębiona, że nie udało jej się przekazać myszy, usiadła w kąciku, wlepiając spojrzenie w swoje łapy. Po prostu poczeka i jak tłum się rozejdzie podejdzie i...
– Wszystko w porządku?
Dzwonkowy Świst zbliżył się do szylkretki.
– T-tak. Wszystko w porządku, Dzwonkowy Świście. – Podniosła się z siadu. – Gratulacje z okazji narodzin kociąt! – Posłała uśmiech kocurowi, po czym wskazała na myszkę. – P-przyniosłam zdobycz dla Pożarowej Łapy, jednak nie udało mi się do niej dostać... Mógłbyś jej ją przekazać?
– Oczywiście. A nie chcesz zrobić tego sama? Zaraz przywołam do porządku te starowinki i zrobią ci miejsce, abyś mogła poznać Żywicę i Bursztyna...
Początkowo zamierzała odmówić, nie chcąc zwracać na siebie uwagę, jednak Dzwonkowy Świst nalegał. Z jego pomocą udało jej się zbliżyć do królowej. Przywitała się z nią, przekazała mysz, by chwilę później skupić spojrzenie na dwójce małych kociąt znajdujących się u jej boku. Obojga z nich zdobiło rdzawe futerko, jednak to koteczki wydawało się jaśniejsze.
Rozczulona nachyliła się do kociąt, jednak po chwili się wycofała, gdy jej spojrzenie spotkał się ze spojrzeniem królowej. Głupio zrobiła! Nic dziwnego, że zdenerwowała ich matkę, na całe szczęście królowa nie zwróciła jej uwagi, ani nie przepędziła.
– Koniec odwiedzin! Dajcie odpocząć mojej córce i wnuczętom! – głos Ognistej Piękności rozniósł się po kociarni. Spojrzała na Krokus ponaglająco.
Wojowniczka skinęła w stronę Dzwonkowego Świstu, dziękując za pomoc. Gdyby nie on, pewnie nie udałoby jej się osobiście przekazać myszy, a tym bardziej przyjrzeć się z bliska kociętom. Wraz z pozostałymi starszymi opuściła kociarnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz