Szum wodospadu, miękkie promienie słońca wnikające do jaskini i gwar kocich rozmów — to była codzienność Pietruszkowej Błyskawicy. Niby przewidywalna, a jednak upragniona i ukochana. Ten dzień jednak zaczął się dla niej gorzej, niż planowała. Na patrolu z tuneli wyskoczył szczur — chudy jak szczypiorek, ale dzielny niczym dzik. Kotom udało się go upolować, lecz nie wyszli z akcji bez strat. Pietruszce trafiło się ugryzienie w bark; lekko utykała na przednią łapę i nie miała zamiaru tego zignorować. Szła przez jaskinię, witając się z każdym po drodze, a przy okazji piorunując spojrzeniem zastępczynię, która od dłuższego czasu wpatrywała się w czekoladowe futro Pietruszki. Machnęła ogonem, podniosła pyszczek i z gracją weszła do lecznicy. Rozejrzała się — z zadowoleniem zauważyła, że nigdzie nie ma Ćmiego Księżyca. To był idealny moment, by złapać swoją ukochaną i wreszcie z nią porozmawiać. Ostatnio Wieczne Zaćmienie w ogóle nie wychodziła — od tamtego, niefortunnego zdarzenia z Kornikową Korą. Pietruszka była tym mocno zmartwiona, ale nie potrafiła znaleźć wcześniej dogodnej chwili. Zmrużyła oczy i dostrzegła znajome rudo-czarne futro skulone w cieniu. Ruszyła w jej stronę powolnym krokiem, aż w końcu położyła pyszczek na jej boku. Wieczne Zaćmienie lekko drgnęła.
— Czuję krew… co się stało? — zapytała tak zmęczonym głosem, że w oczach Pietruszki natychmiast pojawiły się łzy. Wcisnęła pyszczek mocniej w jej futro.
— Ugryzł mnie szczur, pomożesz mi? — poprosiła cicho, przeciągając łapą po jej boku.
— Ja? — prychnęła oburzona Wieczne Zaćmienie. — Boję się tknąć mchu, by nie zrobić komuś krzywdy; poza tym możesz sobie pomóc sama.
Jej głos zabrzmiał chłodno, lecz Pietruszka wyczuła w nim żal.
— To… to nie była twoja wina. Co się dzieje? Powiedz mi — szepnęła Pietruszka, delikatnie liżąc ukochaną po grzbiecie.
— Jak nie moja? To ja pomyliłam zioła! — warknęła Wieczne Zaćmienie i wypuściła powietrze z pyska, jakby było ciężką trucizną.
Słowa padły ostre, a Pietruszka poczuła, jakby ktoś wrzucił kamień w jej wnętrze. Wstała powoli i poszła do magazynku. Szybko opatrzyła swoją ranę, po czym usiadła przed pyszczkiem ukochanej, odsuwając na bok nasiona maku. Dotknęła nosem jej nosa — nie dostała odwzajemnienia. Spotkała się tylko z pustym wzrokiem, który zawsze był dla niej jak światło w tunelu; teraz natomiast przyprawiał ją o tępy ból głowy. Patrzyły tak przez chwilę, aż w końcu w oczach Wiecznego Zaćmienia pojawiły się łzy bez siły. Zakryła oczy łapami i pozwoliła, by Pietruszka przytuliła się do niej.
— Koszmary — szeptała, kręcąc głową. — Nawiedzają mnie. Ciągle te same. Nie mogę spać, nie chcę zamykać oczu.
Pietruszka nie wiedziała, co powiedzieć. Nie miała lekarstwa na nocne widma, nie znała słów, które potrafiłyby odpędzić senne demony. Nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, że jest jedną z przyczyn tych koszmarów. Kochała Zaćmienie całym sercem — ona była jej światłem — i widząc, jak cierpi, czuła, jakby szczur zagryzał jej serce. Chciałaby dla ukochanej wszystkiego, co najlepsze, a jednocześnie rozum wciąż szeptał ostrzeżenie. Zdrowy rozsądek dawno powinien jej przypomnieć, że czasami jedynym wyjściem jest zerwać — że ich więź, choć piękna, staje się niszcząca. Ale teraz było za późno; pomyślała o tym i poczuła gorzki smak bezsilności. Zerwanie mogłoby ich obie złamać — z żalu, z tęsknoty. Spotkania, choć rzadkie i ukrywane, dawały nadzieję: istniał ktoś, kto kocha mimo przeciwności. A jednak miłość, tak ciepła i ocalająca, w tej sytuacji była też siłą niszczącą. Pietruszka przytuliła mocniej Wieczne Zaćmienie, czując pod łapami ciepło i drżenie. W jaskini zapanowała cisza przerywana tylko oddechem i dalekim, ciągłym szumem wodospadu — jakby sama natura przypominała im, że rzeka życia nie zatrzymuje się dla nikogo.
Wyleczeni: Pietruszkowa Błyskawica
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)
Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)
Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz