Kotka cieszyła się z podzielenia się zwierzyną z Trzcinową Łapą. Nareszcie miała koleżankę! Następnego dnia z rana zostały wygonione z legowiska uczniów przez zgniłą mandarynkę, jak to ją przezywała w myślach dymna. Gdy już oddaliła się, a zastępczyni nie patrzyła wprost na nią, wystawiła w jej stronę język i szybko odwróciła się, znów idąc za Trzcinową Łapą. Zauważyły, jak niektóre koty zbierają się do wnoszenia kamieni na wyspę.– Chodź Niezapominajkowa Łapo. Będziemy przynosić kamienie do obozu. – machnęła ogonem w stronę koleżanki i obie wybiegły na zewnątrz. Niezapominajkowa Łapa uśmiechnęła się zadowolona. Jejku, korka faktycznie chce jej pomocy! W końcu dotarły do rzeki, przepływając na jej drugą stronę. Woda oblepiła jej futro do skóry, gdy tylko wyszła ze strumienia. Otrzepała się, patrząc wprost na kamienie na brzegu. Zauważyła, że stoi tam Siwa Czapla. Od razu przypomniała sobie o nim i swojej mentorce. Ciekawe, jak się ma ich relacja!
— Dzień dobry Siwa Czaplo! Jak tam mija dzień? — spytała grzecznie kocura. Ten spojrzał na nią lekko zdziwiony. Chyba nie spodziewał się rozmów z uczennicą.
— Chyba dobrze, choć noszenie i układanie kamieni trochę męczy… — odpowiedział kocur. Tuż obok niego pojawił się Kijankowe Moczary, który przyniósł kolejny kamień. Przez chwilę spojrzał na Niezapominajkową Łapę, jakby analizując ją. Po chwili w końcu odwrócił się i odszedł. Trochę ją to zdziwiło, nie mogła tego nie przyznać. Zanim jednak zdążyła się nad tym zastanowić, usłyszała swoją koleżankę.
— Jesteś gotowa? — spytała szylkretka.
— Tak, już idę! — Chwyciła kamień i zawróciła do starszej. Przez chwilę czekały, aż inne koty przepłyną na brzeg.– Dobra, teraz nasza kolej – miauknęła Niezapominajkowa Łapa, wchodząc do wody.
Trzcinowa Łapa weszła zaraz za nią i obie sprawnie przepłynęły na drugi koniec rzeki. Wzięły po kilka kamieni w zawiniątka, uważając tak, by one nie wpadły im do wody i wróciły do obozu. Świetnie się bawiąc, pracowały tak aż do momentu, kiedy słońce, zaczęło schylać się po nieboskłonie, a na niebo było pełne barw czerwieni i pomarańczu. Obie zasiadły wygodnie na polanie, dzieląc się kolejnym posiłkiem i obserwując chmury. Niezapominajkowa Łapa zerknęła na starszą. Jej oczy pięknie odbijały się w świetle zachodzącego słońca… Zdecydowała się nie gapić się na szylkretkę, nie chciała wyjść na dziwną. Wgryzła się w zwierzynę, odwracając nią swoją uwagę.
– Jestem ciekawa, co będziemy robić jutro – zagadała Trzcinowa Łapa do swojej koleżanki – Piszesz się na wtoczenie głazów do obozu? Czy jednak preferujesz wniesienie kłody na zwierzynę? Widziałam, jaka ona jest wielka. Pewnie nie jeden kot będzie ją pchał.
— Tak, zapewne tak… Myślę, że możemy spróbować wepchać tę kłodę. — odpowiedziała kotce. Po chwili, gdy już zaczęło się robić ciemno, dymna spojrzała na koleżankę. — Chyba powinnyśmy się wyspać.
— Tak, racja. Trzeba mieć energię na jutro. No cóż, zbierajmy się. — Wstała, idąc w stronę legowiska uczniów. Niezapominajkowa Łapa wstała dopiero chwilę po niej, kierując się w tą samą stronę.
***
Następnego dnia tak jak poprzedniego zgniła mandarynka wyrzuciła je z legowiska, choć dymna błagała i jeszcze chwilkę snu. Jej prośby jednak zostały niewysłuchane. Razem z Trzcinową Łapą pokonane posnuły się w stronę kotów zbierających się do przetoczenia kłody. Ustawiły się w rządku, opierając się o kłodę. Na znak jednego z wyznaczonych wojowników zaczęły ją pchać razem z resztą. Niezapominajkowa Łapa poczuła, jak jej tylne łapy wbijają się do mokrej ziemi. Spojrzała na Trzcinową Łapę, której pyszczek był pełen determinacji. Dlaczego tak jej to imponowało? Musi się skupić, bo zaraz ją ta kłoda przywali…
553 słowa
(Trzcinowa Łapo?)
Event Klanu Nocy:
Wniesienie na wyspę kamieni, mających otaczać źródełko wody i wzmacniać jego ścianki.
Wtoczenie na wyspę pnia, mającego stanowić część nowego legowiska starszyzny.
[przyznano 11%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz