Siwi dwunożni znów przyszli. Najpierw pojawili się, aby wybrać Riko, zatem tym razem… Zabiorą go na zawsze. Mama ostrzegała kocięta, że wyprostowani raczej szybko się uwiną i nie będzie czasu na długie pożegnania. Poradziła kotkom zrobić to już wcześniej.
Malutka jednak zwlekała. Nie miała pojęcia, co powiedzieć. Żadne słowa nie wydawały się odpowiednie, aż… czas się skończył.
— Riko — miauknęła, starając się, aby głos jej nie zadrżał.
— No, już myślałem, że nigdy nie przyjdziesz się pożegnać. — Brat uśmiechnął się słabo do koteczki i mocno ją przytulił.
Wtedy Malutka zrozumiała, że wcale nie musiała nic mówić. Kocurek rozumiał.
— Będę za tobą bardzo tęsknić i mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Życzę ci udanego wybrania i szczęśliwego życia w nowym gnieździe — miauczała bez ładu i składu. Wszystkie przemowy, które układała poprzedniej nocy, nagle wyparowały jej z głowy. Może to i lepiej. Było przynajmniej naturalnie.
— Kocham cię, siostrzyczko. Życzę ci, abyś również została wybrana i odkryła, jak brzmi twoje imię. To prawdziwe, nie Malutka — powiedział miękko.
— Myślisz, że jakieś mam?
— Nie wiem. Może tak, a może nowi dwunożni ci je nadadzą — wymruczał szczerze.
— Którą zabawkę wybierasz? — zapytała Malutka.
— Moją ulubioną piłeczkę — odparł. — Lepiej po nią pójdę.
Malutka żałowała, że nie poszła z nim, bo po drodze dopadły go mama i Nala. Dobrze, że koteczka nie miała więcej rodzeństwa. Wtedy porozmawianie z bratem w cztery oczy graniczyłoby z cudem.
Jak przez mgłę obserwowała, jak Riko bierze piłeczkę, a później szarzy wyprostowani podnoszą go i pakują do podróżnego pudła. Mama powiedziała, że to kontenerek i w nim bezpiecznie przewozi się koty. Riko siedział przez chwilę w transporterze. A Nala siedziała po drugiej stronie srebrnej kratki. Malutka nie mogła się przemóc i podejść do nich. Nie chciała już nigdy nie zobaczyć brata.
W końcu, gdy Nala odeszła do mamy, biała koteczka podeszła i zetknęła się nosem z kocurkiem.
— Powodzenia — szepnęła tylko, a Riko pokiwał głową.
— Jesteś moją ulubioną siostrą — szepnął jej do ucha. — Ale nie mów tego nikomu.
— A ty jesteś moim ulubionym bratem — odparła. Po chwili zdała sobie sprawę, że miała tylko jednego i otworzyła pyszczek, aby to wyjaśnić, ale Riko zamruczał.
Wtedy z jego oczu spłynęła jedna mała łza, którą kocurek szybko otarł. Wszystkie kotki zgromadziły się przy transporterze.
— Nie sądziłam, że to będzie takie smutne — westchnęła Malutka.
— Nie jest — zaprzeczyła stanowczo Nala. — Jesteśmy z ciebie dumni Riko.
— To wielki zaszczyt i okazja dla ciebie — dodała mama.
— Nie zmarnuję jej — obiecał Riko. — Kocham was.
— My ciebie też — odpowiedziały kotki chórem i zaśmiały się z tego powodu.
Siwi wyprostowani chwycili podróżne pudło i takim oto sposobem Riko odszedł. Malutka pobiegła do siatki i kątem oka zobaczyła go siedzącego w kontenerku. Nie wyglądał na szczęśliwego, a bardzo przestraszonego. Dostrzegł jednak Malutką i szeroko się uśmiechnął, a koteczka odpowiedziała mu tym samym. W tym momencie wiedziała, że wszystko się ułoży.
Siedziała przy siatce jeszcze długo, aż w końcu zawołała ją mama. Pora snu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz