Zatem Riko został wybrany jako pierwszy z rodzeństwa. Mama zapowiedziała, że za kilka wschodów słońca zostanie zabrany do swojego nowego gniazda.
Malutka starała się teraz spędzać z nim jak najwięcej czasu. Na jakiś czas przestała rozgrywać w głowie scenariusze, żeby tylko móc być z bratem jak najdłużej.
Z Nalą też się bawiła. Jej siostra była dla niej miła. Malutka jednak wciąż zachowywała ostrożność, której przecież nigdy nie było za wiele.
— Czemu Riko dostaje prezenty, a my nie? — marudziła Nala, gdy były tylko we dwie. Mama bowiem rozkazała kotkom cieszyć się razem z Riko. Mimo że rozumiała, że jej córki wcale nie były zadowolone z jego odejścia, oznajmiła, że ich brat potrzebuje teraz wsparcia, bo dla niego to też nie było łatwe.
— Wiesz czemu — mruknęła Malutka. — Wyobraź sobie, że dla niego to jest jeszcze trudniejsze. Odchodzi sam do nieznanego gniazda, gdzie wszystko będzie dla niego nowe. Nie będzie znał nikogo. My będziemy miały mamę i siebie – próbowała pocieszyć siostrę.
— Mogliby wziąć całą trójkę — westchnęła Nala ciężko. — Ja po prostu będę za nim bardzo tęsknić. Był moim bratem… — Tu urwała, patrząc na Malutką przepraszająco. — Twoim też, wiem, przepraszam…
— On nadal JEST twoim bratem Nala. Nie był. On nadal jest naszym bratem — poprawiła ją stanowczo koteczka.
— Nawet jeśli już nigdy się nie spotkamy? — zapytała cicho siostra.
— Nie wiesz tego — zaprzeczyła Malutka. — Chodźmy lepiej do niego, zamiast obgadywać go za ogonem — zaproponowała. Siostra powstrzymała koteczkę, chwytając ją za łapkę.
— Jest teraz z mamą. Ona przeżywa to mocniej niż my. Dajmy jej się pożegnać.
— Przecież on jeszcze nie odszedł! — wybuchła Malutka. — Wszyscy zachowujecie się, jakby on umierał, a przecież spotkał go zaszczyt, został wybrany, tak jak mama mówiła! — Tu ściszyła głos. — Nie chcę, aby wychodził z tego pomieszczenie w takiej atmosferze. Powinniśmy się cieszyć razem z nim — powiedziała z przekonaniem.
— Racja… A cieszysz się?
— To chyba oczywiste, że nie?
—To, co robimy?
— Nic! — jęknęła Malutka. — Nic a nic nie możemy zrobić. Cały ten system jest niesprawiedliwy. Tak jakby wyprostowani byli jakimś bóstwem ponad nami.
— No bo są — miauknęła zaskoczona Nala. — Mają różne moce. Mogą przywracać koty do życia, poruszać się szybciej niż dźwięk swoimi potworami, mama mówiła, że potrafią nawet latać do gwiazd.
Malutka szczerze nie zdziwiłaby się, gdyby tak było. Wszyscy kręcili się wokół dwunożnych, jakby byli jakimiś bogami. Ciekawe, czy dałoby się przekonać Nalę, że wcale nie musi tak być.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz