Przed śmiercią Warczącego Lisa
Minęło trochę czasu, odkąd Makowy Nów uchyliła rąbka tajemnicy o sobie, własnej przeszłości oraz o tym, jak poznała się z Mroczną Wizją. Pustułkowy Szpon był jej wdzięczny, że mimo wszystko stara się być dla niego matką i pomaga mu nawet z treningami. Pomimo tego, że już o wiele lepiej sobie radził bez jednego, to jednak nie zrezygnował ze wspólnych wyjść i walk z liliową kotką. Miał wrażenie, że dzięki temu nadrabiają stracony czas, który przeleciał im między łapami tak szybko, że nim kocur się obejrzał, dostał Tropiącą Łapę jako uczennice. Początkowo było mu wszystko ciężko pogodzić swoje, jak i młodej kotki treningi, jednak dzięki wypracowaniu pewnej rutyny szybko ten trud przeminął.
Wojownik z rana wyruszył na patrol graniczny z Poziomkową Polaną, Kosaścową Grzywą oraz swoją uczennicą. Nie wiedział jakim cudem doszło do tego, że był w grupie wraz z ze swoim obiektem westchnień, jednak starał się niemal całą uwagę poświęcać jednak córce Barczatki, a nie płowemu kocurowi. Był to dla niego niezwykle trudne, jednak zacisnął zęby, wziął się w garść i opowiadał Tropiącej Łapie o Klanie Klifu i Burzy, z którymi graniczyli. Oczywiście nie mogło się obyć bez wspomnienia o wojnie, w której Wilczaki wyszły zwycięsko – Kosaćcowa Grzywa także musiał dodać swoje trzy grosze do tej opowieści, chwaląc się swoimi wyczynami na polu walki. Pustułkowy Szpon przewrócił jedynie oczami, pozwalając się vanowi wygadać, wiedząc, że kocur jest po prostu specyficzny i musi się wypowiedzieć. W tym czasie czekoladowy mógł trochę uwagi poświęcić młodszemu wojownikowi, idąc z nim nawet przez jakiś czas ramię w ramię, rozmawiając o błahych sprawach. Oczywiście Poziomkowa Polana dopytywał go o śmierć zdrajcy, jednak starszy tłumaczył to przeczuciem, a nie proroczym snem z udziałem kota z Mrocznej Puszczy.
Sam fakt bycia wychowywanym na członka kultu Mrocznej Puszczy był dla kocura obecnie uciążliwym, ograniczającym i komplikującym większość kwestii. A jeszcze plotka, która nieco ucichła, jednak nadal pozostawała między Wilczakami, związane z nim i płowym wojownikiem. Gdyby nie Kosaćcowa Grzywa, może inni nie wiedzieliby, że coś jest pomiędzy Pustułkiem a Poziomkiem.
***
Po powrocie z patrolu, wojownik wysłał uczennice do pomocy przy wymianie mchu u starszyzny oraz w żłobku. Sam pamiętał, jak często zaglądał do tego drugiego legowiska, szczególnie gdy złapał dobry kontakt z Mglistym Snem.
“Tak szybko dorastają” – pomyślał, brzmiąc jak kot w sędziwym wieku lub mający już trochę za sobą. On miał raptem ponad dwadzieścia księżyców, a już mu się włączyła mentalność starego dziada.
Obserwując, jak Tropiąca Łapa oddala się do legowiska starszyzny, udał się do tego wojowników, gdzie zajął swoje posłanie. Nadal pamiętał, jak po wojnie z Klanem Klifu spędzał całe dnie, leżąc i użalając się nad własnym losem. Czasem wracał mimowolnie myślami do tego, jak nikt nie potrafił go wyciągnąć z posłania, by wymienić wyleżany mech. Obecnie kocur osobiście tym się zajmował, dbając o ten aspekt.
Długo jego spokój nie trwał, ponieważ po dłuższej chwili poczuł głód, który raczej nie miał zamiaru mu dać spokoju. Ciężko wzdychając z tego faktu, że ledwo co się położył, a już musi wstać, łaskawie się podniósł akurat w momencie, gdy do legowiska zawitała Makowy Nów. Kiedy ich spojrzenia się skrzyżowały, starsza lekko kiwnęła głową na powitanie, co po chwili również wykonał sam kocur.
– Witaj Makowy Nowiu, co cię sprowadza? – spytał, otrzepując się z resztek mchu, które w krótkim czasie zdążyły się uczepić jego zadbanej czekoladowej sierści. – Akurat wybierałem się coś zjeść, może dołączysz? – zaproponował, podchodząc bliżej matki z lekkim uśmiechem na pysku.
<Matko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz