Nastał dzień, a na niebie zaczęły pojawiać się pierwsze oznaki wzbijającego się słońca na nieboskłon. Fiolety i pomarańcze sunęły po niebie, spychając tym gwiazdy na dalszy plan, które i tak podążały za księżycem.
Dąbek wyszedł na polanę, wstał wcześniej niż zazwyczaj, co było dla niego niemałym osiągnięciem i ruszył do sterty zwierzyny, do której zbierali się uczniowie oraz mentorzy. Koty, które wstawały wcześniej, korzystały z przystępnej pogodnie, która jeszcze nie była ukropem, jednym z nich był łaciaty uczeń, którego widział już wiele razy. Był dość wyjątkowy pod względem wyglądu, gdyż jego pysk był tak długi, jakby ten próbował przed nim uciekać, jednak to nie tylko ta cecha wyróżniała tamtego nad innymi. Sylwetka Koniczynowej Łapy była bardzo wydłużona tak jak jego ogon oraz nogi.
“Dziwak”
Podszedł do uczniaka i pacnął go łapą w bark. Kiedy tamten się odwrócił, Dąbek odchrząknął:
– Cześć, kiedy wychodzisz na polowanie?
Koniczynowa Łapa zmierzył go swoim wzrokiem, ewidentnie nie spodziewał się, że młody do niego zagada.
– No, zaraz wychodzę z Kruczym Piórem, a co?
– Jak wrócisz, to mam dla ciebie zadanie – powiedział tajemniczo Dąbek, gestykulując łapkami, jakby robił magiczną sztuczkę – Przyjdź do żłobka.
Zdziwiony Koniczynowa Łapa uniósł pytająco brew, jednak Dąbek nie zamierzał powiedzieć, czemu zaczepił łaciatego.
Wziął wiewiórkę, którą właśnie miał złapać w swój długi pysk uczeń i z wysoko uniesionym ogonem ruszył do żłobka, w którym jego rodzeństwo z Iskrzącą Nadzieją jeszcze spali.
Położył przed sobą wiewiórkę i zaczął ją zjadać. Oczywiście śniadanie było całe dla niego i nie zamierzał się nim nikomu dzielić. Już w takim wieku, jadł tyle, ile je niejeden wojownik.
***
Słońce było w najwyższym punkcie na niebie, a wszystkie patrole wróciły do obozu, by uciec przed żarem. W końcu do żłobka wszedł Koniczynowa Łapa, który ze zwierzyną w pysku, został przywitany ciepło przez Iskrzącą Nadzieję i Barczatkę. Położył kruka przed karmicielkami i podszedł do Dąbka.
– Co chciałeś, Dąbku?
– Chciałem się dowiedzieć, jak to jest być uczniem! Jak walczyć oraz jak wyglądają treningi? Wspinałeś się już na drzewa? Umiesz to dobrze robić? – Zmierzył go swoim oceniającym wzrokiem.
“Twoje nóżki nie wyglądają, jakby lubiły się wspinać, chudziutkie, są jak patyczki.” – zauważył w myślach.
< Koniczynowa Łapo? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz