Miała też inny powód do radości. Gdy Kudłaczowi minęła pierwsza złość, przekonał się do Sokoła i nawet jeśli nie chciał się do tego przyznać, na treningi chodził z rosnącym zaciekawieniem.
Szyszka stanęła, spinając mięśnie. Iskra odruchowo zamarła tuż obok, urywając w pół zdania cichą rozmowę. Wytężyła zmysły. Bez trudu dostrzegła niewielkiego kosa, skaczącego po trawie w poszukiwaniu pożywienia. Liderka przyparła do ziemi, gotowa do skoczenia na stworzenie. Czarne oczka ptaka na moment spoczęły na nieruchomej Iskrze. Zdawały się… wiedzieć.
- Nie… - wyrwało jej się, zanim zdążyła pomyśleć. Szyszka z impetem uderzyła w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stał kos.
- Dlaczego go spłoszyłaś?
Iskra pokręciła głową.
- Przepraszam, nie chciałam.
Była to prawda. Kocica zawsze uważała, że każdy ma prawo do życia według tego, w co sam wierzył, więc nie ma prawa narzucać swoich poglądów nikomu. A jednak to zrobiła i liderka czekała na wyjaśnienia. Była jej je winna.
- To był odruch - westchnęła. - Ptaki są dla mnie… czymś ważnym.
Było jej głupio i po raz pierwszy czuła się niepewnie opowiadając o tym, co czuła. To było coś nowego.
- Ważnym? - zdziwiła się czarna.
- Plemię wierzy, że przez całe swoje istnienie dusze wędrują między światami. Tym - wskazała łapą otaczający je sad - i tym po drugiej stronie. Symbolem łączącej światy drogi są drzewa - uśmiechnęła się, przypominają sobie swoją pierwszą myśl, kiedy przybyła do Owocowego Lasu. - Życie i śmierć. Ptaki… wędrują między koronami i korzeniami… jak dusze. Dlatego Plemię nie podnosi na nie łapy. Są symbolem. A niektórzy wierzą nawet… że to same dusze, Przodkowie, którzy odwiedzają swoich bliskich. Dlatego… wolą ich nie krzywdzić.
Czy sama w to wierzyła? Doświadczenie mówiło jej, że czasem najlepszym przewodnikiem po sprawach rozumu jest serce.
<Szyszko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz