— Zgadnij kto ma przesrane, tatku — zachichotała, ruchem głowy wskazując opieprzanego właśnie liliowego kocura. Napuszyła futro z dumy, uśmiechając się szeroko.
Barwinek podążył za jej wzrokiem. Szczawiowy Liść dostawał reprymendę.
- Widzę skarbie. - Miauknął.
Patrzył jeszcze chwilę na liliowego. Dobrze, że dostał burę. Barwinek nie cieszył się, kiedy młodszy praktycznie wszczął bójkę z liderem klanu wilka. W dodatku pokłócili się o jego córcię. Szczaw oskarżał ją tak bezczelnie, jakby był pewnien co do swoich racji. Znał go i wiedział, iż tak zapewne jest. Bardzo go to skrzywidzilo. Oboje byli dla niego ważni, jednak ostatnimi czasy jego relacja ze Szczawiowym Liściem uległa pogorszeniu. Nienawidził wręcz jego córki, którą Barwinek kochał nad życie. A co za tym idzie - tracił również w jego oczach. Chciałby, by się dogadali. Przecież nie potrafiłby między nimi wybrać.
Nie wiedział jednak, na ile jest na to szans. Iskrząca była dla niego na tę chwilę najważniejsza. Zamierzał wygarnąć Szczawiowi jego zachowanie. Zwykłe chamstwo, jakiego się dopuścił. Mógł to rozwiązać lepiej.
Jednak wracając do zgromadzenia... Iskrząca wspominała coś, iż woli kotki. Barwinek nie miał z tym absolutnie żadnego problemu, w końcu sam wolał kocury. Może inaczej - kotki go nie chciały. A on po prostu trafił na pewnego kocura... Zresztą nieważne!!
Potrzasnął głową. Podniósł się, czując sztywne stawy. Poruszał parę razy łapami.
- Chcesz się przejść? - Zaproponował.
Wiedział, że Szczaw miał plecy w postaci matki liderki. Nie zamierzał jednak traktować go przez ten fakt inaczej. Nie bał się Berberys. Już nie. Był starszy, jej dzieci już dawno dorosły. Powinny przestać polegać na wpływach matki i zająć się swoimi sprawami własnoręcznie.
Tak więc wyprowadził Iskierke z obozu. Długo zastanawiał się jak rozpocząć rozmowę. W końcu zdecydował.
- Skarbie, posłuchaj - zaczął delikatnie. - Mówiłaś, że wolisz kotki? Nie przejmuj się tym! Ja absolutnie całkowicie to akceptuję. No bo widzisz, ja chcę, byś była szczęśliwa, a jeśli jakaś kotka to robi wiedz, że-
- Tato, wiem, spokojnie. - Mruknęła, przerywając mu. - Lubie kotki. Kocury też. Po prostu kocury bardziej, a Wróblowa Gwiazda jest tylko przyjacielem. A Olcha to koleżanka. Nie masz się o co martwić. Olcha pomaga mi też w tym, żeby Szczawiowy Liść się ode mnie odwalił.
- Ah, zauważyłem, że się nie lubicie. - Miauknął nieco ciszej.
Było mu smutno z tego powodu. Zależało mu na obojgu, chociaż liliowy ostatnio tracił w jego oczach. Był już zmęczony bieganiem za nim, szczeniackimi zagrywkami. Potrzebował nieco spokoju, którego on mu nie dawał. Ciągle domysły, jakieś problemy...
- Szczaw to dupek - miauknęła po chwili.
- Tak uważasz? Właściwie patrząc na to, jak źle się zachował na Zgromadzeniu... Mógł wywołać wojnę.
- Tato, on mnie podkablował swojej matce! - Wtrąciła mu.
Barwinek spojrzał na nią zaskoczony.
- Poważnie?
- Bardzo! A przecież nic złego nie zrobiłam, kodeks nie zabrania posiadania przyjaciół w innych klanach. - Odparła.
Miała rację, przecież Wróbel był tylko jej kumplem. On sam miał znajomych za granicami klanu klifu. Barwinek odwrócił wzrok. Nie sądził, że Szczawiowy Liść posunie się do takich szczeniackich rozwiązań. Przecież był dorosłym wojownikiem!
- Wojownicy tak nie rozwiązują swoich problemów! - Westchnął. - To było bardzo niedojrzałe zagranie. Na osty i ciernie! Przecież Ty jesteś jego ofiarą... Nie sądziłem, że kiedyś będzie kogoś tak bardzo nienawidzić, by się posunąć do takich zagrań.
Oskarżanie, kablowanie, uprzykrzanie życia. Przecież to było okrutne. Jego córcia nie zasłużyła! Musi sobie porozmawiać ze Szczawiem. Może uda mu się go nakłonić, by przeprosił? No i, żeby ją lepiej traktował. W końcu jego śliczna córcia zasługuje na to, co najlepsze! Poza tym... On naprawdę nie chciał wybierać.
Ah, i musiał pogadać z tym całym przyjacielem Iskierki. W końcu nie pozwoli, by się pierwszy lepszy przy niej kręcił. Pozycja nic nie zmienia. Lider lub nie - musi go poznać!
<Iskrząca? Uwu>
://
OdpowiedzUsuńWurbel czeka xD
OdpowiedzUsuń