Aronia burknął. Jedyne o czym teraz marzył to o utopieniu Ognistej Łapy w pobliskim jeziorze. Ta fantazja powstrzymywała go od rzucenia się na prawdziwego Ognia. Słysząc pytanie Jesionowego Wichru wbił pazury w ziemię.
— Teraz będzie trudniej go wywalić. — warknął, wpatrując się w zadowolonego Borsuczego Warkota.
Czemu wszystko musiało się komplikować.
— Musimy zrobić to po cichu. — miauknął lider.
— Co? — zapytał zdezorientowany Jesion.
— Pozbyć się Ognistej Łapy. Ten mysi móżdżek Borsuczy Warkot ma trochę oleju we łbie. Pewnie chętnie uprzykrzy nam życie jak go od tak wywalimy. Może, broń Klanie Gwiazd, jeszcze kogoś przekona do swoich idiotycznych racji i będziemy mieli przechlapane.
Jesionowy Wicher zmarszczył brwi.
— Nikt nie jest aż tak głupi.
— Spójrz na Pigwowy Kieł. Spodziewałbyś się tego? No właśnie.
Jesionowy Wicher na imię dawnego wojownika zamilkł.
— Tylko musimy coś wymyśleć. Klanie Gwiazd, dopomóż. — szepnął w stronę nieba lider.
Widząc zmartwiony pysk zastępcy, westchnął.
— Odpocznij. I nie przejmuj się tą bandą mysich straw. Coś zaradzimy. — poklepał czekoladowego ogonem po grzbiecie.
Jesionowemu Wichrowi to się nie podobało. Było widać to na jego pysku. Jego ogon nerwowo uderzał o ziemię. Aronia westchnął. Pozostawała mu nadzieja, że Ognista Łapa odwali coś tak głupiego, że nawet Borsuczy Warkot mu nie pomoże. Odszedł, zostawiając zastępcę samego ze swoimi myślami. Miał nadzieję, że uda mu się to wszystko załatwić nim sam wykituje do Klanu Gwiazd. Pozostało mu w końcu tylko jedno życie.
Widząc zmartwiony pysk zastępcy, westchnął.
— Odpocznij. I nie przejmuj się tą bandą mysich straw. Coś zaradzimy. — poklepał czekoladowego ogonem po grzbiecie.
Jesionowemu Wichrowi to się nie podobało. Było widać to na jego pysku. Jego ogon nerwowo uderzał o ziemię. Aronia westchnął. Pozostawała mu nadzieja, że Ognista Łapa odwali coś tak głupiego, że nawet Borsuczy Warkot mu nie pomoże. Odszedł, zostawiając zastępcę samego ze swoimi myślami. Miał nadzieję, że uda mu się to wszystko załatwić nim sam wykituje do Klanu Gwiazd. Pozostało mu w końcu tylko jedno życie.
* * *
Ognista Łapa trafił do żłobka. Gdyby nie zirytowane matki zostawiłby go tam na zawsze. Klan bez niego na widoku był taki spokojny. Cichy. Pozbawiony wrzasków. Jedynie Borsuczy Warkot był bardziej podejrzany niż zwykle. Kręcił się po obozowisku jak mysz w gnieździe orła, znikał na długie polowania. Aroniowa Gwiazda nawet nie miał siły się tym martwić. Dopiero co miał szansę odetchnąć od Ognistej Łapy. Nie zamierzał tego zmarnować na drugiego lisiego bobka. Na widok swojego zastępcy wyskoczył z legowiska lidera. Podszedł do maszerującego gdzieś zamyślonego czekoladowego.
— Gdzie idziesz? — zapytał.
Jesionowy Wicher wyrwał się z rozmyślań. Jego niebieskie ślipia spojrzały na niego.
— Gdzie idziesz? — zapytał.
Jesionowy Wicher wyrwał się z rozmyślań. Jego niebieskie ślipia spojrzały na niego.
— Nigdzie. — mruknął w końcu.
— Może się przejdziemy? — zaproponował, zmierzając do powalonej kłody. — Ogieńka pilnuje Wrzosowa Polana i sześć kociaków.
Czekoladowy kiwnął łbem. Spojrzał zmartwiony jeszcze nim wyszli z obozowiska i ruszył za liderem. Szli w stronę lasu. Pogoda znów nie dopisywała. Deszcz lał się z nieba, a wiatr nieprzyjemnie targał futrem. Weszli szybkim krokiem w leśny zagajnik.
— Może się przejdziemy? — zaproponował, zmierzając do powalonej kłody. — Ogieńka pilnuje Wrzosowa Polana i sześć kociaków.
Czekoladowy kiwnął łbem. Spojrzał zmartwiony jeszcze nim wyszli z obozowiska i ruszył za liderem. Szli w stronę lasu. Pogoda znów nie dopisywała. Deszcz lał się z nieba, a wiatr nieprzyjemnie targał futrem. Weszli szybkim krokiem w leśny zagajnik.
— Już niedługo będziesz liderem. — mruknął do Jesiona.
Kocur zmarszczył brwi.
— Nie gadaj tak. Przecież masz jeszcze parę żyć. — mruknął czekoladowy.
Kocur zmarszczył brwi.
— Nie gadaj tak. Przecież masz jeszcze parę żyć. — mruknął czekoladowy.
Aroniowa Gwiazda nie potrafił skłamać, więc tylko uśmiechnął się krzywo.
— Życzę ci, żeby Borsuczy Warkot i Ogienek zdechną przede mną. — miauknął.
Jesionowy Wicher uśmiechnął się smutno. Aronia uniósł ogon niezadowolony.
— Kogo byś wyznaczył dzieciom Wrzosowej Polany? — zapytał.
Czekoladowy uniósł wzrok zaskoczony.
— Czemu pytasz?
— Może wybierzesz lepiej niż ja. Spędzasz z nimi więcej czasu. Ja nawet ich nie znam. — mruknął, siadając pod dębem.
Jesionek się przysiadł. Zamyślonymi ślipiami powędrował do swoich łap.
— Kurce dałbym Zwinkowy Ogon. Myślę, że dotrze do niego jako mentor. Niezapominajkowi... Malinowy Pląs. A Orzeszce Brzoskwiniową Bryzę.
Aronia skrzywił się lekko. Już widział minę Borsuczego Warkotu podczas tego mianowania.
— Przynajmniej dajesz ich zaufanym kotom. — stwierdził po dłuższym uderzeniu serca ciszy.
— A ty? — zapytał Jesionowy Wicher.
— Niezapominajka Puszystemu Futru, Kurkę Pajęczej Sieci, a Orzeszkę Borówkowemu Liściu. — mruknął szybko. — Ale myślę, że lepiej wybrałeś. Szczególnie, że wiesz cokolwiek o tych maluchach. — westchnął.
— Życzę ci, żeby Borsuczy Warkot i Ogienek zdechną przede mną. — miauknął.
Jesionowy Wicher uśmiechnął się smutno. Aronia uniósł ogon niezadowolony.
— Kogo byś wyznaczył dzieciom Wrzosowej Polany? — zapytał.
Czekoladowy uniósł wzrok zaskoczony.
— Czemu pytasz?
— Może wybierzesz lepiej niż ja. Spędzasz z nimi więcej czasu. Ja nawet ich nie znam. — mruknął, siadając pod dębem.
Jesionek się przysiadł. Zamyślonymi ślipiami powędrował do swoich łap.
— Kurce dałbym Zwinkowy Ogon. Myślę, że dotrze do niego jako mentor. Niezapominajkowi... Malinowy Pląs. A Orzeszce Brzoskwiniową Bryzę.
Aronia skrzywił się lekko. Już widział minę Borsuczego Warkotu podczas tego mianowania.
— Przynajmniej dajesz ich zaufanym kotom. — stwierdził po dłuższym uderzeniu serca ciszy.
— A ty? — zapytał Jesionowy Wicher.
— Niezapominajka Puszystemu Futru, Kurkę Pajęczej Sieci, a Orzeszkę Borówkowemu Liściu. — mruknął szybko. — Ale myślę, że lepiej wybrałeś. Szczególnie, że wiesz cokolwiek o tych maluchach. — westchnął.
Może powinien już sam przejść na emeryturę? Jak Iglasta Gwiazda. Dobrze widział, że Jesionowy Wicher radził sobie o wiele lepiej z klanem i znał jego członków niż on. Wstał i przeciągnął się leniwie.
— Chcesz się gdzieś wybrać? Może do Zamkniętego Świata? Pamiętasz jeszcze nasz pierwszy wypad tam? — mruknął, kręcąc łbem na tamto wspomnienie.
<Jesion?>
— Chcesz się gdzieś wybrać? Może do Zamkniętego Świata? Pamiętasz jeszcze nasz pierwszy wypad tam? — mruknął, kręcąc łbem na tamto wspomnienie.
<Jesion?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz