Płomykówka przez jakiś czas bardzo pilnowała Wzorek. Chodziła za nią na treningi, kręciła się obok, oczywiście nie tak oczywiście, ale gdzieś była. Wreszcie jednak uznała, że kotka sobie radzi, że zaczyna rozumieć, jak działa klan i jakie są zasady. Dlatego wróciła do życia wojownika, znów siedziała wraz ze Świergotkiem, polowała na zwierzęta, korzystając z wiosny. Czas mijał i wszystko wydawało się w porządku. Wreszcie nadszedł czas na kolejne zgromadzenie. Płomienne Serce źle się czuła, więc ostatecznie nie poszła. Nie wiedziała, że Wzorek poszła… Dowiedziała się po fakcie, chociaż była zaskoczona, że ona nie miała z tego żadnych konsekwencji. Przecież zapewniła, że będzie pilnować Wzorek. A tak to tylko uczennica musiała wykonywać karę. Płomykówce było trochę głupio, ale nie mogła się z tym kłócić. Widziała, że Wzorek sobie nie radzi, widziała, że inni ją wyśmiewają. Zwracała nawet uwagę niektórym uczniom, czy ich mentorom! Tylko nie mogła wcale zrobić dużo… Gdyby warczała na uczniów, sama dostałaby karę, a nie mogła wiecznie zwracać uwagi, tylko wojownikom, którzy nauczali, bo to przecież nie była ich wina… Niestety to, że nic nie mogła zrobić, skończyło się źle. Właśnie siedziała, dzieląc się językiem z bratem, gdy zauważyła, że kotka właśnie wybiega z obozu.
— Wybacz — mruknęła do rudzielca.
I wybiegła zaraz za uczennicą. Nie mogła jej pozwolić się zgubić, a tym bardziej uciec z obozu. Nie, gdy już miała karę, nie gdy była wystarczająco duża, aby Judaszowiec mógł ją wyrzucić. Znalazła szylkretke przy strumyczku, płakała…
— Wzorek? Co się stało? — zapytała zmartwionym głosem.
— Idź sobie! Nie jestem już kociakiem! Nie potrzebuję cię! Przez ciebie wszyscy mówią, że jestem kociakiem! Tylko mi przeszkadzasz!
Płomykówka zamrugała kilka razy. Czy aż tak jej przeszkadzała? Czy koty naprawdę uważały, że jej kręcenie się przy uczennicy robiło z niej kociaka? To tak bardzo nie miało sensu…
— Wzorku, nie zostawię Cię w tym stanie. Nie poza obozem. Wrócimy razem, powiem, że wyszłaś ze mną — westchnęła. — Może i koty uważają, że jesteś kociakiem, ale co w tym złego?
Westchnęła, kręcąc głową i podniosła uczennice, chociaż ta się wyrywała. Wojowniczka to ignorowała, idąc w stronę obozu.
<Wzorku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz