Rudy kocur okazał się być przemiłym samotnikiem. Miodek obawiał się, że to kolejny szachrajski jegomość, który tylko czeka na chwile zmniejszonej rozwagi, by wbić kompanowi kły w zadek. Znaczy, czekoladowy nie miał pewności, że nie jest on takim gagatkiem, ale jego instynkt mówił mu, że może schować pazury i spokojnie cieszyć się swobodną rozmową i przyjemnym towarzystwem. Dreptał za widocznie młodszym, acz znacznie większym przewodnikiem, wyciągając długie łapy daleko przed siebie, by dotrzymać mu kroku. Przechodzili obok ogródków dwunożnych, często pachnących ziołami, kwiatami czy nawet przygotowywanymi frykasami. Niedźwiedź przypomniał sobie smak resztek od starszej kobiety, u której w ogródku mieszkała Pytia i Szypułka, na samą myśl, nie wie, czy kotki, czy rarytasów, ślinka zaczęła wypełniać mu pysk. Widział wygrzewające się na górującym słońcu samiczki, często bardzo ładne, aż miło było zawiesić na nich oko. One jednak głównie go ignorowały, specjalnie lub po prostu nie zauważając przechodzącej dwójki. Szybkie tempo narzucone przez Lwa nie pozwalało też na flirty, nawet puszczenie oczka, czy szybki komplement były w tej sytuacji niemożliwe.
— Chcesz się dostać do klanu? — usłyszał pytanie, a rudy skierował pysk za siebie, posyłając mu przelotne spojrzenie.
— Tak — chciał coś jeszcze dodać, ale samotnik przed nim kontynuował.
— Kiedyś też chciałem dołączyć do tego ich klanu — starszy zainteresował się tymi słowami. Znał dość dobrze życie samotnika i to, z jakimi problemami musiał się zmagać, trudnościami, jakie były zwykły codziennością. Jego sposób życia oczywiście różnił się od tego, który reprezentowała większość kotów, które spotkał. Lubił to, ale chciał poznać, jak wygląda życie, gdy nie musisz się martwić o każdy posiłek, ktoś o ciebie dba i ceni twoje zaangażowanie; Miodek lubił być doceniany. Dlaczego więc jego nowo poznany znajomy nie zdecydował się na taką zmianę? Klan miał przecież prosto pod nosem…
— Ostatecznie tego nie zrobiłem, ale za to poznałem jednego z wojowników Klanu Klifu, mojego obecnego przyjaciela, który nauczył mnie walczyć, polować i parę innych rzeczy.
Te słowa nie odpowiadały na jego wewnętrzne pytania, ale zainteresowały go pod innym względem. Wiedział co nieco o klanach, a najwięcej właśnie o rzekomym Klanie Klifu. Nie były to ani tylko złe, ani tylko pozytywne rzeczy, więc poznanie kogoś, kto ma z nim jakieś doświadczenia, nawet z drugiej łapy, było jak złapanie tłustej piszczki.
— Oh! Ja również poznałem kota z Klanu Klifu; towarzyszyła mi pewna niewiasta przez moment, gdy wędrowałem w te strony; to ona mnie tutaj pokierowała.
— No to widzisz, łączy nas więcej niż los samotnika — zaśmiał się serdecznie długowłosy — Może przedstawiciele tego klanu mają w naturze pomagać innym.
— Lub czują współczucie względem takich delikwentów bez przynależności jak my — również zaśmiał się jednolity. Zrównał się teraz z Lwem, by móc wygodniej z nim gawędzić. — Moja znajoma nazywała się Taniec, podobno wmieszała się w niezłe bagno, więc opuściła swoją rodzinę i przyjaciół. U mnie było podobnie; nie byłem zbytnio blisko z moimi rodzicami czy siostrami, raczej nie powiedziałbym, że tęsknie, ale myślę, że oni również nie ronią łez, wiesz, jak w życiu jest…
— Tak, tak… Ja też nie miałem łatwej przeszłości, ale liczy się to, co teraz, prawda?
— Dokładnie! Zaczynam nową ścieżkę w życiu… Haha! Zacznę jeśli znajdę taką, która nie prowadzi przez wezbraną rzekę — zaśmiał się wesoło, przymykając ślepia.
— To tutaj. Wystarczy przejść po kłodzie, a jak chcesz dotrzeć do Klanu, to wystarczy biec przez pole, aż dotrzesz do drogi grzmotu, tak się składa, że prawdopodobnie natkniesz się na ich patrol, nawet specjalnie się nie spiesząc. — przerwał mu pręgowany. Faktycznie! Przed nim, prócz strasznego nurtu wody, znajdowała się gruba, widocznie stabilna i nawet dosyć sucha, kłoda. Patrząc na nią, Niedźwiedzi Miód przez moment nawet nie czuł lęku. Potem jednak jego wzrok znów skierował się na wzburzone, mokre wstęgi. Skrzywił się, co nie umknęło niebieskim ślepiom, które były w nim wlepione. Uśmiechnął się szybko.
— Taki jeden wiekowy jegomość chciał mnie kiedyś nauczyć łowić ryby; o mało nie skończyłem śpiąc z nimi snem wieczystym. — znów zażartował. Strach przed wodą był upierdliwy, czasami trochę wstydliwy, ale same okoliczności były dla niego teraz zabawną anegdotką. Jego luźne podejście do tematu chyba podziałało, bo młodszy również znów się rozluźnił i przycupnął — Niektóre strachy są mniej lub bardziej sensowne, ale co z tego, życie nie jest po to, by się nimi zamęczać i zmuszać do walki ze swoimi lękami. To głupie, że jak ktoś jest aroganckim bufonem, wszyscy każą innym to zaakceptować, ale gdyby jakiś niepoważny buc usłyszał, że boję się wody, istnieje duża szansa, że jego rozwiązaniem, mojego problemu, zaznaczę jeszcze raz, MOJEGO problemu, byłoby wrzucenie mnie do stawu. Świat jest niesprawiedliwy, ale nic z tym nie zrobimy, najlepszym wyjściem jest po prostu takich delikwentów unikać.
Rozgadał się, wcześniej, najpierw siadając obok Lwa, a potem kładąc się niedaleko jego łap. Wyprostował grzbiet i kark, przyciskając policzek do wilgotnej, wonnej trawy, której zapach przynosił wspomnienie nocnej burzy.
— Może masz racje… Każdy ma swoje mocne i słabe strony; inni nie powinni się w nie niepotrzebnie wtrącać. Dopóki los nie rzuci cię na środek jeziora, myślę, że dasz sobie rade bez umiejętności pływania. Z jakiegoś powodu masz łapy i futro, a nie skrzela i łuski — powiedział serdecznie niebieskooki.
— Tak, tak, dokładnie. Nie będę walczyć z naturą; moje futro długo schnie i bardzo się skleja po deszczu… Nie będę stawać przeciwko samemu sobie.
Czekoladowy, leżąc na grzbiecie, wpatrywał się w chmury, lekko siwe i puszyste. Zastanawiał się, czy powinien poszukać schronienia i dopiero rankiem wybrać się na przeprawę przez złote pole, mając nadzieję, że znajdzie go poranny patrol, czy może faktycznie nie zwlekać i zrobić jak proponował jego przewodnik. Zdążyłby przed zmrokiem, tego był prawie pewien, ale co jeśli znalazłaby go jakaś leśna, piękna wojowniczka… A on taki rozczochrany i nieświeży! Nie mógł na to pozwolić, ale też nie chciał zawracać głowy nowemu koledze, już wystarczająco mu pomógł, a Miód nawet nie był pewien czy ta dobroć była za darmo.
— Mój drogi, mam jeszcze jedno pytanie. Pomogłeś mi już wystarczająco, ale zastanawiam się, czy przeprawa w takich warunkach będzie optymalna… Rozumiesz mnie, nie jestem specjalnie… wyjściowy i świeży — odchrząknął i kontynuował, teraz już siedząc — Nie mogę wykluczyć, że tym, kto mnie znajdzie, nie będzie jakaś tajemnicza piękność prosto z klifu… Wiesz może, gdzie tutaj przenocowałbym w suchym miejscu? Nie musisz mnie już prowadzić, nie chce być balastem, a ty i tak jesteś już wielce drogi memu sercu…
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
21 czerwca 2024
Od Niedźwiedziego Miodu CD. Lwa
<Lewku? Kinda flirty, exactly how I like it…>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz