ustawka Barwinka i Szczawika zapraszam zapraszam obstawiajcie kto wygra
— Pamiętasz jak chciałeś ze mną walczyć, gdy stanę się wojownikiem? — Szczawiowy Liść uniósł jedną brew wyżej, przyglądając się kocurowi. Wysunął pazury, a szyderczy uśmieszek wkradł się na jego pysk. — Gotowy na przegraną?
Barwinkowy Podmuch skrzywił się na słowa nowego wojownika. Nie dość, że zabiera mu i innym wojownikom miejsce w legowisku, to jeszcze bezczelnie nazywa go królową. No co za gnojek!
Czarny poczuł zimny powiew na pyszczku, aż zapiekły go oczy.
- Wylądujesz u- - chciał krzyknąć "u Szybującej Mewy", jednak rzeczywistość uderzyła w niego, zniechęcając do kłótni.
Medyk nie żył po tym, jak wyruszył szukać Porannej Zorzy, którego ta ruda kupa futra, znana jako nasz lider, oddał Klanowi Nocy. Barwinek widział moment ataku wrogiego klanu, nawet próbował pomóc klanowiczom, jednak tamci bardzo szybko się wycofali, bojąc choroby, która powoli ogarnia nasz klan. Niby zima i zawsze tak jest, a jednak tym razem czarny był bardziej niespokojny. Niech sobie teraz Lisia Gwiazda pluje w brodę, że pozwolił zginąć medykom. Został jeden jedyny Sokole Skrzydło, który zdawał się starzeć w oczach. Widocznie nie wyrabiał, ale przecież, kto by się przejmował?
Westchnął, pozwalając by jego myśli uciekł wraz z kłębem pary. Spojrzał błękitnymi ślepiami na liliowego.
- No? Dokończysz swoją jakże świetną myśl? - Rzucił wojownik, wyraźnie gotowy na walkę.
- Zamknę ci ten niewyparzony pysk! - Warknął, wychodząc z obozu.
Zdenerwowany brnął przez zaspy śniegu, nie patrząc nawet czy liliowy za nim podąża. Chciał tej walki, naprawdę. Zależało mu, by pokazać temu narcystycznemu kocurowi jego miejsce i zdobyć w końcu szacunek. To żałosne, ale co mógł poradzić?
Zaczął padać śnieg. Lekkie płatki zaczęły powoli pokrywać jego ciemne futro.
Dotarł na miejsce. Mała polanka, która służyła mu parę księżyców temu za kryjówkę, gdy zabrał liliowego z obozu. Był wtedy kociakiem i żądał, by Barwinek pokazał mu tajemne wojownicze sztuki walki.
Rozejrzał się, by mieć pewność, że nikt ich nie zobaczy. I tak, jeśli ktoś by tędy szedł, prędzej zacząłby im kibicować, aniżeli pchał się do rozdzielania dwóch kocurów.
- Gotowy by przegrać? - Usłyszał za sobą, więc wysunął pazury.
Szczawik nie czekał na odpowiedź. Po prostu skoczył ku starszemu, wykorzystując swoją wiedzę z treningu. Czarny uniknął ostrych pazurów, wskakując w wysoki śnieg. Liliowy prychnął, szykując zapewne słowną zaczepkę. Barwinek z kolei musiał pomyśleć. Jak najlepiej będzie go pokonać? Zastosować klasyczną potyczkę czy może wziąć go z zaskoczenia?
Uchylił się przed pazurami ponownie, samemu zębami łapiąc za ucho młodszego, ciągnąc ku ziemi. Zmusił go tym do chwilowego ugięcia łap, co wykorzystał na skok. Przewalił swoim masywnym ciałem młodego wojownika, pazury wbijając w jego klatkę piersiową. Szczawiowy Liść nie pozostawał bierny. Natychmiast wolnymi tylnymi łapami zaczął drapać Barwinka po brzuchu, wyrywając kłaki sierści.
Czarny ugryzł go w bok szyi, a ten zrzucił czarne ciało z siebie. Niebieskooki zacisnął szczęki mocniej, rzucając przeciwnikiem w bok. Dało mu to chwilę, gdyż liliowy został wrzucony w zaspę śniegu. Barwinkowy Podmuch w paru susach znalazł się przy przeciwniku. Ponownie rzucił się ku młodszemu, powalając go. Przewalali się w zimnym śniegu, prychając i wyrywając sobie nawzajem kłaki. Chwilę później Szczawik mocno zamachnął się, pazurami przecinając skórę na boku czarnego. Szkarłatna krew zaczęła sączyć się, klejąc jego futro jak i brudząc śnieżnobiały puch.
Barwnek odsłonił kły, sycząc. Przygniótł młodszego do ziemi, nie dając szansy na wstanie. Tamten próbował go drapać, ale czarny masywnymi łapami skutecznie mu to udaremniał, próbując blokować ostre pazury.
Spomiędzy jego palców zaczęła sączyć się krew, gdyż zostały podrapane przez tego narwanego kocura. Po chwili Szczawik kopnął go z całej siły w brzuch, a czarny wypluł ślinę wprost na śnieg, schodząc z młodszego. Oddychał szybko, łapczywie. Szczawiowy Liść zamachnął się, zaczynając drapać go po pysku i szyi, Barwinek oddawał mu tym samym, brodząc w brudnym od krwi śniegu. W końcu poczuł pieczenie na pysku, liliowy rozdrapał jego bliznę po walce z Lisią Gwiazdą. Zdenerwował się. Wspomnienia wróciły. Upokorzenie ciągnącym się treningiem, śmierć jego pierwszego mentora, którego z całego serca nienawidził.
Syknął głośno, przejeżdżając pazurami po szyi Szczawika, odsuwając go od siebie. Zrobił unik, nie pozwalając kolejny raz się zranić, po czym uderzył swoim ciałem w to liliowego, przewracając ich.
Przycisnął łapy do gardła młodszego, chcąc, by poczuł jego wyższość, tę dziką iskrę, którą w nim obudził.
Nie pozwalał mu się ruszyć, stojąc nad młodszym, patrzył w jego oczy. Nie wiedział właściwie co w nich widzi, ani co sam w tej chwili czuł. Wygraną? Dumę? Ból? Żałość? Że musiał wyzwać młodszego od siebie wojownika, który kiedyś będzie uczyć własnego ucznia, zdobywając nad nim oczywistą przewagę?
Zacisnął zęby, w pysku czując własną krew, która samotnymi kroplami brudziła jasne futro Szczawika oraz śnieg dookoła niego.
Wygrał, przyciskając przeciwnika do ziemi. Teraz czekał tylko, czy zobaczy, bądź usłyszy od liliowego te tak długo wyczekiwane słowa.
<Szczawiczku? <3 średnio jestem zadowolona z opisu walki, ale krew się polała :3 >
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ale właśnie ładnie ci wyszedł opis. Wreszcie się pobili xd
OdpowiedzUsuńNapierdalanka aaaa
Usuń