Mógłby wcześniej przysiąść, że na to zgromadzenie miał dobre nastawienie. Wydawało się dobrą ucieczką od całego klanu, choć i tam mogło się wszystko zdarzyć. Słyszał już wiele na swój temat. Pozornie niegroźne szepty i kierowane po kryjomu w jego stronę obelgi przeobraziły się w coś znacznie poważniejszego.
Skłamałby, mówiąc, że nad tym panuje. Pod jego sprawowaniem tworzyło się coś znacznie większego, co czuł, że nie będzie już w stanie naprawić. A szalę goryczy przelał powrót Gawroniego Obłędu z informacją o miejscu pobytu Źródlanego Dzwonka. I choćby góry miały runąć a lasy spłonąć, oddałby wszystko, żeby głównym sprawcą zamieszania nie był Klan Wilka.
Co złego to zawsze byli oni.
Zgarbił się na myśl o tym, że w celu spełnienia swoich obowiązków, będzie musiał wdać się z czarnym kocurem w dyskusję. We wspomnieniach błysnął mu ten chłodny odcień błękitu ślepi Mrocznej Gwiazdy. W jakim celu w ogóle mieliby uprowadzić ich wojowniczkę? Okup? Chęć wojny? Już raz zrobili im piekło, zza czasów, gdy go nie bolał jeszcze kręgosłup. Teraz jakakolwiek walka mogłaby być jego ostatnią.
Wychylił się ze swojego legowiska, chcąc wpierw ogłosić koty, które miały iść na zgromadzenie, a potem zamierzał ruszyć na polowanie. Ostatnimi czasy stał się mniej produktywny i zamierzał coś z tym zrobić. Może i nie przekona tym innych do siebie, ale przynajmniej zachowa resztki godności.
Zwołał klan, patrząc uważnie na zbierające się w centrum obozu różnorodne futra. Spiął się, dostrzegając Śnieżną Łapę i Lecący Czas. Nie przypominały go, więc może wcale nie był ich ojcem? Śnieżna Toń mogła być w ciąży z kimś innym, nim tu przyszła, a to, co mu nagadała, to był zwykły blef. Póki nic nie pamiętał, a do tego nic nie było potwierdzone przez los, czuł się lepiej.
Odchrząknął, wymieniając sprawnie imiona tych, których chciał zabrać ze sobą. Zrobił to szybko, pragnąc zaraz to ruszyć na przechadzkę i skorzystać z ciepłej pogody. Nie było mu to jednak dane, bo czyjś gwałtowny ruch natychmiastowo zwrócił nie tylko jego uwagę, ale i wszystkich.
Szylkretka ruszyła naprzód. Bezwstydnie wdrapała się na miejsce przy nim, obserwując go z wyższością, a jednocześnie uśmiechając się niewinnie do tłumu. Rudzik zdawał sobie sprawę, że to ona była źródłem problemu. Wiedział to od dnia, w którym zaczęła wmawiać wszystkim, że jest ojcem jej dzieci. Daliowy Pąk była gorsza, niż się spodziewał.
— Rudzikowy Śpiewie — zaczęła donośnie i pomimo tego, że brzmiała neutralnie, rudy dostrzegł w jej oczach czyste obrzydzenie. — Wspólnie ze sporą częścią klanu doszliśmy do wniosku, że... — urwała, najpewniej siląc się na jak najłagodniejsze słowa, aby wypaść dobrze w oczach wojowników — jest z tobą pewien problem. Nie starasz się. Nie robisz nic, co należy do twoich obowiązków. Nawet wciąż nie masz w imieniu Gwiazda! — zauważyła z przekąsem.
Nastawił uszu i wyprostował się. Nie odezwał się jednak, bo widział po niej, że ma dużo więcej do powiedzenia.
— Robisz się stary, coraz bardziej nieporadny... Nie podoba się nam to. Ani mi, ani nikomu innemu. Pomyśl sobie, jak wypadniemy na tym zgromadzeniu, w obliczu tego, co ostatnio wyszło na jaw? — westchnęła cierpiętniczo. — Nie możesz iść. Nie możesz skazać nas na pośmiewisko. Trzcinowa Sadzawka powinien zająć na ten czas twoje miejsce i godnie nas reprezentować — mówiła to spokojnie, choć w jej głosie dało się wyczuć pewną dozę pogardy wobec ich zastępcy.
Bury, który siedział obok, wydawał się równie zdezorientowany co on. Niemrawo wzruszył ramionami, a z ruchu jego pyska wydawało się wybrzmiewać bezgłośne "Nie wiem, o co chodzi, może lepiej odpuść".
— Rozumiem wasze obawy — odparł, przerywając krótkotrwałą ciszę. Pozwolił swoim łapom wywrzeć większy nacisk na podłoże, aby utrzymać się w równowadze. Trochę go to wszystko przytłaczało. — Jestem... Jestem w stanie się na to zgodzić — westchnął, ignorując zwycięski, choć ledwo zauważalny, uśmiech Daliowego Pąku.
— To jedyna dobra rzecz, jaką jesteś w stanie zrobić dla naszego klanu — odparła delikatnie, odwracając się gwałtownie w kierunku Trzcinowej Sadzawki. — To raczej nie będzie problem, że jako pomysłodawczyni tego pomysłu stanę u twego boku na skale liderskiej na czas zgromadzenia? — zapytała słodko, mrużąc oczy.
Kocur ponownie wymienił niepewne spojrzenie z rudym, a następnie pokiwał niemrawo głową.
Szylkretka z zadowoleniem wróciła na dół. Zewsząd rozległy się szmery.
"Patrzcie, jak łatwo uległ! Czemu się od razu całkowicie z tego nie wycofa?"
"I on śmie się nazywać liderem? Dalej nie przyjął członu Gwiazda i nawet się do tego nie odniósł!"
"Póki przodkowie gardzą nim, gardzą i nami"
Trzcina chciał do niego zagadać. Szedł już ku niemu z wyraźnym przejęciem na pysku, jednak rudy skinął mu łapą, zatrzymując go przed powiedzeniem czegokolwiek.
— Tak będzie lepiej. Nie rozjuszajmy ich. Po zgromadzeniu będziemy się martwić tym, co dalej — mruknął beznamiętnie, odwracając się. — Muszę się przejść. Może zobaczymy się jeszcze zanim pójdziesz na zgromadzenie — dodał pokrzepiająco, a następnie ruszył w stronę rzeki, pozwalając ukochanej wodzie po raz kolejny zmoczyć mu futro.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Znajdki w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Burzy!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz