*Standardowo trochę dawno :<*
Przyjrzała się Kotce nie zwracając za bardzo uwagi na to co przed chwilą zrobiła. Ciepłe promienie światła padały na jej pyszczek oświetlając czarno-białe kosmyki futra. Pamiętała ją doskonale. Kilkanaście księżyców temu została mianowana na asystentkę medyka. Skinęła głową w przywitaniu. Smutna spojrzała się na nią pytająco. Ta tylko cicho chrząknęła z wyraźnym zakłopotaniem w głosie. Nie wiedziała co dalej powiedzieć, w rozmowach z obcymi była jak mały kociak we mgle, bała się też używać swojego głosu bez mikstury, którą wymyśliła. Co jeśli rozmówca prestraszy się i ucieknie albo ona sama planie coś głupiego? Na szczęście nie musiała dłużej rozmyślać nad tym gdyż młodsza rozpoczęła pogawędkę.
- Emm... Mmmhm... Ekm... - próbowała coś z siebie wydusić głośno się jąkając. - Jak ci mija wieczór...? - zapytała bardzo cichutko.
Uniosła jedną brew, bo za bardzo nie zrozumiała co powiedziała Mgiełka. Uśmiechnęła się lekko przymykając oczy, by nie zniechęcić jej do siebie. Nie miała zamiaru w najmniejszym stopniu zabrzmieć jak toksyczny cham.
- Co? Nie usłyszałam. - mruknęła Smutna Cisza, strzepując ogonem z siebie jakiegoś bródka. - Możesz powtórzyć?
- Jak ci mija wieczór? - powtórzyła głośniej i pewniej Kotka.
- Tak sa-samo jak wczoraj i przedwczoraj. Monotonnie. - odpowiedziała z małą chrypką w głosie. - A tobie, Mglisty Śnie?
Przyjrzała się jej z ciekawością wyczekując na odpowiedź przy tym dalej sympatycznie się uśmiechając. Po chwili zmarszczyła swój mały, biały nosek czując nowy zapach. Jeszce przed jednym uderzeniem serca temu wiał chłodny, orzeźwiający wiatr przynosząc ze sobą zapachy z głębi lasu dając niezwykłą satysfakcję delikatnym nosom zwierząt jak i również ich właścicielom, teraz poczuły inny zapach. Także niczego sobie. Otworzyła bardziej oczy, kogoś sylwetka rzucała na nią cień. Nie usłyszała nawet jak ten ktoś przyszedł. Brzoskwiniowa Bryza. Partnerka zastępcy rzuciła jej pod łaby kawałek jakiejś martwej ryby mówiąc przy tym ''proszę, smacznego''. Zaśmiała się. To właśnie jej woń czuła.
- Emm... Mmmhm... Ekm... - próbowała coś z siebie wydusić głośno się jąkając. - Jak ci mija wieczór...? - zapytała bardzo cichutko.
Uniosła jedną brew, bo za bardzo nie zrozumiała co powiedziała Mgiełka. Uśmiechnęła się lekko przymykając oczy, by nie zniechęcić jej do siebie. Nie miała zamiaru w najmniejszym stopniu zabrzmieć jak toksyczny cham.
- Co? Nie usłyszałam. - mruknęła Smutna Cisza, strzepując ogonem z siebie jakiegoś bródka. - Możesz powtórzyć?
- Jak ci mija wieczór? - powtórzyła głośniej i pewniej Kotka.
- Tak sa-samo jak wczoraj i przedwczoraj. Monotonnie. - odpowiedziała z małą chrypką w głosie. - A tobie, Mglisty Śnie?
Przyjrzała się jej z ciekawością wyczekując na odpowiedź przy tym dalej sympatycznie się uśmiechając. Po chwili zmarszczyła swój mały, biały nosek czując nowy zapach. Jeszce przed jednym uderzeniem serca temu wiał chłodny, orzeźwiający wiatr przynosząc ze sobą zapachy z głębi lasu dając niezwykłą satysfakcję delikatnym nosom zwierząt jak i również ich właścicielom, teraz poczuły inny zapach. Także niczego sobie. Otworzyła bardziej oczy, kogoś sylwetka rzucała na nią cień. Nie usłyszała nawet jak ten ktoś przyszedł. Brzoskwiniowa Bryza. Partnerka zastępcy rzuciła jej pod łaby kawałek jakiejś martwej ryby mówiąc przy tym ''proszę, smacznego''. Zaśmiała się. To właśnie jej woń czuła.
- Dziękuję.
Wmusiła w siebie zjedzenie kolacji. Nigdy nie była za mordowanie jakiejkolwiek istoty, jednak nie była też za tym by się zmarnowała. Musiała ją zjeść pomimo braku apetytu.
- Mhm... To jak w końcu mija ci wieczór? - zapytała się zaraz po tym jak wojowniczka odeszła przełykając kąsek surowego mięsa.
<Mgiełko? ^^ Przepraszam, że tak długo czekałaś>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz