Czasy, kiedy Płomień była uczennicą
Usiadła wraz z medykiem. Wyczekiwała momentu, by powiedzieć mu o swojej zemście na Huraganie. W końcu zrobiła to dla niego, bo on chciał. Znaczy, sama też czerpała z tego przyjemność... Jednak nie wpadła by na pomysł nafaszerowania kocura ziołami, gdyby liliowy nie podrzucił jej, iż może sobie wziąć te na sraczkę.
Owinęła więc ogon wokół łap, wyciągając z siebie pokłady cierpliwości. Naprawdę ogromne pokłady. Nie minęło parę uderzeń serca, a zielonooki zaczął mówić.
- Jak wiesz... Fasolowa Łodyga puściła się w krzaki. Od dawna kpiła z kodeksu medyka. Starałem się jej wytłumaczyć po co są te zasady. Myślałem nawet, że mi się to udało... A ona... Ona się zakochała, zrobił jej się brzuch i teraz ma kociaki. Wiesz pewnie, że to moja ciocia, ale ja ją uczyłem o ziołach od małego. W jej oczach widziałem siebie. Tą ciekawość, chęć poznania tajników leczenia. A ona... Ona nie umiała przestrzegać jednej zasady! Na co jej te kocięta? Widzisz, że siedzi przez nie ciągle w żłobku! Co z tego, że ten jej fagas pomaga! Dzieci powinny mieć oboje rodziców, a nie... Na dodatek... Klan Gwiazdy ją spali. Jak Strzyżykową Pręgę. Zabiję ją, bo zdradziła. Zdradziła ich, mnie... Cały klan. Z SAMOTNIKIEM CHOLERNYM! - Pociągnął nosem. - Zostawiła mnie... - miauknął ze smutkiem. - Teraz jestem ponownie jedynym medykiem... Nie mam przyjaciół, nie mam na kogo liczyć, na kim polegać, nikt mi nie pomoże... Zostałem... Sam.
W czasie jego monologu, zdążył przykleić się do niej na glutach z nosa, które mu ciekły. Obrzydliwe!! Wstrętne! Płomień miała ochotę rzygnąć gdzieś obok, jednak powstrzymała się. Miała nieco rozumu w głowie i wiedziała, iż tym nie pomoże, a nawet zniszczy to, na co pracowała. Bo jakby, Trójka powiedział jej dlaczego chciał zemsty akurat na tej dwójce. Wyładował swoje negatywne emocje, wygadując się uczennicy. Teraz znała jego motywy, miała dość dowodów, by dokonać pozostałej zemsty. Dowiedziała się nawet więcej, niż chciała.
Wciągnęła powoli powietrze, nie chcąc ryzykować kolejnej salwy płaczu starszego.
- Taki duży a jak ryczy - szepnęła do siebie z lekkim uśmiechem.
Po chwili jednak owinęła go puchatym ogonem. Czuła drżenie kocura, oraz jak jego gluty lepią jej futro. Zacisnęła zęby, ignorując ten fakt. Podziwiała siebie za takie samozaparcie. Powinni jej za to wręcz nagrodę, czy coś.
Mimo to... Czuła takie dziwne coś w sobie. Chciała jakoś uspokoić kocura. Dowiedzieć się, jak może mu pomóc. Może nawet zostać tu dłużej, żeby mieć pewność, iż na pewno będzie z nim wszystko okej. Nie wiedziała dlaczego, ani jak się nazywa to odczucie. Po prostu... Ono przyszło. Ponieważ Trójka pokazał jej swoją wrażliwą stronę. On jakby... Złamał coś w niej? Odkrył? Nowy rodzaj uczuć? Emocję?
Zastrzygła uchem, słysząc pociąganie nosem.
Otworzyła pyszczek, po chwili go zamykając. Potrzebowała uderzenie serca, żeby pomyśleć. Co miała powiedzieć? Może powinna milczeć? Chociaż wtedy Trójka pomyśli, że ją nie obchodzi... Płomień nie miała pojęcia, co robić. Chyba pierwszy raz w życiu zastała pustkę w głowie.
Nie chciała, by brzmiało to, jakby okazywała mu litość. Bo tak nie było. Ona na serio miała zamiar pokazać, że jej zależy. Tylko nie wiedziała jak.
W końcu jednak zdecydowała, co powie.
- Jak możesz być sam, skoro siedzę obok ciebie i pozwalam obsmarkiwać moje futro? - Zapytała. - Na ziołach się nie znam, ale mogę Ci pomagać. Oczywiście jestem bardzo zajęta, ale znajdę chwilę. - Pomyślała sekundę. Co jeszcze? Jak mogłaby podnieść go na duchu?
Może powie coś w stylu "utopie dzieci Fasoli jak chcesz"? Pomogłoby?? Albo może lepiej coś... Innego. Nawet nie zwracała uwagi, że zniszczy tym całą atmosferę. Uznała to za najlepszą opcje, więc wzięła głębszy wdech.
- Połamię Huraganowi dupę, żeby jej więcej nie zapłodnił. - Oświadczyła.
<Trójka? Najlepsze pocieszenie xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz