Mysiemu Kroku ulżyło na wiadomość, że Wróblowe Serce rozumie i nie tylko on ma nawiedzone siostry. Zapytany o swoje rodzeństwo wziął głębszy wdech, by wymienić tą całą armię. Jego rodzice jakby chcieli mogliby założyć z nimi osobny klan.
— Oprócz Rumiankowej Pręgi jest jeszcze Daliowy Pąk i Zroszona Łapa. I mam czterech braci. Szczawiowego Liścia, Fiołkową Dolinę, Zimorodkowy Blask i Omszoną Łapę. — wymienił szybko. — Rodzeństwo z mojego miotu jest dość podobne do siebie. Szczawik jest prawie kopią taty, a siostry połączeniem mamy i taty. Za to Zimorodek i Mech przypominają babcie. Tylko ja i Fiołkowa Dolina mieliśmy kremowe futro...
Ciężko było mu uwierzyć, że już prawie połowa jego rodziny nie żyła. Spuścił łeb.
— Ale część z nich zmarła. — wyznał cicho.
Łapami zaszurał o kamień lekko skubiąc mak pazurami. Nawet nie wiedział, że kwiaty mają tyle mają znaczeń. Może przez całe życie wręczał je kotom, które odbierały to za złe intencje. Zerknął na zamyślonego Wróblowe Serce. Ciekawe o czym tak rozmyślał. Myszek szybko oderwał speszony wzrok. Nie mógł mu się tak przyglądać. Jeszcze kocur, gdyby go zauważył, pomyślałby, że to co przedstawił za wymysły jego siostry jest prawdą. Serce Mysiego Kroku szybciej zabiło na tą myśl. Speszony zakrył pysk łapami. Nie, nie był gejem, a samo myślenie o tym wszystkim było głupie. Tylko sprawiłby, że Wróblowe Serce poczułby się w jego towarzystwie niezręcznie. Przecież byli rodziną. Co prawda nie miał pojęcia jak spokrewnioną, bo wiedział, że tylko jego babcia i tata Wróbla mieli romans, ale i tak byli rodziną, nie? Zerknął ukradkiem znów na Wróblowe Serce. Zaczął się zastanawiać co Sroczy Żar zobaczyła w Wilczym Sercu, że postanowiła złamać dla niego kodeks. Takie relacje nie biorą się znikąd (a z tego co słyszał od taty to Wilcze Serce urodą nie powalał). Tym bardziej, że Wilczaki i Klifiaki od księżyców mają pomiędzy sobą konflikt. Mysi Krok wolał sobie nie wyobrażać jak bardzo skomplikowane i pogmatwane musiało być to wszystko. Westchnął cicho. Ciekawe czy buras był podobny do taty?
Ciężko było mu uwierzyć, że już prawie połowa jego rodziny nie żyła. Spuścił łeb.
— Ale część z nich zmarła. — wyznał cicho.
Łapami zaszurał o kamień lekko skubiąc mak pazurami. Nawet nie wiedział, że kwiaty mają tyle mają znaczeń. Może przez całe życie wręczał je kotom, które odbierały to za złe intencje. Zerknął na zamyślonego Wróblowe Serce. Ciekawe o czym tak rozmyślał. Myszek szybko oderwał speszony wzrok. Nie mógł mu się tak przyglądać. Jeszcze kocur, gdyby go zauważył, pomyślałby, że to co przedstawił za wymysły jego siostry jest prawdą. Serce Mysiego Kroku szybciej zabiło na tą myśl. Speszony zakrył pysk łapami. Nie, nie był gejem, a samo myślenie o tym wszystkim było głupie. Tylko sprawiłby, że Wróblowe Serce poczułby się w jego towarzystwie niezręcznie. Przecież byli rodziną. Co prawda nie miał pojęcia jak spokrewnioną, bo wiedział, że tylko jego babcia i tata Wróbla mieli romans, ale i tak byli rodziną, nie? Zerknął ukradkiem znów na Wróblowe Serce. Zaczął się zastanawiać co Sroczy Żar zobaczyła w Wilczym Sercu, że postanowiła złamać dla niego kodeks. Takie relacje nie biorą się znikąd (a z tego co słyszał od taty to Wilcze Serce urodą nie powalał). Tym bardziej, że Wilczaki i Klifiaki od księżyców mają pomiędzy sobą konflikt. Mysi Krok wolał sobie nie wyobrażać jak bardzo skomplikowane i pogmatwane musiało być to wszystko. Westchnął cicho. Ciekawe czy buras był podobny do taty?
Wróblowe Serce zaśmiał się cicho. Mysi Krok zaskoczony podskoczył i spojrzał na niego zaskoczony.
— P-przepraszam — miauknął, walcząc z atakiem śmiechu. — Mógłbyś powtórzyć, co mówiłeś?
Kotka uśmiechnęła się.
— To jutro. A nie nie mogę... ale na pewno cię dorwę w najbliższym czasie! Wyśpij się lepiej.
Mysi Krok skinął łbem. Zamknął zapłakane ślipia i skulił się na legowisku.
Mysi Krok spojrzał zdezorientowany na łapy.
— P-pół mojej rodziny nie żyje...? — mruknął niepewnie.
Humor burego zrzedł. Myszek położył uszy niezadowolony. Mógł wymyślić coś innego na szybko. Teraz pewnie wojownikowi było głupio. Widząc, że cętkowany otwiera pysk, by złożyć najpewniej mu kondolencje, przysunął się trochę bliżej niego.
— N-nie chce o tym gadać. Nauczyłbyś mnie o kwiatach? I ich znaczeniu? — poprosił, wlepiając ślipia w Wilczaka.
Wróblowe Serce kiwnął łbem. Z jego oczu biło współczucie, więc Mysi Krok wbił wzrok w łapy. Wiedział, że on także stracił wielu członków rodziny.
— Może zacznę od twojego rodzeństwa? — zaproponował bury. — Rumianek oznacza szczere oddanie. Fiołek wierność, skromność oraz, że nikt nie wie o naszej miłości. Natomiast Dalia niestałość.
Mysi Krok powtarzał to sobie w głowie. Rumianek szczerość. Fiołek wierność. Dalia niestałość. Uśmiechnął się pod nosem. W sumie pasowało to do nich. Uniósł niepewnie ogon.
— A żonkil? — zapytał.
Wróblowe Serce zamyślił się chwilę. To sprawiło, że kocurka jeszcze bardziej to zaciekawiło.
— Z tego co pamiętam to zazdrość. A co?
— Mój tata chciał mnie tak nazwać. — wyznał cicho, kładąc uszy. — Ale mama stwierdziła, że jestem mały jak myszka, więc będzie Myszek.
Może i lepiej, że został Myszkiem? Kto by chciał mieć na imię zazdrość? Owinął się ogonem. Po uderzeniu serca namysłu stwierdził niechętnie, że by mu pasowało. Od zawsze był zazdrosny o sukcesy rodzeństwa i udane życie towarzyskie innych. Zazdrość także zżerała go, gdy widział swoje sympatię z innymi.
— Pasowałoby mi. — westchnął. — A skąd wzięło się Wróbelek?
Bury uśmiechnął się lekko.
— Podobno na cześć pewnej kotki. Ale myślę, że moi rodzice mieli słabość do ptasich imion. Jak twoi do imion od kwiatów. Chcesz jeszcze jakieś wiedzieć?
Mysi Krok kiwnął łbem.
— Dobrze, więc... może bratki? — wskazał ogonem na polanę i niewielkie kwiatki. — One oznaczają "bądźmy przyjaciółmi". Natomiast stokrotki to bezbronne serce. Chaber to "nie śmiem wyznać ci moich uczuć"...
Mysi Krok podążał wzrokiem za ogonem burego. Podświadomie lekko oparł się o niego. Dopiero gdy Wróblowe Serce spojrzał na niego pytająco oderwał się jak poparzony.
— P-przepraszam. — wydusił, chcąc jak najszybciej zmienić temat. — A te? — wskazał na drzewo z białymi kwiatami.
Buras spojrzał na nie.
— "Myślę wciąż o tobie".
Mysi Krok schował pysk za łapami speszony. Dziwnie było usłyszeć takie słowa z pyska kocura. Nawet jeśli mówił mu znaczenie kwiatków. Serce jakby na złość mu przyspieszyło. Wziął głęboki wdech by je uspokoić. Ostatnie czego chciał to, żeby Wróblowe Serce to zauważył.
— D-dziękuję. Na pewno mądrze wykorzystam tą wiedzę. — mruknął.
— Cieszę się, że mogłem pomóc. — odpowiedział Wróblowe Serce.
— To... to do zobaczenia niedługo. Następnym razem też przyniosę jakiś... bardziej adekwatny. —mruknął, spoglądając zawstydzony na mak.
Wróblowe Serce uśmiechnął się lekko.
— Mi się podoba. Do zobaczenia. — mruknął i ruszył w stronę swoich terenów.
Mysi Krok spojrzał ostatni raz na kocura i sam zaczął podążać w kierunku obozowisku. W legowisku wojowników w końcu czekała na niego podekscytowana siostra. Nie miał racji. Ledwo przekroczył wejście do obozu, a podekscytowana Rumiankowa Pręga stanęła z nim pysk w pysk.
— I jak? I jak? — zaczęła go męczyć.
Mysi Krok zakrył pysk zawstydzony.
— Wiedziałaś, że mak oznacza "Marzę o tobie"? Albo "zapomnij, to była przelotna namiętność”?! — pisnął na siostrę.
Rumianek zachichotała cicho. Mysi Krok spiorunował ją wzrokiem.
— Wiedziałaś? — powtórzył.
Kotka pokręciła łbem.
— Ale patrz jak pięknie się złożyło. — puściła mu oczko. — A może wymyślił to na poczekaniu? Co to była za przelotna namiętność, że się tak denerwujesz?
Kremowemu aż się zrobiło słabo od tych wszystkich emocji.
— Żadna! Przestań! — zażądał zły. — To nie mój partner! Dobrze wiesz, że nikt nie mnie chce. Więc przestań.
Kotka położyła uszy. Myszek od razu pożałował swoich słów. Nie powinien na nią krzyczeć za swoje porażki. Spuścił łeb.
— Przepraszam. — mruknęła szylkretka.
Przytuliła lekko brata, który wtulił się w jej futro.
— Po... po prostu myślałam, że w końcu kogoś znalazłeś. Chciałam ci tylko pomóc. — z każdym słowem było mu coraz głupiej.
— T-to ja przepraszam. — mruknął cicho Myszek. — P-po prostu... ja... ja wiem, że i to się nie uda... — miauknął, poczuł rosnącą gulę w gardle.
— Cii... — zamruczała Rumiankowa Pręga, głaszcząc go ogonem po grzbiecie. — Wszystko jakoś będzie. Przyszłości nie znasz.
Mysi Krok zasmarkał.
— Z-znam. Znów... znów mnie odrzuci... znów się nie u-uda. M-mi nigdy się n-nie udaje. W-więc proszę... nie rób m-mi nadziei — zaszlochał.
Kotka przytuliła go mocniej.
— Warto w siebie wierzyć, Myszku. I pomimo upadków wstawać. Każdy w końcu znajdzie swoją drugą połówkę. A siedząc sam i użalając się nad sobą znajdziesz tylko samotność. — liznęła kocura w czoło. — Chodź pozbieramy jakieś kwiatki. Z jakimś specjalnym znaczeniem. — puściła mu oczko.
Mysi Krok otarł łzy.
— Dobrze. Ale nie dziś. — poprosił. Kotka uśmiechnęła się.
— To jutro. A nie nie mogę... ale na pewno cię dorwę w najbliższym czasie! Wyśpij się lepiej.
Mysi Krok skinął łbem. Zamknął zapłakane ślipia i skulił się na legowisku.
* * *
Stał z bukietem chabrów oraz białym bzem w pysku. Gdzieś w kępie kwiatów zaplątał się pojedynczy żonkil. Rozejrzał się uważnie. Wiedział, że Wróblowe Serce dziś się go nie spodziewał, ale liczył, że Klan Gwiazd pozwoli im się spotkać. Jak jego babci i tacie burka. Przebierał nerwowo łapami, widząc jak słońce powoli zbliża się do zachodu. Chadzał się w tą i z powrotem, aż usiadł zmęczony nad rzeką. Już miał odpuścić i wrócić się do obozowiska, gdy zobaczył Wróblowe Serce. Poczuł jak serce zabiło mu szybciej. Już chciał go zawołać, gdy zauważył nie jest sam. Lisia Łapa. Córką Lisiej Gwiazdy stała obok buraska. Wydawali się świetnie bawić. Nie odrywali od siebie wzroku. Mysi Krok przyglądał się temu. Nie mógł się ruszyć. Łapy odmówiły mu posłuszeństwa. To znów się działo. Znów. Już trzeci raz. Położył kwiaty na ziemi i odszedł. Nadal nie mógł uwierzyć w to co widzi. Ale też nie chciał się odwrócić by to potwierdzić. Chciał to wyrzucić z pamięci, ale nie mógł.
<Wróbel znajdź kwiatki i odpisz kiedy chcesz xd>
<Wróbel znajdź kwiatki i odpisz kiedy chcesz xd>
Ten odpis jest cudowny <3 A jak tak dalej pójdzie, Wurbel będzie miał większy harem niż jego stary... tylko że kocurów xD
OdpowiedzUsuń