Jeszcze kilka razy wychodził z Mglistym Snem na naukę pływania. Chciał, aby przyswoiła tą umiejętność bardzo dobrze i zapamiętała ruchy do końca swojego życia. Jeden raz mógł nie być wystarczający. Ale o dziwo medyczka całkiem nieźle sobie radziła. Po kilku dniach mógł z radością stwierdzić, że jego rola się zakończyła. Kotka pływała niczym ryba, co dla Klanu Nocy było cechą charakterystyczną.
- Bardzo dobrze. To chyba koniec już naszych lekcji - miauknął.
- Dziękuję, Jesionowy Wichrze. - Mglisty Sen wyszła z wody, otrzepując z niej sierść.
Skrzywił się, kiedy dostał drobnymi kropelkami w pysk. No ale takie uroki pływania. Ważne, że nie bała się wody i rozumiała o co w tym wszystkim chodziło.
***
Był po treningu ze swoim uczniem - Zbożową Łapą. Młodzikowi dobrze szło, w porównaniu z poprzednimi zajęciami. Wierzył, że już niedługo zostanie wojownikiem, a on odpocznie. Potrzebował tego. Ostatnio za dużo się martwił o przyszłość. Aroniowa Gwiazda w końcu przestał być taki młody, on zresztą również. Wiek powoli dawał się we znaki. Nigdy nie przypuszczał, że to on przeżyje całe swoje rodzeństwo, a tak się stało.
Swoje kroki skierował w kierunku legowiska medyków. Przyszedł w odwiedziny do syna. Wkraczając do pachnącego ziołami wnętrza, zaczął rozglądać się po otoczeniu. Niestety Kaczorka nie dostrzegł, za to była Mglisty Sen.
- Cześć. - przywitał się z nią, wchodząc głębiej do środka.
- Cześć, coś się stało? - miauknęła kierując na niego swój fachowy wzrok, który zaczął oceniać go pod względem jakichś urazów.
- Nie. Jestem zdrowy. - Uśmiechnął się do niej. - Gdzie mój syn?
- Poszedł po coś do jedzenia - poinformowała zastępcę.
Hm... Skoro go nie było, to może miał szansę, aby dowiedzieć się czegoś o jego postępach w nauce. Jako troskliwy ojciec, którego dziecko zmieniło powołanie, był wręcz zobowiązany do takiego kroku. Musiał mieć pewność, że droga medyka była dla niego zesłana przez Klan Gwiazdy, a kocurek czerpię radość z pomagania innym. Wiedział, że przez tą zmianę jego trening się opóźni. Wierzył jednak, że Kaczorek tak jak i jego rodzeństwo zostanie wkrótce mianowany.
- Jak on sobie radzi? - zapytał. - No i... jak zachowuję się na tych waszych spotkaniach medyków. Jest grzeczny?
<Mglisty Śnie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz