Wschód często towarzyszył matce. Również teraz, gdy prześlizgnęła się przez krzak, znajdując się na małej polance, gdzie chwilowo odpoczywali, kocurek zagadywał kotkę. Chwalił się właśnie niesamowitą opowieścią, jak znalazł kępę kocimiętki. Szyszka cicho usiadła, przysłuchując się uczniowi. Pszczółka obserwowała syna z uśmiechem. Widać było, że bardzo kocha swoje potomstwo.
— O, hej, Szyszko. — Wschód zaprzestał swojej opowieści, przenosząc ciekawskie ślepia prosto na liderkę.
Czarnulka skinęła mu na powitanie głową, uśmiechając się radośnie, zanim spojrzała na Pszczółkę. Dopiero teraz dostrzegła obok niej ziarenka maku, nagietek oraz jakieś inne zioła, których niestety nie znała. Najwyraźniej sprawdzała zapasy.
Czarnulka skinęła mu na powitanie głową, uśmiechając się radośnie, zanim spojrzała na Pszczółkę. Dopiero teraz dostrzegła obok niej ziarenka maku, nagietek oraz jakieś inne zioła, których niestety nie znała. Najwyraźniej sprawdzała zapasy.
— Potrzebujesz czegoś? — spytała Pszczółka.
Wschód opuścił chwilowe legowisko. Sarnia Pręga już czekała na niego, chyba mieli się gdzieś wybrać. Szyszka obserwowała jak się oddalają, zanim została sam na sam z medyczką. Pomogła jej segregować rośliny, nie mając specjalnie innego zajęcia. Nigdy jej nie towarzyszyła nuda, zawsze coś ciekawego się wydarzyło, a wchodząc w wir obowiązków, zajęć było pod dostatkiem.
— Tęsknię za nimi. — zastrzygła uszami na głos Pszczółki. — Bocian lubił, gdy opowiadałam mu o ziołach, a Czapla zawsze mnie rozśmieszał, gdy zamiast słuchać, pytał o posiłek.
Ogonem dotknęła boku medyczki.
— Wrócą bezpiecznie do domu. — miauknęła.
Miły uśmiech namalował się na pyszczku Pszczółki. Jednak mimo zapewnień, Szyszka obawiała się, że może być już za późno. Wbiła pazury w ziemię. A co jeśli na wszystko było za późno? Wróciła do zajmowania się ziołami.
taki gniot, ale 5 opek urodzinowych jest :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz