Pada ta okropność! Znowu. I nie wierzę, że wszystkie są inne. To niemożliwe! Widzę kociaki Cętkowanego Liścia. Jeden z nich, Kawka, kłóci się ze swoją mamą, że każdy płatek nie może być inny. Ma rację! Zgadzam się z nim. Sam patrzę na płatki, Kawka robi to samo. Może podejdę? W końcu zgadzamy się w jednym, to wszyscy inni się mylą, co nie?
– Dobry – podchodzę bliżej kotka.
– Eeee... – Kotek patrzy na mnie.
– Jestem Słoneczny Zmierzch.
– Ja Kawka, a teraz nie przeszkadzaj mi, bo szukam dwóch takich samych płatków! – burknął. Chyba myślał, że sobie pójdę, o co to nie.
– Znalazłeś? Ja szukam i nie znalazłem do tej pory. – siadam długość ogona od kociaka.
– Ty też im nie wierzysz? Mama mówiła, że wszystkie są inne. – Kotek ciągle patrzy na płatki.
– Nie możliwe by wszystkie płatki były takie same, trzeba udowodnić, że istnieją takie same! – patrzę na płatki szukając takich samych.
Niestety nie widzę takich samych. Mysie łajno! Trzeba udowodnić, że są takie same i że to inni się mylą. Biorę dwa płatki na łapę – niestety, roztopiły się. Nie mogłem przez to zobaczyć, czy są takie same. Kociak patrzy na płatki, ciekawe, czy uda nam się znaleźć dwa takie same? Ja kiedyś próbowałem, nie udało mi się.
– Zmierzch? Rozumiem, że Kawka nie wierzy, ale ty? – Cętkowany Liść podchodzi do naszej dwójki. –Pomagam mu. Czemu nie? – Patrzę na kotkę.
– Mysi móżdżku, wszystkie są...
– One nie mogą być wszystkie inne! – przerywam kotce
Ja niby mysi móżdżkiem? Chyba ona.
– A jeże latają. – Kotka śmieje się, nie zwracając uwagi na moją minę.
– Mamo, nie przeszkadzaj. – Kawka przerywa nam naszą “rozmowę”. – Nie odchodź daleko, jak znajdziemy to nie zobaczysz!
– Dobrze, idę już, nie będę wam przeszkadzać. Tylko wróć do kociarni niedługo. – Kotka odchodzi na lisią długość.
<Nawet nie wiem, czemu to piszę. Jak chcesz odpisać, to odpisuj>.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz